Misja na Malcie
Premier nie chce jechać na nieformalny szczyt Unii na Malcie. Prezydentowi też się nie chce. Wiceminister spraw zagranicznych wystosował list do państw członkowskich unii europejskiej z prośbą o zaprezentowanie polskiego stanowiska na szczycie. Zgodził się prezydent Czech. Ale może nie ma co Czechowi zawracać głowy. Jeśli nikt z rządzących Polską nie chce jechać na Maltę, to ja się zgłaszam na ochotnika. Ja pojadę na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej w Valletcie, ku chwale ojczyzny oczywiście.
Bo jeśli nikt z władzy nie chce lub nie może… no to trudno, poświecę się dla dobra państwa. Przecież to nie pierwszy raz i nie ostatni. Ja tam nie znam motywów które kierowały prezydentem gdy wyznaczał posiedzenie inauguracyjne nowego Sejmu na 12 listopada. Coś tam słyszałem, że mu nie powiedzieli, że tego dnia będzie szczyt na Malcie i przez to zrobił jak zrobił. Jedno jest pewne, pan prezydent musi byś straszliwie zajętą osobą, bo nie ma czasu na czytanie gazet, słuchanie radia, przeglądanie gazet lub wiadomości w internecie. Jakby choć trochę interesował się polityką to zapewne wiedziałby, że 12 listopada jest posiedzenie Rady Europejskiej. Ja wiedziałem już chyba od kwietnia, ale ja nie jestem prezydentem i nikt nie musiał mi o tym przypominać.
Prezydent podobno nie będzie mógł uczestniczyć w szczycie Unii, bo musi tego dnia otworzyć pierwsze posiedzenie Senatu. No więc, jak nie może, to nie może, nie można mieć żalu. Przecież pierwsze posiedzenie Senatu musi się odbyć w dniu spotkania przywódców Unii na Malcie, bo jak prezydent tak postanowił to nie będzie teraz zmieniał.
Premier nie może jechać na posiedzeniu Rady Europejskiej, bo musi zgodnie z przepisami konstytucyjnymi złożyć dymisje rządu 12 listopada. Co prawda, mogłoby złożyć dymisję natychmiast, albo złożyć dymisję pisemnie, i pojechać na szczyt unijny za zgodą prezydenta. Ale nie może. No, nie może i już.
– Wystosujemy list do jednego z państw członkowskich UE z prośbą o zaprezentowanie polskiego stanowiska na nieformalnym szczycie Unii na Malcie – poinformował wiceminister spraw zagranicznych. I całe szczęście, że prezydent Czech łaskawie się zgodził reprezentować Polskę na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej w Valletcie.
Ale może lepiej nie fatygować pana Czecha. Może jak prezydent nie może, premier nie może, to ja chętnie. Ja mogę. Ba, ja nawet chce! Przecież, jak widać na powyżej opisanym przykładzie, polityka to taka zabawa dziecięca. Ja też pamiętam czasy dzieciństwa i potrafię się tak bawić. Potrafię się uprzeć i powiedzieć, że czegoś nie zrobię, bo nie zrobię. A jeśli nie umiem, to potrenuje dziecinne zachowania i na pewno szybko dorównam politykom, którym się nie chce. Może i ja będę potrafił obrazić się i nie przyznać się do błędu. Ja też mogę twierdzić, że zrobiłem, co zrobiłem, bo nie wiedział i dlatego że mi koledzy nie powiedzieli. Ja też potrafię zachowywać się jak naburmuszony trzyletni bachor, więc świetnie się nadaje, jako kandydat do państwowej misji na Malcie.
