Tag Archives

2 Articles

dziennik pesymistyczny

Dyrektor… to brzmi dumnie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Znałem kiedyś faceta, który był zwyczajnym magazynierem. Był on jednak bardzo ambitny. Chciał coś w swoim życiu zmienić. Miał marzenia. Pewnego razu wpadł on na pomysł, aby awansować na głównego menagera do spraw logistyki. Jednak nie zmienił pracy. Nadal był magazynierem w tym samym miejscu, w którym pracował do tej pory. Zarabiał nawet tyle samo. Miał takie same obowiązki służbowe. Po prostu przekonał swojego pracodawcę, żeby ten zmienił mu nazwę stanowiska pracy. Przecież zawsze lepiej być głównym menagerem już pospolitym magazynierem.

Dyrektor Zakładu Usług Komunalnych w moim prowincjonalnym mieście posiada od niedawna zastępcę do spraw technicznych. Utworzono tam nowe stanowisko pracy. Magistrat z radością zatwierdził nową strukturę organizacyjną miejskiego przedsiębiorstwa. Przez wiele lat dyrektor tej kluczowej dla gospodarki miasta instytucji nie miał swojego zastępcy, teraz nastąpiła historyczna zmiana. Pojawił się zastępca dyrektora do spraw technicznych.

Nowy wicedyrektor do spraw technicznych nie tak dawno, bo jakieś pół roku temu, wygrał konkurs na zastępcę kierownika działu transportu w ZUK.  Czyli był tam kierownikiem. W zakresie obowiązków pana kierownika były głównie sprawy techniczne, jak np. organizowanie i prowadzenie napraw oraz obsługi technicznej środków transportu, utrzymanie właściwej gotowości technicznej pojazdów, organizowanie zakupu części zamiennych czy organizowanie pracownikom warsztatu odpowiednich narzędzi. Jednak podczas poszukiwań kandydata na kierownika Zakład Usług Komunalnych pragnął zatrudnić wyłącznie osoby z wykształceniem ekonomicznym. Wiedzę techniczna czy zdolności organizacyjne nie były najważniejsze.  I jak się okazało nowy pan kierownik takie wykształcenie – zapewne całkiem przypadkowo – właśnie posiadał. Wygrał konkurs i został nowym panem kierownikiem.

Pan kierownik pracował w ZUK od półtora roku, a gdy zakończył on służbę przygotowawczą na stanowisku zastępcy kierownika działu transportu pomyślano o zmianach. Podjęta została decyzja, że kierownik zostanie wicedyrektorem do spraw technicznych ZUK. Natomiast ze struktury organizacyjnej zniknęło stanowisko, które dotąd zajmował. Bo przecież po reorganizacji nadzór nad tym działem objął zastępca dyrektora do spraw technicznych. Wiadomo, zawsze lepiej być dyrektorem niż kierownikiem.

dziennik pesymistyczny

Urzędniczy „brak świadomości”

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Kiedyś była „pomroczność jasna”, która wszystko wytłumaczyła. Teraz ogromną karierę w moim mieście robi „brak świadomości”. A wszystko to za sprawą dyrektora kancelarii prezydenta miasta, który w piśmie pokontrolnym Najwyższej Izby Kontroli tłumaczył, że pewne „umowy zawarto bez zastosowania przepisów ustawy prawa zamówień publicznych, w tym przypadku z powodu braku świadomości konieczności stosowania przepisów wynikających z w/w ustawy”.

NIK przeprowadził kontrolę działalność magistratu w zakresie szeroko pojętej promocji miasta w latach 2011-2013. Okazało się, że w tym okresie czasu miasto zawarło dwie umowy o dzieło z osobą fizyczną na łączną kwotę 145 tys. 700 zł. Wspomniana wyżej „osoba fizyczna” miała zbierać i opracowywać materiały tekstowe, fotograficzne oraz przygotowywać do druku gazetę wychwalającą sukcesy miejskiej władzy. Okazało się, że urzędnik podpisał umowę bez respektowania prawa zamówień publicznych. A zrobił to „z powodu braku świadomości konieczności stosowania przepisów”.

Podobno nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności za jego naruszanie. Tak przynajmniej jest w teorii. Jestem bardzo ciekaw, jak to zostanie zastosowane w praktyce. Czy urzędnik, który miał brak świadomości, że ewidentnie łamie przepisy, teraz odpowie za naruszenie prawa?  Mam takie przeczucie graniczące z pewnością, że to już kres afery. Była kontrola, urzędnik odpowiedział na zarzuty, że nie miał świadomości… i po sprawie. Przypominałem sobie, że ten sam dyrektor kancelarii prezydenta miasta, przekonywał mnie kiedyś, że całkowicie niemożliwe jest to, aby w magistracie dochodziło do jakichkolwiek błędów i wypaczeń.  A ja mam skłonności do teorii spiskowych. Pewnie wtedy też nie miał świadomości, że się myli. To bardzo wygodne.

Płynie z opisanego przypadku urzędniczego „braku świadomości” jeszcze jedna nauka dla szaraka obywatela. Jeśli teraz coś przeskrobie Szanowny Czytelniku, złamiesz jakieś przepisy, naruszysz – nie daj Bóg – prawo, jakieś principia czy regulaminy, to już wiesz jak tłumaczyć się przed państwową władzą czy sprawiedliwością.  Po prostu, tak po naszemu, po urzędniczemu, napisze, że nie miałem świadomości, że coś tam naruszasz. Napisz w akcie skruchy, że „z powodu braku świadomości konieczności stosowania przepisów” tak szalenie zawiniłeś. I mam nadzieje, że mi władza Ci wybaczy, bo nie miałem przecież świadomości, że robisz coś złego. Całkiem jak ten dyrektor kancelarii prezydenta mojego miasta. Jemu się udało uniknąć prawa i sprawiedliwości, to Tobie pewnie też się uda.