Nie zamierzam głosować

Obublikował pavvel dnia

Powiem to jeszcze raz: nie zamierzam uczestniczyć w wyborach. Nie zagłosuje, bo uważam, że oddanie głosu jest uczestnictwem w legitymizowaniu władzy, natomiast brak udziału w głosowaniu to delegitymizacja władzy.

Nie wiem jak inni, ale ja nie mogę uczestniczyć w czymś, co mnie brzydzi, denerwuje i przeraża jednocześnie. Nie mogę wspierać swoim głosem lub tylko samym uczestnictwem w głosowaniu ludzi, którzy w żaden sposób nie są moją reperacją. Nie mogę popierać systemu, który faworyzuje niektórych kandydatów, innym nie dając szans na zaistnienie. Nie mogę wspierać czegoś co jest przede wszystkim grą na osiągniecie władzy samej w sobie. Wybory nie oznaczają już woli ludu, lecz osiągniecie sukcesu poprzez  skuteczny marketing i reklamę.

Mnie partyjna demokracja nie odpowiada. Nie odpowiada mi system, w którym partyjni działacze z nadania autorytarnego wodza stają się kandydatami, z których społeczeństwo ma wybierać swoich przedstawicieli.  A wybiera ich nie tyle na podstawie ich poglądów co raczej na podstawie tego jak zaprezentują kandydatów wielkie koncerny telewizyjne czy prasowe.

Co to za wybory, w których finansowane z budżetu państwa super partie oraz partyjki nie wiadomo jak i przez kogo finansowane spierają się o miejsce przy korycie. Te wybory są jak starcia kibiców. Podobna retoryka, zachowania, podobne hasła na sztandarach.

Nie pójdę też na wybory dla samego aktu uczestnictwa w nich oddając głos nieważny. Nie ma potrzeby podwyższać frekwencji.  Ja nie boje się nie uczestniczyć. Większym tchórzostwem jest to, że ktoś wybiera najmniejsze zło licząc na to, że jakoś to będzie. Co jest bardziej uczciwsze: wybranie na siłę pośród tych, których poglądów nie podzielam czy świadome pozostawienie tej zabawy tym, którzy jeszcze wierzą, że to ma coś wspólnego w prawdziwym, takim klasycznie demokratycznym wyborem, gdzie ważniejszy jest człowiek, jego poglądy, przekonania, osobowość a nie pieniądze i medialny cyrk. I nikt nie musi mnie na siłę przekonywać i nazywać tchórzem, bo przecież mój głos, to mój wybór.

Ja w dniu wyborów zostanę w domu. Są dwa powody dla których nie zagłosuje. Po pierwsze to całkowicie bezcelowe z powodów które starałem się wyjaśnić powyżej. Po drugie nie głosuje, ponieważ wierzę, że głosując nie mam prawa narzekać. Często się mówi, że jeśli nie zagłosujesz w wyborach to nie masz prawa narzekać na ich wynik. Zrozum, jeśli ich wybrałeś to jesteś za nich odpowiedzialny. Ty ich wybrałeś. Ty uległeś ich propagandzie. To twoja władza. Co? Że na nich nie głosowałeś? Że na innych? Że twoi przegnali? I tak jesteś odpowiedzialny! Bo samym uczestnictwem w wyborach legitymizowałeś władze. Teraz jesteś odpowiedzialny za to co zrobiłeś. Głosowałeś? To teraz twój problem. Nie masz prawa narzekać. A ja głosować nie zamierzam. Nawet nie opuszczę domu w dniu wyborów, więc nie jestem i nie będę odpowiedzialny za to co ci „nowi” narozrabiają. Ja mam prawo narzekać, bo ja z tak powstałą władzą nie mam nic wspólnego.