Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Piątek trzynastego

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– No sam, karwa, wiesz ja jest, znamy się już z kilka dni, a nawet lat, rasista ze mnie żaden. Mam na to jak wiesz wyjebane. Ja tam rozumiem wszystko. Jest u nich tam w bambusowie przechlapane na całej linii – mówił. – Ja rozumiem, że im tam w tej Arabii jest ciężko, że im pić nie wolno, że się wyżynają, że pełno tam złamasów co to w imię Najwyższego gotowi są wyjebać się w powietrze zabierając ze sobą setkę niewinnych ludzi. Ja tam, nie jestem rasista. Nie mam żadnego jobla na punkcie kolorowych. Czarnych nawet lubię. Szczególnie kobitki – kontynuował.

– Dla mnie to bez różnicy białe, czarne, brązowe, żółte… no wiesz sam jak ze mną jest?  Ja nawet pojmuje, że one muszą mieć jakiś facetów, no problemo, choćby dlatego żeby się, karwa twarz, jakoś rozmnażać… ja to nawet to ichnie żarcie lubię. Wszystko, rozumiem, no że inność, że no borders, że multikulti, no niech im tam… ale kurwa nie zniosę jak mi się jeden z drugim patafianem krzywonogim ganiają po ulicach z kałaszami i zabijają kogo podanie. No, kurwa, do chuja wafla, co to jest? – splótł żylaste palce, aż strzeliło w kościach.

– Po jakiego chuja się pchają na tych pontonach przez morze, po serdelka lezą tu rojami tyle kilosów? Żeby się potem wyjebać w powietrze? – zapytał, choć chyba nie oczekiwał ode mnie odpowiedzi.  – U siebie nie może taki koziojebca się wysadzić jak już mu co we łbie odpali od nadmiaru słońca? No powiedz mi sam, po co to wszystko? – spytał na koniec. Spojrzałem na niego. Stał teraz tyłem do mnie z zaciśniętymi w pieści dłońmi. – Napijesz się ? –  spytałem. – Za chwile – usłyszałem w odpowiedzi – za chwile.

Przed bramą zatrzymał się samochód z którego wysiadała młoda kobieta. Z otwartych drzwi auta słychać była głos spikera, który czytał poranne wiadomości. – W serii zamachów terrorystycznych, do których doszło w piątek wieczorem oraz w nocy w Paryżu, zginęło według oficjalnych źródeł co najmniej 120 osób. Zachodnie media informują, że mogło zginąć nawet 140 osób.

Odwrócił się to mnie wskazując na samochód. – Słyszałeś? – zapytał. – Tak, słyszałem. Napijesz się jeszcze? – spytałem. – Nie, nie chce. Wypij do końca. O! Kebab to bym zjadł – odparł.