Tag Archives

3 Articles

dziennik pesymistyczny

Rozbudowa radomskiego lotniska, czyli kto bogatemu zabroni

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jak tylko wyczytałem, że pojawił się egzotyczny inwestor, który podobno ma zainwestować w radomskie lotnisko od razu wiedziałem, że chodzi tu o pieniądze. Takie wiadomości o możliwym sukcesie Portu Lotniczego na Sadkowie pojawiają się zawsze wtedy, gdy miasto ma dorzucić się kasiorką do tej wiecznie głodnej spółki.

Teraz Lotnisko na Sadkowie pochwaliło się kolejnym sukcesem. Wojewoda mazowiecki wydał pozwolenie na przebudowę i wydłużenie drogi startowej wraz z oświetleniem i systemem nawigacyjnym. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności, a inwestor – Spółka Port Lotniczy Radom S.A.  może przystąpić do prac. Tylko jest mały, nieduży problemik. Spółka tradycyjnie nie ma pieniędzy.

dziennik pesymistyczny

Fortepian na lotnisku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Na lotnisku w Radomiu nakręcono reklamę – donosi lokalna gazeta. No i nie ma się co dziwić, jak się na lotnisko wydało 120 milionów, i nie ma tam prawie żadnych pasażerów, to się terminal wynajmuje do reklam lub do innych celów „na godziny”. Bo lotnisko musi na siebie zarabiać. Koszty utrzymania radomskiego portu lotniczego to około 12 mln złotych rocznie. W takiej sytuacji każdy grosz się liczy. Zainspirowany przykładem z włoskiego lotniska proponuje wstawić do hali odpraw – z której i tak mało kto korzysta zgodnie z przeznaczeniem – fortepian.

Dyrekcja Portu Lotniczego Fiumicino we Włoszech ustawiła w pobliżu wyjść do poszczególnych bramek lotniskowych fortepiany. A obok instrumentów zawiesiła tabliczki z napisem „zagraj na mnie”. Pomysłodawcy tej muzycznej inicjatywy twierdzą, że fortepiany przeznaczone są przede wszystkim dla pasażerów, którzy mogą umilić sobie czas oczekiwania, grając albo słuchając koncertów w wykonaniu innych podróżujących.

Szanowny zarządzie radomskiego lotniska! To jak najbardziej rozwiązanie dla was! I można je twórczo rozwinąć. Teraz terminal świeci pustkami, bo choć z radomskiego portu wystartowały pierwsze rejsy do Rygi, i do Pragi, to z obu połączeń, jak podają różne źródła, korzysta w porywach do kilkudziesięciu osób tygodniowo. Dlatego terminal lotniska bardzo dobrze nadawałby się na salę koncertową.

– Wynajmowanie powierzchni to jedna ze standardowych praktyk portów lotniczych – mówi Kajetan Orzeł, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Radom. Wcześnie terminal „wystąpił” już w teledysku grupy Hades. Władze Portu lotniczego zachęcały również do wynajmowania terminalu a nawet własnego parkingu na „odlotowe imprezy”. Czyli praktyka jest. Teraz potrzebne są chęci.

W Radomiu brakuje placówek kultury a tu proszę, piękna sala stoi przez większość tygodnia niewykorzystana. Mogłyby tam odbywać się specjalne recitale młodych artystów lub gwiazd sceny i estrady. Nie tylko z Radomia i okolic, ale z całej Europy, ba, w całego świata. Może wizja koncertu w hali przylotów zaciągnęłaby artystów do Radomia. A że koncert na lotnisku to najprościej udać się na niego samolotem. I już się zwiększa ilość obsłużonych pasażerów.  A zwykli amatorzy – pasjonaci? Oni przecież też zapewne zechcieliby zaprezentować swoje wykonania utworów Chopina czy Brahmsa szerszej publiczności.

To całkowita nisza w działalności lotniskowej. Już widzę oczami wyobraźni jak setki, co tam, tysiące pianistów, absolwentów konserwatoriów i szkół muzycznych, miłośników muzyki pragnie przylecieć na lotnisko by tu wysłuchać koncertu lub samemu zagrać. A po koncercie bez kłopotu wrócić samolotem do domu. Taki fortepian na lotnisku to może być prawdziwe zbawienie.

dziennik pesymistyczny

Czy są dopłaty do nowych połączeń lotniczych z Radomia?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zarząd radomskiego Portu Lotniczego poinformował, że podpisał umowę z łotewskim przewoźnikiem AirBaltic. To zakrawa na prawdziwy cud, bo nieudało się to od lat, a tu proszę sukces zaprzeczający twierdzeniom, że lotnisko to inwestycyjny niewypał. Jednak nim popadniemy w radosny nastrój optymizmu warto chyba zadać władzom miasta i lotniska pesymistyczne pytanie: czy aby nie dopłacamy do tego sukcesu? Zdecydowanie warto spytać czy z w związku z podpisaniem przez Port Lotniczy Radom umowy z łotewskim przewoźnikiem zawarto też z tą firmą inne umowy np. marketingowe? Czy miasto, jako właściciel Portu przewiduje „dopłaty” dla mowo otwartych połączeń? Czy przewoźnik otrzyma wysokie zapłaty za świadczone przez siebie usługi promocyjne, jeśli takie oczywiście przewidziano?

Faktem jest, że nieoficjalnie wiadomo, że przewoźnicy nierzadko stawiają sprawę w sposób radykalny. Albo bardzo wysoki kontrakt reklamowy („dopłata”) albo nie będzie żadnych połączeń. Czy tak było w przypadku umowy Portu Lotniczego Radom z AirBaltic?

Radomskie lotnisko nie miało bardzo długo szczęścia. Ponad sto czterdzieści osób na etacie, koszty utrzymania na poziomie miliona złotych miesięcznie. I jeden problem: brakuje podróżnych, bo z Radomia nie odleciał jeszcze żaden pasażerski samolot. Poza tym ze strony nowych platformowych władz Radomia na Zarząd Spółki wywierana była i jest wywierana ogromna presja: albo podpisanie umowy z przewoźnikiem i uruchomienie regularnych lotów do końca tego roku albo koniec zabawy i likwidacja inwestycji. Nic więc dziwnego, że to co nie udawało się zrobić przez kilka lat ziściło się w kilka miesięcy.

A jak nie wiadomo o co chodzi. A w przypadku takiego niespotykanego wręcz cudu gospodarczego naprawdę nie wiadomo, to wiadomo, że stoją za tym pieniądze. Nie jest tajemnicą, że dopłaty od Portów lotniczych i samorządów stanowią dla tanich i tych mniejszych przewoźników znaczące źródło przychodu. Taki na przykład Ryanair może rocznie otrzymywać w ten sposób nawet ponad 700 mln euro.

Lotniska ani tym bardziej samorządy miast w większości przypadków nie mogą bezpośrednio dofinansowywać połączeń lotniczych odbywających się z tychże miejsc, bo nie pozwalają na to unijne przepisy. Dlatego też najczęstszą formą dopłat są tak zwane opłaty marketingowe. Wygląda to następująco: Zarząd Portu lotniczego lub samorząd podpisują z przewoźnikiem kontrakt na promocję połączenia lub regionu na stronie internetowej linii lub w wydawnictwach kolportowanych na pokładach samolotów. Pieniądze, na które opiewają takie umowy, zwykle są liczone w milionach złotych lub euro. Oczywiście dla spokoju unijnych urzędników i opinii publicznej takie umowy oficjalnie służą jedynie promocji. Jednak nieoficjalnie, bardzo często są warunkiem, od którego przewoźnik uzależnia otwarcie nowych połączeń lotniczych. Może przy całym tym hurra optymizmie warto zadać sobie pytanie ile naprawdę radomianie dopłacą do takiego korzystnego interesu?