Rozbudowa radomskiego lotniska, czyli kto bogatemu zabroni
Jak tylko wyczytałem, że pojawił się egzotyczny inwestor, który podobno ma zainwestować w radomskie lotnisko od razu wiedziałem, że chodzi tu o pieniądze. Takie wiadomości o możliwym sukcesie Portu Lotniczego na Sadkowie pojawiają się zawsze wtedy, gdy miasto ma dorzucić się kasiorką do tej wiecznie głodnej spółki.
Teraz Lotnisko na Sadkowie pochwaliło się kolejnym sukcesem. Wojewoda mazowiecki wydał pozwolenie na przebudowę i wydłużenie drogi startowej wraz z oświetleniem i systemem nawigacyjnym. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności, a inwestor – Spółka Port Lotniczy Radom S.A. może przystąpić do prac. Tylko jest mały, nieduży problemik. Spółka tradycyjnie nie ma pieniędzy.
Jest potencjalny inwestor. Jest możliwość rozbudowy lotniska. Są wszelkie pozwolenia. Miasto przekazało za darmo działki i dodatkowo pomoże przy wykupie tych, co trzeba wykupić pod planowaną rozbudowę. Czyli sukces. I teraz szczęśliwy inwestor, czyli Port Lotniczy, musi tylko znaleźć pieniądze na rozbudowę. A jak znam życie to miasto pewnie teraz sypnie kasą, bo przecież lotnisko jak słychać w mediach, podczas promocyjnych działaniach zarządu lotniska, to pełen sukces. To niezawodny sposób „zarabiana”, który lotnisko ma dobrze przećwiczony i zmiany w zarządzie spółki nic w tym względzie nie zmieniły, bo jak wiadomo z pustego nikt nie naleje i trzeba znaleźć tego, co ma pełno a przynajmniej na tyle, żeby coś dolać.
Port Lotniczy Radom obsłużył w wakacje (trzy miesiące) ponad 2,6 tysiąca pasażerów. To głównie mieszkańcy Radomia. Przy takim wyniku to Port Lotniczy osiągnie swoją rentowność za ile? Za pięćset lat? Tak, ja wiem co powiedzą wieczni optymiści, że jak się rozbuduje lotnisko, przedłuży pas startowy za kolejne setki tysięcy złotych z miejskiej dotacji to zaczną tu natychmiast lądować samoloty, które zawiozą wszystkich do Londynu. Przypomnę, że Wielka Brytania podjęła decyzje o wystąpieniu z Unii Europejskiej i nowa brytyjska pani premier stwierdziła, że do GB będą mogli przybywać tylko ci, którzy mają tam zagwarantowaną prace, a taki obrót sprawy zamorduje ruch turystyczny i znacznie utrudni ten w celach zarobkowych. Więc raczej nie widzę na tym polu sukcesów radomskiego lotniska. No chyba, że w Porcie Lotniczym powstaną sklepy wolnocłowe, to wtedy taki lot poza Unie może się opłacać.
A tak poważnie, to żeby osiągnąć rentowność, i wreszcie zarabiać, lotnisko potrzebuje minimum pięćset tysięcy pasażerów rocznie a przy takim ich wzroście to jeszcze wieki upłyną mim dojdzie do samowystarczalności. Bo nawet jakby wszyscy radomianie raz w roku, a jak się chwali zarząd lotniska większość pasażerów to mieszkańcy tego miasta, zapragnęli podróżować ze swojego Portu Lotniczego to i tak to dopiero dwieście pięćdziesiąt tysięcy pasażerów, optymistycznie licząc i wliczając w to dzieci i starców. Ale jak to mówią, kto bogatemu zabroni? Sto baniek w tą czy w tamtą, kto by się przejmował.
