Tag Archives

2 Articles

pesymistyczny.pl

Strach jak łapią

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Po kilku dniach przebywania w czterech ścianach mojej norki postanowiłem z niej wychynąć na świat. Tym bardziej, że sytuacja pogodowa sprzyjała wyjściu na słoneczko jak ten żuczek co spod kamienia właśnie na słoneczko był wyszedł. Ale obostrzenia rządowe zakazywały wyjścia z domu bez uzasadnionej przyczyny.

dziennik pesymistyczny

Domniemamy bruderszaft z mundurowym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Wracałem ci ja nieborak do domu z przyjęcia gdzie wypiłem, no nie powiem, wypiłem, nawet nie wiem ile, bo kto by tam liczył w przyjemnym towarzyskie. Wracałem dla przyjemności piechotą, bo postanowiłem się przejść w uroczych, choć mroźnych, okolicznościach przyrody. A tu nagle wyrasta mi na drodze dwóch nieułomków, co to za twarz bez wyroku od razu pięć lat. Przyjemniaczki od razy zaczynają się spowiadać jak to często w takich razach bywa, że wszystko przegrali w pokera i teraz groszem nie śmierdzą, a pić się im chce. Opowiadają jak to wczoraj wyszli z więzienia, a do domu mają daleko. Wspominają też, że żony ich rzuciły, a temu mniejszemu pies zdechł przed tygodniem, obaj też co najmniej od osiemdziesiątego dziewiątego nic nie jedli. Ogólnie dramat.  Ja już wtedy wiedziałem jak to się skończy, bo przecież zawsze jakimś dziwnym trafem właśnie takich osobników przyciągam jak magnes. No i się nie pomyliłem, niestety.  Już po chwili prosili mnie o piętnaście złotych na bilet, o papierosa i o możliwość zadzwonienia z twojej komórki do umierającej babci w Zakopanym itd. Klasycznie chcieli wsparcia finansowego lub rzeczowego. Tłumaczyłem im – jak komu dobremu – że nie mam ani grosza, że nie pale a telefon zostawiłem w domu. Panowie byli jednak dość nieustępliwi i koniecznie chcieli sprawdzić czy aby na pewno nie posiadam przy sobie środków płatniczych, tytoniu oraz telefonu. „Wnet zakipiałem cały z tych moralnych strat, chciałem od razu jego rąbnąć w głupią pałę”, ale jak raz przypadkowym szczęściem w nieszczęściu pojawił się patrol mundurowych, więc panowie, co to chcieli usilnie coś pożyczyć nagle zniknęli jak pod wpływem magii.

Ja zostałem, bo to mnie napadnięto. To ja czułem się o ofiarą. – Wyliśmy? – zapytał mnie pan w mundurze przerywając w pół zdania moja oracje na temat  krzywd moralnych doznałem i możliwych strat majątkowych, których mogłem doznać. – Co się włóczysz po nocach nawalony? – dopytywał drugi funkcjonariusz.  Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że jestem z oficerami po imieniu. Ja nic takiego sobie nie przypominałem, ale jednak oni uparcie mówili mi per Ty.

Innym razem wracałem do domu ze spotkania, na której oprócz dobrego jedzenia był też alkohol. Wypiłem na przyjęciu kilka drinków, co skłoniło mnie oraz jeszcze kilku moich współbiesiadników do spaceru w drodze powrotnej do domu. Liczyłem, że w ten sposób pozbędę się z organizmu tych alkoholowych procentów. Podczas wieczornej przechadzki staraliśmy się przemknąć ulicami mojego prowincjonalnego miasta w ten sposób, aby nie rzucać się w oczy wystającym w bramach kamienic osobnikom. Szła sobie tak nasza wesoła gromadka spokojnie i choć zdarzało się, że któryś z nas zbyt głośno dyskutował ze swym towarzyszem spaceru, to w trosce o nasze bezpieczeństwo i spokój w mieście wzajemnie się uciszaliśmy. Faktycznie byłem w stanie, który służby mundurowe zakwalifikowałyby, jako wskazujący na spożycie, ale przecież daleko mi było do kroków nieskładnych.

Zbliżałem się do domu, więc pożegnałem się ze znajomymi, i pustawą o tej porze ulicą podążałem dalej do celu. Krok miałem zdecydowany, a że było mi raczej zimno to i tak nie miałem ochoty na śpiewy i głośna rozmowę z samym sobą. Nie śledziłem węża, nie tropiłem z nosem przy ziemi, nie zataczałem się tanecznie od krawężnika do krawężnika – po prostu zdecydowanie podążałem tam gdzie czekało na mnie ciepłe łóżeczko. Skręciłem za róg ulicy i tu nagle wyrosło przede mną jak spod ziemi dwóch panów w czarnych ubrankach oraz w jaskrawych kamizelkach z napisem wskazującym, że to oni tu strzegą porządku o nocnej porze. Starałem się ich grzecznie wyminąć, ale usłyszałem, że mam się zatrzymać oraz natychmiast wylegitymować. Zmroziło mnie, bo mam taką traumę z dawnych czasów i na widok munduru dostaję dreszczy, ale przypomniałem sobie, że przecież teraz to oni nam obywatelom wolnego państwa służą i nas bronią, więc poczułem się pewniej. I to mnie zgubiło. Odniosłem wrażenie, że powinienem zapytać o powód zatrzymania mojej skromnej osoby przez patrol umundurowany. A na dodatek jakoś tak mi się zebrało na wywód na temat wolności i praw obywatelskich. W tak zwanym „międzyczasie” z trudem, bo jakoś zaplątałem się we własnej garderobie, znalazłem jednak dowód osobisty, który przedstawiłem do wglądu organom porządku publicznego w liczbie dwóch Panów w czerni z jaskrawymi akcentami.

 I tu nagle mój nastrój radości nagle się zmienił radykalnie. Zdziwiło mnie, że jestem z tymi panami po imieniu. To znaczy oni ze mną są zaprzyjaźnieni, bo zwracali się do mnie per – Ty. Gdy bardzo grzesznie zapytałem czy ja też mogę poznać ich imiona, bo jak domniemywałem znamy się, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć okoliczności poznania. To nagle zrobiło się nie bardzo przyjemnie. Ja nagle z osoby po kilku drinkach awansowałem na pijaka, co to nie powinien się odzywać. Po chwili dowiedziałem się też, że jak się zaraz nie zamknę to wyląduję na dołku szybciej niż zdążę to nawet zauważyć. Panowie w mundurach dali mi jasno do zrozumienia, że jak się nie zamilknę to oni już będą wiedzieć, co ze mną, pijakiem zrobić. Oczywiście nie obyło się tu bez kilku grubszych słów w stosunku do mnie, których nie przytoczę, ale każdy pewnie je zna.

A ja przecież tylko grzecznie zapytałem o powód protekcjonalności i fraternizacji funkcjonariuszy w stosunku do mojej osoby. Bardzo daleki jestem od tego żeby nie doceniać pożytecznej pracy mundurowych, co to muszą się użerać, co noc z nietrzeźwymi. Naprawdę doceniam ich zaangażowanie, ich trud i ciężką służbę. Ale mam tylko taką maluteńka prośbę o to, żeby traktować nawet pijanego, lub tak jak w moim przypadku leciuchno zaprawionego z szacunkiem. Bo przecież, choć po kilku głębszych to jednak nadal mam swoje prawa. I zasługuję nie na tego Pana Pawła, a nie od razu pijaka. Bo przecież spożyłem alkohol za cenę zawierająca wysoką akcyzę, kupiłem go w legalnym sklepie, zapłaciłem za niego podatek VAT, więc w jakieś tam części sfinansowałem istnienie państwa zatrudniającego funkcjonariuszy w mundurach. Więc proszę z większym szacunkiem do mnie oraz do innych pijących.