Kraina bezsensowności

Obublikował pavvel dnia

Napijesz się pan? Pytam czy się pan napijesz wódki? Tak, wiem, że ciepła. Musisz się pan do tego przyzwyczaić.  Życie jest niedoskonałe. A co dopiero temperatura alkoholu w tak niesprzyjających okolicznościach w jakim przyszło nam tu teraz przebywać.  Ale nieważne jaka, ważne że jest. Bo przecież mogłoby jej nie być i co by się wtedy z nami stało? Szkoda się tym straszyć. To co? Po jednym? Na rozweselenie mięśni twarzy? Dobrze, to ja poleje, a pan szanowny się jeszcze zastanowisz.

Patrz pan, jaki ten świat jest bezsensowny. To znaczy są rzeczy z sensem, jak ja i pan w tym momencie, ale poza nami to jest raczej tak bardziej bezsensownie. Nie uważasz pan?  Ano właśnie. Nasza ojczyzna, ponownie na nowo odrodzona, to jest istna kraina bezsensu. Jakby istniał gdzieś lub ktoś chciał ustanowić wzorzec bezsensu w skali państw to na pewno była by nim Polska. Ja nie powiem, jest to w pewnym sensie frapujące, ale tylko w pewnym sensie. Powiem więcej, jest to nawet na swój sposób śmieszne, ale tylko na swój sposób. Bo na dłuższą metę jest to kurewsko męczące.

To ciekawe, że mnie już nawet nie wnerwia egzystencja w tej krainie bezsensowności. Ja już jestem na takim etapie, że mnie to zwyczajnie nudzi. Bo tu wszystko jest takie cholernie nudne. Poczynając od polityków a skończywszy na pogodzie. Pan wybaczy śmiałość, ale czasami to i pan bywasz nudny. A nawet ja pewnie dla innych jestem nudny. Cóż, taka specyfika narodowa. Całe to miasto jest nudne. Powiem więcej, cały ten kraj jest kurewsko nudny. Nudny swoja bezsensownością.

Ten wszechogarniający bezsens jest nudny i męczący zarazem. Jak już wspominałem Polska jest wzorem bezsensu. Weźmy na to dla przykładu szpitale. Pan szanowny uważa, jeśli dajmy na to pan lub ktoś inny, to tylko przykład taki, żeby się do żywych nie odnosić…, Ale do rzeczy. Tak, właśnie…, co to ja…, jeśli udałbyś się pan do szpitala na planowany wcześniej z dwuletnim wyprzedzeniem zabieg i ten zabieg operacyjny przeprowadzony byłby – dajmy na to – wieczorem, to masz pan pecha. Dlaczego? Już tłumacze i objaśniam. Po zabiegu leżysz pan odpoczywając i regenerując siły, bo operacja w narkozie była, a więc leżysz pan tak z dwie godzinki w szpitalnym łóżku a następnie zostajesz pan wypisany ze szpitala do domu. Tak, ja wiem, że to drobny zabieg, ale jednak operacja. I tak masz pan operacje dajmy na to o wieczorem i już w nocy jesteś pan w domu. A wszystko po to żebyś pan musiał się na badania kontrolne z samego rana stawić w tym samym szpitalu, z którego pan w nocy zostałeś wypisany do domu. Bez sensu? Tak.

A jak byłbyś pan nie mieszkańcem naszego prowincjonalnego miasta był a jeszcze dalszej prowincji? Jeszcze gorzej pan masz. Wypisują pana ze szpitala wieczorem. Jedziesz pan do domu z dwiema przesiadkami i kilkugodzinnym oczekiwaniem na połączenia tak z cztery godziny. A gdy już pan docierasz do domu, to musisz pan wracać, bo przecież rano masz pan wizytę kontrolną. No powiedz pan, gdzie tu sens, gdzie logika? W szpitalu nie mógł pan na noc zostać, bo się nie należy. To prawdziwa kraina bezsensowności mówię panu. Całkowicie bezsensu.

To nie jest kurwa poważny kraj, a jednak wciąż mój. Tak już z nim mam. Nie mogę z niego wyjechać i jednocześnie żyć w nim trudno. Kocham go i nienawidzę w równym stopniu. Żyję w piekle bezsensowności, a wszyscy mnie przekonują, że wokół otacza mnie bezmiar jaskrawych barw, wesołej muzyczki, niebywałego szczęścia, dobrobytu oraz ocean wolności na dokładkę. To też bez sensu. Ja wiem, można się wszystkim cieszyć, ale na Boga, bez przesady. Niejaki Albert Camus powiedział kiedyś, że nikt nie zdaje sobie sprawy, że niektórzy ludzie muszą się naprawdę bardzo starać być normalni. I ja się proszę pana bardzo staram, ale chyba nie wychodzi mi to najlepiej. To co? Jeszcze po jednym? Za moje i pana starania.