Hello Kity niszczy dziecięcą psychikę

Obublikował pavvel dnia

W moim prowincjonalnym mieście odbyła się konferencja, na której rozmawiano o wartościach, o wychowaniu oraz o niebezpieczeństwach kryjących się w demonicznych zabawkach. Jak zapewne większość czytelników już się domyśliła – po tematyce spotkania – organizatorom chodziło o wartości katolickie, wychowanie młodzieży i dzieci w tym właśnie duchu oraz o demoniczność zabawek w podobnym odniesieniu.  Organizatorem sympozjum był wydział edukacji Urzędu Miejskiego oraz lokalny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli.

Po głośnej poznańskiej osłoaferze nikogo nie zdziwi chyba, że konferencje o demonicznych zabawkach sponsorował wydział magistratu, w którym rządy sprawuje partia sprawach i sprawiedliwych. Oni kochają takie abstrakcyjne tematy.

Jednym z prelegentów na konferencji był pewien ksiądz autor prezentacji pod niejednoznacznym dla mnie tytułem „Odebrać dzieciom niewinność”. Według duchownego kościoła katolickiego zagrożeniem dla niewinności dzieci są zabawki m.in. z logo Monster High, Hello Kity, serial telewizyjny „Włatcy móch”, filmy z sagi „Zmierzch” oraz tradycyjnie książki z serii Harrego Pottera.

– Symbol trupiej czaszki do tej pory był oznaką zagrożenia. Obecnie symbole okultyzmu, zniewolenia, śmierci czy diabła stały się rozrywką. Demoniczne zabawki odbierają dzieciom niewinność i wprowadzają w doświadczenie zła i grzechu – stwierdził ksiądz, który omówił szczegółowo serię zabawek, która „niszczy dziecięcą psychikę”. – Wiele gier komputerowych przywołuje satanistyczne zwyczaje, przejścia na następne poziomy wtajemniczenia, inicjacje czy podpisywanie paktów. Dotychczasowe miejsca świętości i szacunku stają się miejscem zabaw. Tak jest w serialu „Włatcy móch”. W bajkach i książkach drwi się z rodziców, nauczycieli, a wielu publikacjach także z wizerunku Jezusa. Dzieci są bombardowane przez demoniczne i makabryczne obrazy. Moda na diabły i śmierć niszczy ich niewinność – podsumował duszpasterz.

Oczywiście nie mogło zabraknąć narzekania na halloween. – Sprzeciw środowisk katolickich jest wyśmiewany, choć te zabawy przywołują pogańskie obrzędy celtyckie. Symbole śmierci mogą wywoływać w dzieciach lek i niepokój – grzmiał z mównicy jak z ambony duchowny.

Mogę nawet zrozumieć zamiłowanie duchownych do teorii spiskowych w końcu chodzi tu o wielowiekową tradycje tej instytucji. Ale sponsorowanie indoktrynacyjnej konferencji przez urząd miejski to już zdecydowana przesada. Nie wiem, dlaczego tak duża jest różnica miedzy zapisaną w prawach świeckością państwa i instytucji samorządowych a praktyką, w której jedna ideologia jest w zasadzie wykładnią rządzenia i nauczania.

Co do zagrożenia płynącego z demonicznych zabawek to uważam, że jest to zwyczajowy temat, który uwielbiają różni nadwrażliwi przedstawiciele kościoła katolickiego, którzy we wszystkim widzą działania sił nadprzyrodzonych. Tak się zastanawiałem jakbym to ja nagle zaczął pouczać moich sąsiadów o szkodliwości płynącej z kontaktów dzieci z pluszowymi owieczkami to jak szybko znalazłbym się w odosobnieniu pod lekarskim nadzorem? Jak nagle zauważyłbym i to ogłosił światu, że na przykład lizaki to słodycze, które „niszczą dziecięcą psychikę” to ciupasem wylądowałbym w pokoju bez klamek. A tu proszę, ktoś głosi na konferencji sponsorowanej przez magistrat, że zabawki z serii Hello Kity „odbierają dzieciom niewinność i wprowadzają w doświadczenie zła i grzechu” i nic się nie dzieje. Pewnie w urzędzie stosują zasadę z komedii „Miś”: sprawdzić czy nie ksiądz.