Art. 43 uwTWA usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu objętym zakazem
– Nalej mi głębszego, bo mnie wnerwił taki jeden mundurowy – rzekł gniewnie mój przyjaciel przysiadając się do naszego stolika. – Czym Cię tak mundurowy z nerw wyprowadził, jeśli można wiedzieć? – spytałem przyjaciela nalewając mu i przesuwając w jego stronę „pięćdziesiątkę”. – Mandat mi wlepił, nadzorca skubany! – ryknął gniewnie i z odrazą rzucił na stół blankiet mandatu. – Za „usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu objętym zakazem” mnie skasował – wrzasnął, po czym jednym haustem wypił to, co miał nalane. – Dwadzieścia złotych – powiedział na wydechu poszukując z widelcem w ręku zakąski.
– Dwadzieścia złotych? I tak Ci mało policzył, mógł więcej – zauważyłem. – Fakt, mnie się dostało za „spożywanie w miejscu publicznym” stówkę – powiedział nasz kolega. Podniosłem ze stolika blankiet mandatu, podsunąwszy go sobie pod nos, na którym miałem już przygotowane okulary stosowne w takich razach, przeczytałem co tam stało: 20 zł, słownie: dwadzieścia złotych. Potem było trochę prawno -państwowego bla, bla, bla, no i w odpowiednim miejscu pan policjant wpisał: „Art. 43 uwTWA usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu objętym zakazem”.
– Obudziłem się dziś w bardzo antypaństwowym nastroju – kontynuował swą opowieść mój znajomy. – Już w nocy czułem, że wzbiera we mnie nienawiść, żal i frustracja. Wiedziałem, że coś muszę zrobić, zadziałać, że tak dalej być nie będzie – tłumaczył przyjaciel miedzy jednym głębszym a kolejnym nalewanym. – No i z tych nerw, kupiłam w sklepie. Następnie oddaliłem się od ludzi, usiadłem na pniu zwalonego drzewa w miejscu gdzie nikt od tak sobie nie przechodzi, bo trzeba tu po prostu przyjść specjalnie. Można powiedzieć, że zasiadłem do konsumpcji piwka pośrodku niczego. Siedzę sobie tak kontemplując wyjątkowe okoliczności przyrody, otworzyłem butelkę z piwem, upiłem z niej dwa łyki, i wnet słyszę za sobą słowa: „pijemy w niedozwolonym miejscu, tak? Dokumenciki poprosimy, Tak?”. To policja była – zakończył, smętnie spoglądając na mandat.
– Było nie brać mandatu – zauważyłem. – Zrobiłem to z lenistwa. Dwie dychy to mniej kłopotów, a w państwowym sądzie i tak z nimi nie wygrasz – dodał. I miał niestety racje. Nadzorcy czyli służby mundurowe, uprawnione przez państwo do karania ludzi pragnących wypić na świeżym powietrzu często same niezbyt dobrze orientują się w przepisach. Korzystając z niewiedzy zatrzymanych wystawiają im mandaty, tajemniczo tłumacząc, że przewinienie polegało na „spożywaniu alkoholu w miejscu publicznym” lub usiłowaniu „spożycia alkoholu w miejscu objętym zakazem”.
– Czyli Art. 43 uwTWA był podstawą ukarania Cię mandatem? – zapytałem przyjaciela. Przytaknął i wskazał mi miejsce, w którym wykaligrafowano podstawę prawną grzywny. – Możesz sprawdzić co to takiego u diabła to „Art. 43 uwTWA” ? – zwróciłem się do naszego kolegi, który był jeszcze w stanie sprawdzić to, co nas interesowało. Sprawdził w necie co chciałem, wiec zacząłem przesłuchanie.
Okazało się, że” Art. 43 uwTWA” to z dużym prawdopodobieństwem Ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. A tam w artykule 43 znalazłem, co następuje:
1. Kto sprzedaje lub podaje napoje alkoholowe w wypadkach, kiedy jest to zabronione, albo bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom, podlega grzywnie. – Sprzedawałeś lub podawałeś napoje alkoholowe? – spytałem przyjaciela. – Oczywiście, że nie – odparł.
No to punkt 2. – zaczynałem czytać. – Tej samej karze podlega kierownik zakładu handlowego lub gastronomicznego, który nie dopełnia obowiązku nadzoru i przez to dopuszcza do popełnienia w tym zakładzie przestępstwa określonego w ust. 1. – przeczytałem. – Coś z tych rzeczy robiłeś? – spytałem ponownie. Zaprzeczył
– No to 3. W razie popełnienia przestępstwa określonego w ust. 1 albo 2 można orzec przepadek napojów alkoholowych, chociażby nie były własnością sprawcy, można także orzec zakaz prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na sprzedaży lub podawaniu napojów alkoholowych lub 4. Orzekanie w sprawach o przestępstwa określone w ust. 1 i 2 następuje na podstawie przepisów o postępowaniu karnym. – po przeczytaniu spojrzałem na niego pytająco. Pokręcił znacząco głową.
– Na boga w niebiesiech, ja nic z tych rzeczy nie zrobiłem, moje dwadzieścia złotych! – zawołał wnosząc ręce ku niebu. Co prawda jest tu też Art. 43 z małą jedynką u góry obok 3, więc może pan policjant nie dopisał albo może usiłował dopisać? No więc zaczynamy:
Art. 43 (ten z małą jedyneczką). 1. Kto spożywa napoje alkoholowe wbrew zakazom określonym w art. 14 ust. 1 i 2a-6 albo nabywa lub spożywa napoje alkoholowe w miejscach nielegalnej sprzedaży, albo spożywa napoje alkoholowe przyniesione przez siebie lub inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania, podlega karze grzywny – wyrecytowałem.
– A może tyś zrobiłeś coś Art. 14. 1. gdzie zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych: 1) na terenie szkół oraz innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych i domów studenckich lub 2a. Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów. 3. Zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów zawierających więcej niż 18% alkoholu w ośrodkach szkoleniowych. 4. Zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów zawierających więcej niż 18% alkoholu w domach wypoczynkowych. 5. Sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów zawierających więcej niż 4,5% alkoholu może się odbywać na imprezach na otwartym powietrzu tylko za zezwoleniem i tylko w miejscach do tego wyznaczonych. 6. W innych niewymienionych miejscach, obiektach lub na określonych obszarach gminy, ze względu na ich charakter, rada gminy może wprowadzić czasowy lub stały zakaz sprzedaży, podawania, spożywania oraz wnoszenia napojów alkoholowych.
– Coś z tych rzeczy? – dociekałem. – No ja nic, przysięgam jestem niewinny Wysoka Komisja! Przepraszam, sorki, poniosło mnie… nie, nic takiego nie zrobiłem – zarzekał się przyjaciel.
– To za co był ten mandat? – spytałem. – No za usiłowanie spożycia – odpowiedział. Dziwny jest ten świat. Dostał przyjaciel mandat za to „usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu objętym zakazem” gdzie policjant powołał się na prawo, które o niczym takim nie wspomina. Nie ma też co iść z czymś takim do sądu. Przypomniałem sobie, że pewien sędzia w podobnej sprawie „za usiłowanie spożycia” w uzasadnieniu tłumaczył, że nie ma podstaw, żeby nie wierzyć funkcjonariuszom m.in. ze względu na ich dobrą znajomość prawa i pełnioną funkcję. – Dostałem mandat bez właściwej podstawy prawnej – przejął się przyjaciel. – Daj spokój, nie Ty pierwszy i nie ostatni. Ciesz się, że Cię nie rozstrzelali – powiedziałem. Ucieszył się. Wszyscy się cieszyliśmy, bo byliśmy w takim miejscu wolnej Polski, w którym alkohol jest nadal dozwolony do spożycia.
