Tag Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Moja prywatna germanofobia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 54

Kiedyś słyszałem jak w telewizji polski nacjonalista o schludnej króciutkiej fryzurce, ale za to w wielkich czarnych butach nawoływał do zwrotu starosłowiańskiego miasta Berło, które o wieków jest pod germańską okupacja i czas najwyższy żeby powróciło do macierzy. Jakby ktoś się jeszcze nie domyślił, o jakie to miasto chodzi to wyjaśniam, że chodziło temu panu o miasto Berlin. I to mi się właśnie przypomniało przy okazji wojny medialnej miedzy niemiecka partia CDU a polskim PiSem.

 

Gdy Jarosław Kaczyński wyciąga krzyżacką kartę z wyborczej grze to ja zaraz myślę o swoich fobiach. Daleko mi jednak w antyniemieckich poglądach do słynnego polskiego bliźniaka i jego partyjnych kolegów. Jestem uważany przez moich znajomych za człowieka mającego lekką fobie na punkcie Niemców, ale nawet to nie skłoni mnie to zagłosowanie na PiS. Bo to moje nielubienie Niemców jest moje prywatne i nie jest w żaden sposób powiązane z wyborczą – programową niechęcią partyjnych liderów z Prawa i Sprawiedliwości. Jest to jak najbardziej historyczne nielubienie, oparte na moim wychowaniu i na tym, co usłyszałem w dzieciństwie. I nikt, ale to nikt mnie nie przekona, że się mylę.

 

Mam fobie na punkcie Germanów, przyznaje. Jeśli jadę na zachód Europy i droga prowadzi przez Niemcy to za wszelka cenę staram się tak wytyczyć trasę przejazdu żeby ten kraj omijać. A gdy jednak jestem zmuszony przez niemieckie landy przejechać, to staram się tam nie zatrzymywać nawet na chwile. Co czasami pociąga za sobą zabawne sytuacji natury… że tak powiem fizjologicznej. Jeśli w restauracji słyszę język niemiecki to staram się wybrać taki stolik żeby tej mowy nie słyszeć i z nią nie obcować. Jak mam wybór miedzy winem reńskim a francuskim to wybieram to drugie. Nie żebym przepadał, ale nie lubię niemieckiego, bo jest niemieckie. Jak wybierałem dla siebie samochód to nabyłem włoski bo przecież nie niemiecki. I wiele mam takich dziwactw przyznaje. Nie mogę znaleźć takiego uniwersalnego wytłumaczenia mojej niechęci. Jest ona we mnie wdrukowana i tak już chyba na zawsze we mnie będzie siedziała. Ta moja niemcofobia. Nie lubię Niemców i wszystkiego, co niemieckie tak jak się nie przepada… no nie wiem… za szpinakiem na przykład. Tak było, tak jest i tak będzie.

 

Już słyszę głosy oburzenia: jak tak można, to rasizm, to takie nie europejskie. Może i tak jest, ale wolę być  za uwstecznionego politycznie uważany niż wyprzeć się swoich poglądów. Nie będę się usprawiedliwiał, ale napisze, co leży u podstaw tej mojej niechęci do Niemców. Podkreślam niechęci a nie wrogości. Na pewno podstawą jest to, że wychowałem się w kręgu kultury, która od dzieciństwa karmiła mnie obrazami wojny. Wpojono mi jednoznaczny obraz Niemca. Zawsze jak myślę Niemiec, to widzie draba z karabinem w czarnym mundurze SS ziejącego nienawiścią do wszystkiego, co polskie, czyli moje. Poza tym taki obraz utrwalały we mnie wojenne wspomnienia moich dziadków. Jeden był w obozie pracy w Niemczech drugi walczył z okupantem w szeregach Armii Krajowej, więc jaki ja miałem wynieść z dzieciństwa obraz Niemców?

 

Ja swoje germanofobie lubię i dobrze mi z nią. Pewnie nie jest to poprawne politycznie, ale co tam, jeśli oni mogą, ci, zza Odry nas nie lubić to ja też mogę. Ale różni nas to, że ja nie robię z tego sprawy politycznej. To moje nielubienie jest prywatne. A jeśli ktoś gra rewizjonizmem w wyborach jak CDU to nie powinna się dziwić reakcji PiSu. Zawsze tak jest, że jak jest akcja to i jest reakcja być musi.