Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Niepoczytalność i prokurator

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Zresztą zamiast kraść jako dyrektor, fabrykant, sekretarz czy inny prezes lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej – zauważył już dawno Henryk Kwinto. Okazuje się, że nie do końca miał racje. Współczesność daje nam nowe wzorce. Teraz jeśli już kraść, to lepiej kraść jako prokurator.

Pewien pan prokurator  w pewnym prowincjonalnym mieście buchnął dwa batoniki i krem w jednym z miejscowych sklepów. Każdy zwyczajny szary człeczyna po czymś takim, jeśli nawet nie poszedłby pierdzieć w pasiaki to przynajmniej załapałby surową grzywnę. No tak, każdy, ale nie ten prokurator.  Pan prokurator z prowincji nie poniesie dyscyplinarnej kary za swój czyn, bo prokuratura orzekła, że w chwili kradzieży był niepoczytalny. Dodatkowo może on liczyć na to, że dostać jeszcze odszkodowanie, bo przez rok dostawał zaniżoną pensję. Zaiste niezbadane są wyroku sprawiedliwości państwowej.  A może wielka jest siła korporacyjnej solidarności?

Pan prokurator Prokuratury Rejonowej o którym wspomniałem powyżej w jednym ze sklepów zapakował do kieszeni dwa batoniki i krem do pielęgnacji ciała. Całe zdarzenie zarejestrowała kamera monitoringu. Ze względu na niską wartość skradzionych przedmiotów, czyn ten został uznany za wykroczenie, a nie za przestępstwo. Mężczyzna jako prokurator posiadał oczywiście nadany przez państwo immunitet, więc nie został ukarany. Nie poniesie też zawodowych konsekwencji, bo dwaj biegli psychiatrzy orzekli, że w momencie kradzieży był niepoczytalny.

Teraz to już naprawdę wielu złodziei i tych par excellence, i tych kradnących jako dyrektor, fabrykant, urzędnik żałuje pewnie, że nie wpadło na taki prosty pomysł. Przecież zawsze można, przy każdej bodaj kradzieży twierdzić, że w czasie popełnienia czynu prawem zabronionego było się niepoczytalnym.

Pan prokurator po swym uczynku, który jak się później okazało popełnił w stanie niepoczytalności został zawieszony w czynnościach. Zapadł też na zdrowiu i przebywał rok na zwolnieniu lekarskim. A na dodatek decyzją Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym jego wynagrodzenie ograniczono do siedemdziesięciu pięciu procent. Ale niech nie martwią się Ci których zasmucił ten pechowy dla pana prokuratora rozwój wypadków. Teraz, gdy wyjaśniło się, że pan prokurator buchnął batoniki i krem w stanie niepoczytalności trzeba będzie mu zwrócić różnicę z pensji, czyli około kilku tysięcy złotych.

Prokurator ze zwolnienia lekarskiego do pracy wrócił, ale na krótko. Teraz wykorzystuje zaległy urlop wypoczynkowy. Podczas wywczasów zbada pana prokuratora inny psychiatra, który ustali czy prokurator w pracy nie będzie tracił czasowo poczytalności. Bo jednak ktoś widocznie dostrzegł fakt, że jeśli podczas kradzież odebrało mu rozum, to może też odbierać mu w pracy prokuratorskiej.

– Można być poczytalnym w odniesieniu do pewnych zdarzeń, a do innych zdarzeń popełnionych w tym samym czasie i miejscu już nie – twierdzi pewien gość z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku wypowiadając się w odniesieniu to tej sprawy. Mam nadzieje, że będę mógł to wykorzystać i w mojej szarej i marnej egzystencji choć żaden ze mnie prokurator. Jeśli kiedyś przez przypadek, z głupoty, czy z przymusu sytuacji zrobię coś zabronionego prawem, to zawsze będę mógł się wytłumaczyć, że byłem niepoczytalny. No i mam nadzieje, że mnie nikt nie zamknie jako zbzikowanego i zawsze będę mógł się powołać na opinie, że: „Można być poczytalnym w odniesieniu do pewnych zdarzeń, a do innych zdarzeń popełnionych w tym samym czasie i miejscu już nie.” Tak jest chyba uczciwiej.