Nim staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą
Nim oddziały władzuchny pod mymi drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą, pozwolę sobie, puki mogę jeszcze, skrobnąć kilka linijek. Kiedy wyczytałem w publikatorze, że pewien obywatel, po tym jak na fejsbuku założył wydarzenie kpiące z prowokacji policyjnej, w try miga trafił na przesłuchanie, w jego domu odbyła się rewizja, a na koniec został oskarżony o terroryzm, to moja leciuchna, do tej pory, paranoja wzmogła się zdecydowanie.
Nie wiem czy Szanowny Czytelnik się orientuje, ja dotychczas też byłem niezorientowany, że władzuchna w oficjalnym katalogu, który powstaje na podstawie Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, umieściła miedzy innymi to, że za zdarzenie o charakterze terrorystycznym można będzie uznać: „próby uruchomienia lub uruchomienie internetowych portali, blogów, forów o charakterze ekstremistycznym, w szczególności funkcjonujących na serwerach zlokalizowanych na terenie RP”. A ja tu przecież taki ekstremistycznie pesymistyczny nie tylko politycznie Dziennik sobie prowadzę, więc pewnie jak się nie znalazłem, to się znajdę w kręgu zainteresowania służb.
Może to paranoja, a może i nie paranoja? Nie jestem pewien. Ale czy to w dzisiejszych czasach czegoś można być pewnym? Jest przecież (minimalna, to minimalna), ale jednak prawdopodobna możliwość, że właśnie teraz, w tej minucie, kiełkuje gdzieś w głowie jakiegoś urzędnika państwowego szalona myśl, że Wasz uniżony jest straszliwym terrorystą. Jak nic pasuje przecież idealnie do przygotowanego schematu. A jak nie idealnie pasuje, to się schemat dopasuje, tu naciągnie, tu skróci, tu wydłuży, i jakoś będzie pasowało. Ja tak przecież, prawie co wpis na blogu, to albo pisze źle o władzuchnie, a nawet bardzo źle pisze o władzuchnie. Wyszydzam, jątrzę, obrażam, lżę i prowokuje. No i na mój nieszczęsny dodatek jestem brodaty! A wiadomo, że taki zarośnięty to jak nic terrorysta.
„Zdarzeniem o charakterze terrorystycznym” będzie można nazwać „opublikowanie i zapowiedzi opublikowania w mediach materiałów audiowizualnych mogących wywołać protesty poszczególnych grup wyznaniowych lub etnicznych”. A ja może i czasem coś tam napisałem, co mogło „wywołać protesty”. Nie pamietam, ale kto to może wiedzieć? Oby tylko nikt tak nie pomyślał, ustrzeż Najświętsza Panienko! Ale jeśli ktoś uzna, że moje idee są ekstremistyczne? To ze mną koniec, i święty Boże nie pomoże.
