Miedzy prawem a sprawiedliwością
– Prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie – mawiała niezapomniana Leonia Pawlak. Okazuje się, że jej prosta, chłopska filozofia nie tylko przetrwała zmiany systemów politycznych, ale ponadto stała się teraz symbolem „dobrej zmiany” w Rzeczpospolitej.
Zawsze to dostrzegałem, a teraz jest do chyba aż nadto widoczne, że podstawą filozofii, każdej władzy a już w szczególności tej nowej władzy, jest głębokie przekonanie że prawo stanowi tylko środek do osiągnięcia celów politycznych. Gdy okazuje się że prawo staje się przeszkodą w „dobrej zmianie” to zawsze można się powołać na sprawiedliwość, bo jak powszechnie wiadomo sprawiedliwość jest tylko przy ludziach prezesa.
Prezydent ułaskawił byłego szefa CBA i obecnego ministra koordynatora służb specjalnych w jednej osobie oraz byłych funkcjonariuszy biura skazanych za działania w tzw. „aferze gruntowej” nie czekając na uprawomocnienie się wyroków sądowych.
Przepisy kodeksu postępowania karnego są jasne, ale jak wiadomo nie od dziś, prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po właściwej stronie. Przecież prawo nie ma żadnego znaczenia, gdy jest wola polityczna wprowadzania „dobrej zmiany”. Prawo, jak widać, nie może stanąć na przeszkodzie przekonaniu pojedynczego polityka, że coś jest sprawiedliwe. Bo sprawiedliwość musi być po właściwej stronie.
Prezydent ułaskawił byłego szefa CBA i obecnego ministra koordynatora służb specjalnych in blanco, nie czekając na ciąg dalszy procesu czwórki z CBA przed sądem. Ułaskawił ich, bo widocznie był przekonany, że tak będzie sprawiedliwie. A że nie zgodnie z prawem, jak twierdzą fachowcy? No cóż, zawsze można przecież znaleźć odpowiednich specjalistów, co takie naginanie prawa odpowiednio uzasadnią i odpowiednio zinterpretują w imię doraźnych interesów rządzących.
Jeszcze nigdy nie został ułaskawiony ktoś, kto nie został prawomocnie skazany. Ale prezydent, choć wielokrotnie deklarował równość wobec prawa wszystkich obywateli, to wzniósł ponad prawo grupę swych partyjnych kolegów. Żaden inny szary zjadacz chleba w tym kraju nie ma najmniejszych szans na ułaskawienie w takim trybie. Ale też nie każdy obywatel ma za kumpla prezydenta.
Jak widać rządy drużyny prezesa rozpoczynają się od pokazania kto tu ma teraz monopol na interpretacje prawa. Nowa państwowa władza zademonstrowała dobitnie powyższym przykładem jak można dziś i jak będzie się w przyszłości usprawiedliwić organy władzy, których swym postępowaniem balansują na granicy prawa. Znów mamy falandyzacje prawa, tym razem w imię „dobrej zmiany”. A jeśli ktoś miał wątpliwości, że będzie inaczej to babcia Pawlak wyjaśnia: Ot, i nastał koniec na samym początku. Jak Ty mógł, dobry Panie Boże, tak się pomylić?
