Pomidor monotematyczny
Dziś bardzo trudno rozmawia się z politykami. Bo z mini jest jak z dziećmi. Gdy małolata zapytasz, dlaczego jest niegrzeczny w szkole, ten, zazwyczaj odpowiada, że ktoś inny z klasy dostaje jeszcze gorsze stopnie ze sprawowania. Z tymi dorosłymi, co gadają o polityce i z niej żyją, jest zdecydowanie podobnie. Szczególnie jak taki polityk myśli o sobie, że jest prawy i sprawiedliwy. A jak już tak myśli, to zapewne natychmiast odczuwa spływająca na niego jasność z niebiesiech, co daje mu siłę wiary we własną nieomylność tak wielką, że nabiera od razu sił do walki z wrogiem nawet wtedy, gdy musi go sam sobie stworzyć. Nie ma teraz lekkiego życia dziennikarz rozmawiając z politykiem z ugrupowania, dla którego nie istnieje żaden inny szerzej znany system moralny niż ten wyrastający z katolicyzmu, – że zapożyczę ze słów prezesa. To taka rozmowa jak z dziecięcej zabawy. Tyle tylko, że tu na zadane pytania nie pada odpowiedź: pomidor. W wersji politycznej za każdym razem mówi się: winny jest Komorowski. Ewentualnie, że winny jest premier lub rząd Platformy. Bo jak od niedawna wiadomo, tylko polityk prawy i sprawiedliwy jest w stanie się temu wszystkiemu przeciwstawić, – że nadal pojadę słowami wodza. Więc jak już go pytają o wyjaśnienie, co jego wódz miał na myśli od razu ma odpowiedź: pomidor. Przepraszam, odpowiada, że to wszystko przez prezydenta, który został wybrany przez przypadek.
