Tag Archives

3 Articles

dziennik pesymistyczny

Drogie państwo biednych ludzi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki – rzekł mój przyjaciel cytując dawno zmarłego amerykańskiego polityka. – Ja na ten przykład – kontynuował wypowiedz – zarabiam miesięcznie niewiele ponad 250 złotych, a i tak dowalili mi podatek.  Ledwo wiąże koniec z końcem a jeszcze muszę utrzymać z tych marnych groszy urzędników, polityków, całe to państwowe tałatajstwo – żalił się przyjaciel, którego spotkałem na ulicy.

Wiedząc, że na trzeźwo nie damy rady dogłębnie omówić tego tematu zaproponowałem kontynuowanie rozmowy w bardziej przyjemnym miejscu, to jest w pobliskiej knajpie. Tu na ulicy śnieg i mróz, a tam przyjemnie ciepło i sucho – przekonywałem.– Zapraszam, ja stawiam – uprzedziłem obawy przyjaciela. Ten radośnie skinął głową na znak akceptacji i już po chwili wchodziliśmy do znanego nam wnętrza. – Pani Kasiu, dwa setuncie, popychacz i coś na ząbek – zaordynował przyjaciel otrzepując ze śniegu ściągniętą z głowy futrzaną czapkę uszatkę. Usiedliśmy przy barze obserwując w zamyśleniu panią Katarzynę, która że znawstwem i aptekarską dokładnością nalewała dla nas życiodajny płyn do kieliszków. – Czytałeś, że te osły z PO i PSL odrzuciły w sejmie projekt dotyczący podniesienia kwoty wolnej od podatku? – zapytał mój towarzysz, gdy tylko wypiliśmy po pierwszej pięćdziesiątce. – Tak, słyszałem, syty głodnego nigdy nie zrozumie – skwitowałem. – Podatek płacą teraz i zapłacą w przyszłości nawet ci, którzy zarabiają zbyt mało, by się utrzymać na godnym człowieka poziomie życia – dodałem.

– Działanie tego rządu jest w najwyższym stopniu niemoralne i zarazem sprzeczne z elementarnym poczuciem sprawiedliwości społecznej – rzekł wyniosłe przyjaciel. Miałem nieodparte wrażenie, że gdzieś już takie, lub podobne słowa słyszałem lub czytałem, ale nie chciałem przerywać. – Chora jest taka sytuacja, w której państwo pobiera daniny od dochodów, które nie pozwalają na pokrycie wydatków na żywność i opłaty za mieszkanie – kontynuował przyjaciel. Gestem, bo nie chciałem żeby zgubił wątek, zaproponowałem żebyśmy wypili pozostałe conieco. Tak, też i zrobiliśmy.

Mimo moich starań zapadło milczenie. Bo co było mówić. W Polsce można nakładać podatki nawet na osoby żyjące w skrajnym ubóstwie i jak widać nikomu z rządzących to nie przeszkadza. W życiu szaraków pewne są tylko śmierć i podatki. Ja tam nawet nie spodziewałem się, że projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku do poziomu zależnego od dochodów potrzebnych do zapewnienia minimum egzystencji przejdzie w Sejmie. Wiedziałem, że politycy nie popuszczą i nie odetną się od najlepszego źródła dochodów. Bo i po co mieliby to zrobić?

– Pani Kasiu, jeszcze raz to samo, dwie setki – zamówiłem, przerywając milczenie i wyrywając przyjaciela z zadumy. – Wiesz, jak ja bym dorwał któregoś z tych polityków czy urzędników, to dałbym im te moje zarobione 250 złotych i kazałbym tym (i tu padło wiele słów obraźliwych, niecenzuralnych, uwłaczających godności oraz szargających opinie) przeżyć za to przez miesiąc –wyrzucił z siebie przyjaciel, po czym wypił nie czekając nawet na moje towarzystwo. – Ja bym im (tu wymienił kilka rzeczy, które spokojnie można by uznać za groźby karane). – Państwo to nie jest tania rzecz – zakończył już nieco łagodniej. Wtedy przypomniałem sobie, że gdzieś czytałem, że w tym roku na utrzymanie prezydenta wydamy 175 milionów złotych. To o 1,4 procent mniej, niż w zeszłym roku. Faktycznie, to nie są tanie rzeczy – jak mawiał klasyk.

cdn.

dziennik pesymistyczny

Celem reformy są niższe emerytury

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Emerytury muszą być niższe, bo to był jeden z celów reformy – wyznała z rozbrajająca szczerością była prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czyli wychodzi na to, że celem reform, które wprowadzają urzędnicy nie jest wcale poprawa losu obywateli jak wmawiają politycy, ale poprawa działania systemu. To nie człowiek się liczy, ale system, który ma być wydajny i zapewnić egzystencje państwowym urzędnikom. Państwo postrzega swojego obywatela, jako woła roboczego, który ma płacić i pracować, zarabiać i płacić podatki, a gdy już nie nadaje się do pracy to należy mu zapewnić dokładnie tyle żeby wegetował w biedzie i jak najszybciej pożegnał się ze światem doczesnym. Państwo potrzebni są przecież tylko sprawni, zdolni do pracy podatnicy. Starsi ludzie się dla państwa mało liczą, bo są niewydajni. Jeśli ktoś będzie miał szczęście i dożyje emerytury to trzeba go tak upodlić, aby odechciało mu się życia na garnuszku państwa. No chyba, że jest na tyle bogaty, że sam zapewnił sobie emeryturę. Szarak obywatel, co całe życie tyrał za pensje niewiele wyższą niż najniższa krajową pensja dostanie od ZUS niską emeryturę.

Emerytury wypłacane z nowego systemu będą niższe niż te sprzed reformy systemu, to było wiadomo od dawna. Jednak niewielu spodziewało się, że różnice będą tak duże. Różnica miedzy tym, co dostaliby emeryci przez reformą a tym, co teoretycznie dostaną jak dożyją to blisko tysiąc dwieście złotych. Obecny prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zauważył w telewizji, że wysokość emerytur będzie zależała od tego, ile zapłacimy składek. Zapomniał za to wspomnieć, że około trzech milionów Polaków dostanie niższe emerytury niż te, które im się należą, gdyż część dokumentów na podstawie, których są obliczane świadczenia zgniło w magazynach zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czyli znów państwo zaoszczędzi.

 – (Kobiety) mają więcej lat do wykorzystania świadczenia, więc jest ono niższe. Dlatego rząd podjął działania – podwyższanie wieku to pierwsza rzecz – wyznał szef ZUS. No pewnie, to bardzo ważne, żeby przyszły emeryt jak już ma już tyle szczęścia, że dożyje wieku emerytalnego korzystał z należnych mu świadczeń jak najkrócej. Mo to znaczna oszczędność przecież. A jak już wszyscy do system jest najważniejszy nie człowiek. – To jest prosta matematyka – trzeba płacić składki i pracować dłużej – dodał prezes ZUS.

– Oczywiście w momencie wprowadzania reformy nikt o tym bardzo głośno nie mówił. Ale przecież po to ta reforma była przeprowadzana, ponieważ nie można było sfinansować tak wysokich w stosunku do wynagrodzeń emerytur, jakie były poprzednio – podkreśliła była prezes ZUS. To miłe, że urzędnik państwowy tak szczerze wyznaje, że celem reformy było obniżenie emerytur.

– Nie znaczy to, że emerytury w złotówkach są wysokie, bo są małe, ale w proporcji do zarobków były jednymi z najwyższych w Europie. Nowy system jest tak skonstruowany, że emerytury są w pełni proporcjonalne do zarobków. Nie ma żadnego faworyzowania np. najbiedniejszych. W związku z tym ten, kto zarabia mało, będzie miał trzydzieści parę procent swojego zarobku i ten, który zarabia dużo też – dodała pani była prezes. Jak to dobrze, ze dołączyliśmy do Europy i już nie faworyzujemy najbiedniejszych. Teraz jak za socjalizmu, który podobno odszedł na zawsze dwadzieścia pięć lat temu wszyscy będą mieć tak samo mało.

Lubię bezczelnych urzędników. Lubię jak nie wiadomo dlaczego nagle zaczynają być prawdomówni, bo to utwierdza mnie w przekonaniu, że to nie jest moje państwo, a urzędniczą i polityczna władza, która jest nade mną to tylko okupacyjna tyrania.

dziennik pesymistyczny

Państwowa lichwa czyli przypowieść o Panu, który płaci

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Będzie to opowieść o pewnym człowieku, który co miesiąc płaci ratę zaległego podatku w Urzędzie Skarbowym i o jego uczuciach względem tego jego comiesięcznego płacenia. Pan ten w 2003 roku sprzedał swe stare mieszkanie i kupiłem nowe. I w tym też czasie popełnił wielki błąd, za który pokutuje do dzisiaj. A mianowicie nie wypełnił jakieś pitu dla urzędu skarbowego i był tak bezczelny, że nie zachowałem faktur za remont swojego nowego lokum, które nabył w stanie surowym. A kto trzyma faktury tyle lat – myślał Pan jak pewien bohater filmu Psy Pasikowskiego.