Nic nikomu się nie stanie
– Nikomu nic się nie stanie jak dzieci się pomodlą, niech nie robią cyrków – powiedziała jedna z mamuś komentując w ten sposób spór o modlitwę rozpoczynającą lekcje w pewnej szkole. Myślę, że ta wysoko racjonalna myśl wypowiedziana przez mamuśkę jest esencją podejścia pewnej części polskiego społeczeństwa do życia. Swoistym wariantem znanego hasła „Polacy nic się nie stało”
Od dwudziestu pięciu lat uczniowie wspomnianej szkoły na polskiej prowincji każdą pierwszą lekcję zaczynali od modlitwy do Ducha Świętego. Teraz wszystko może się zmienić, bo dyrekcji poskarżył się rodzic, któremu tradycja szkoły publicznej wcale się nie podoba. No i rodzic wyszedł na oszołoma, bo co mu tam przeszkadza jak się dzieciaki pomodlą w państwowej szkole, przecież od modlitwy nic się nikomu nie stanie.
Może by tak tą podstawową w polskim myśleniu zasadę stosować to innych dziedzin życia. Leworęcznych zmuszać do pisania prawą ręką, bo przecież nic im się nie stanie jak trochę popiszą prawą. Pacyfistów zmusić choćby tylko presją do szkolenia wojskowego, bo przecież nic im się nie stanie jak się poduczą jak stać na straży granic. Wegetarian zmusić do jedzenia mięsa, a mięsożerców do wegetarianizmu, przecież nic im się nie stanie jak zmienią dietę. Można by tak jeszcze długo wymieniać ofiary zasady „nic im się niestanie”. Ale po co, przecież nic się nie stanie jak tego nie zrobię.
A dla tych co nie chcą, mimo tego, że nic im się nie stanie? – Niech albo zmieni szkołę, albo nie puszcza dzieci do szkoły – radzi inna mamuśka. To też można rozszerzyć na inne dziedziny współżycia społecznego. Zresztą taką zasadę już stosowano wielokrotnie w przyszłości. Jak się komu nie podoba to żegnam. Paszport w dłoń i bilet w jedną stronę i pa, pa. Zaraz jaki paszport!? Pozwolenie na wyjazd. I wynocha. Przecież nic się nie stanie jak sobie pojadą. Tu jest Polska i tu nic się nie stanie jak dzieci się pomodlą.
