Przy niej i bez niej
Lubię się budzić przy kobiecie. A przy tej to jeszcze bardziej. W samotności mam tak, że zasypiam na chwile i to niespokojnie. Śpię przez godzinę. Czasem dwie, trzy godziny, płytkim niespokojnym snem. Po czym budzę się i już nie mogę ponownie zasnąć. Chyba zrozumiałe, że wolę wtedy nie być sam. Przy kobiecie jestem spokojniejszy. Może i nie zasypiam, ale sama jej obecność powoduje to, że jest dobrze i co tu ukrywać szczęśliwie. Czytaj więcej
