Tag Archives

2 Articles

pesymistyczny.pl

Deszcz i teologia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Padało. Deszcz lał jak z cebra. A ja bez parasola na tej ulicy i w strugach deszczu. I do tego jeszcze tylko w dżinsach i koszulce. I w trampkach. Żadnych kaloszy, kurtki przeciwdeszczowej czy wspomnianego już parasola. Powinienem być przygotowany na to, że będzie padać. W telewizji zapowiadali i aplikacja w telefonie przestrzegała. Taka pogoda w kratkę w Polsce od kilku tygodni, więc powinienem być przygotowany na ulewny deszcz a nie byłem. Postanowiłem się schować przed ulewą w bramie. I jak się okazało na ten pomysł schronienia się w bramie kamienicy wpadło jeszcze kilka osób. Nic wtedy nie zapowiadało, że przez ten deszcz i przez to przymusowe oczekiwanie na jego zakończenie doznam religijnego objawienia.

dziennik pesymistyczny

Jaki stan konta, taki stan ducha

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 16

Kim ja będę lub w zasadzie powinienem zapytać, kim się stanę, gdy zabraknie mi pieniędzy? Gdy nie stać mnie będzie na opłacenie rachunków. Kim się stanę dla mojego państwa bez pieniędzy na jedzenie, na leki? Wyrzutkiem? Niedostosowanym? Kim będę, gdy przestanę być konsumentem? Gdy polityka finansowa oraz społeczna rządów, pod których panowaniem przyszło mi wegetować doprowadzi mnie na brzeg płatniczej przepaści?  Gdy bank zażąda ode mnie opłaty zaległych rat kredytu hipotecznego, bo nadal będę pełnoprawnym obywatelem mojej ojczyzny w państwowym znaczeniu.  Kim wtedy się stanę dla mojego państwa? Czy nadal będę dobrym, potencjalnym elektorem, gdy razu pewnego okaże się, że jestem nieprzystosowany do powszechnego kultu pieniądza? Że sobie w tym naszym systemie społecznym nie poradziłem dostatecznie dobrze. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Bo nikt nie chce wyobrażać sobie katastrofy i upokorzenia. Ale mam przypuszczenie, graniczące z pewnością, że przestanę być potrzebny temu korporacyjnemu państwu urzędników oraz polityków. Stanę się niepotrzebny, bo będę biedny. Bo nawet żeby legitymować rządy trzeba być kimś dla państwa, a bez pieniędzy to raczej niewiele się znaczy. Co ma zrobić taki ktoś, kto przestał zarabiać i to nie dlatego, że źle pracuje, ale dlatego że „obiektywne trudności„ pozbawiły go comiesięcznej pensji. W tym dziwnym kraju gdzie od dwudziestu lat panuje kult wyzysku pracowników i zarabiania pieniędzy za wszelką cenę nie jest łatwo zachować godność obywatela. W nowym, posocjalistycznym systemie, panuje jedna prawda i podstawowa  zasada. Nowy dogmat głosi, że tu nikt nikomu za nic nie płaci… jeśli nie jest do tego przymuszony. I tak firma X nie płaci firmie Y, a ta nie płaci firmie Z.  No chyba, że ktoś już naprawdę musi, no to coś zapłaci. Taki „kapitalizm” bezgotówkowy. Czym firma większa, zasobniejsza,tym z większym opóźnieniem płaci swe zaległości. Tu tylko podatki trzeba płacić w terminie. Bo ta państwowa korporacja nie znosi opóźnień w płatnościach.  Jest jeszcze podstawowa grupa płatników. Ci najmniejsi,zwykli ludzie. Ci muszą płacić zawsze. Tu nie ma odroczenia i anulowania długów. W myśl zasady, że „zwykli” płacić muszą zawsze. I tak, płacę, co dnia za zabawy zwane u nas polityką. A ci możni tego świata mówią mi, że tak się dziś zdarzyło, że w Gdańsku i w Warszawie spotkały się dwie Polski. A ja, że w zasadzie to ja jestem z tej trzeciej Polski. I spotykam się z podobnymi do mnie tu, u siebie, bo do tych z Warszawy i Gdańska, na salony władzy jest mi daleko. Mówią mi politycy, ci prawi i sprawiedliwi we własnym mniemaniu o sobie, że tam obradują syci i gnuśni, z karkami zgiętymi na wschód i na zachód. Nie wiem, czy tak jest czy tak nie jest, bo dla mnie zaczyna się liczyć tylko to żeby przeżyć. Gnuśność jednych czy drugich oceniam tylko przez moją sytość. I jak na razie jestem głodny. Codo tego, że oni leniwi, to się zgadzam. Ale ja już wiem, że wybory to tylko teatr z opcją na mniejsze zło. Co mnie tak naprawdę obchodzi, kto z nich „zdziczał” a kto uprawia polityczną pedofilię?Każdy jest taki sam. Ja mam kark zgięty przez wyzysk nowej władzy, niewidzącej we mnie człowieka, a zasób ludzki. Nie obchodzi mnie wschód czy zachód, ale toczy będzie mnie stać opłacić rachunek za prąd. A wszystko widzę poprzez własny brzuch, bo jest mi coraz trudniej na głodniaka rozmawiać o polityce. Jaka jest ta moja ojczyzna? – Jaki stan konta, taki stan ducha – mówi mi pan z reklamy i właśnie taka jest moja Polska.