Tag Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Politycy powinni się bać wyborców

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Związek zawodowy „Solidarność” ma zamiar piętnować tych, którzy w jego opinii przyczynili się do pogorszenia sytuacji polskich pracowników – informuje dziennik „Rzeczpospolita”. W tej politycznej akcji związkowcy spróbują zaszkodzić części kandydatów do europarlamentu poprzez wytykanie im błędów i niepowodzeń. Trudno nie poprzeć takiej akcji. Obywatele wskazują na miejsca gdzie politycy – łagodnie mówiąc – mijali się z prawdą w swoich wypowiedziach lub wykazywali się ignorancją w swoim postępowaniu. W ten sposób związkowcy namawiają wyborców do nie głosowania na tych skompromitowanych kandydatów. To proste jak drut. Całkowicie zgodne z teoretycznymi zasadami demokracji. Całkowicie dopuszczalne w państwie prawa, jakim podobno jest Polska. Ale pewien dziennikarzy z śniadaniowej telewizji informacyjnej uważa, że to całkowity skandal. Podczas tradycyjnej dla niego pogawędki o niczym, na wizji wyśmiewał pomysł związkowców. Naigrawał się, że koszty, jakie związkowcy z „Solidarności” chcą przeznaczyć na kampanie oraz ewentualne procesy sądowe mogłyby być wydanie znacznie lepiej. Ja tam nie spodziewam się już od dawna po tym dziennikarzu niczego, co mogło go zbliżyć do ogólnie pojętego profesjonalizmu. Ale zawsze jest tak, że jak już jestem pewny, że ten facet przekroczył na moich oczach granicy absurdu i zwyczajnej głupoty, że już dalej posunąć się nie może, to on znów zrobi krok dalej. Ma po prostu chłopak talent do zabawiania, i pewnie, dlatego go TV trzymają.

Jego jeszcze mogę zrozumieć. Taki ma klaunowskie zajęcie. Robi to, co robi, bo dobrze na tym zarabia. Ale gdy opowiadałem o tej inicjatywie związkowców pewnemu lokalnemu politykowi ten ku mojemu zdziwieniu był równie zbulwersowany zamiarami ludzi z „Solidarności”. – To już nie wolno wytykać błędów kandydatowi na urząd? – pytałem. A on na to, że to skandal, bo przecież są jakieś reguły gry politycznej, że tak nie można, że to brutalizacja życia politycznego, że jak tak można wytykać błędy, że trzeba rozmawiać, a nie szkalować itd. – Człowieku, przecież jak ktoś coś obiecywał a potem złamał obietnice, to chyba dobrze, że się go z tego rozlicza poprzez przypomnienie tego faktu – tłumacze mu spokojnie. A ten na to, że to nie tak, że „kampania wyborcza ma swoje prawa”, że przecież to tak jak z reklamą, że należy spodziewać się, że nie wszystko będzie zrealizowanie, że podczas kampanii wyborczej wyznacza się tylko ogólne cele, które niestety czasem życie weryfikuje i inne takie dyrdymały. – To, że jak coś obiecam a potem tego nie zrealizuje to nie znaczy, że kłamałem w swojej kampanii, po prostu czasem nie da się wszystkiego zrobić podczas jednej kadencji – przekonywał mnie do swoich racji.

Dla niego tego polityka to skandaliczny skandal – że przywołam klasyka. Uważa on, że w tak brutalnej akcji „Solidarność” spróbuje utrącić niektórych kandydatów do europarlamentu nie zważając na konsekwencje takich działań. Według „Rzeczpospolitej” w akcji związkowców ucierpieć mogą Julia Pitera, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Barbara Kudrycka, Michaił Boni, Adam Szejnfeld, Jacek Rostowski a także Władysław Kosiniak-Kamysz. – To nie są ludzie z mojej bajki, ale takie podejście do sprawy może jeszcze bardziej ograniczyć zaufanie wyborców do elit politycznych i tym samym obniżyć frekwencje w wyborach, która i tak jest bardzo niska – stwierdził mój znajomy polityk.

W jego przekonaniu wytykanie błędów i zakłamania działaczów to nic innego jak sekowanie klasy politycznej. Cóż, on, choć nadal jest „lokalny” do z ambicjami.  Taką wybrał drogę zarabiania pieniędzy, więc mu się nie dziwię, ale nie zmienia to faktu, że w demokracji przynajmniej teoretycznie nie chodzi o to żeby chuchać na polityków tylko za każdym razem mówić im: sprawdzam.  I tak właśnie robią związkowcy (przynajmniej w swych zapowiedziach). Czy politycy zdolni są do wszelkich niegodziwości, aby zdobyć władze i ją utrzymać? Oczywiście, że tak, ale bardziej zdolni są do zwykłej niekompetencji. Dlatego zawsze trzeba ich obserwować i wytykać błędy.

To będzie bardzo bolesna dla polityków kampania i bardzo słusznie. Trzeba wreszcie pokazać, że politykom, że ktoś im patrzy na ręce. Przypomnieć, że ktoś zawsze obserwuje i że pamięta ich obietnice i zobowiązania. Bo dość już mówienia o tym, że nasza klasa polityczna jest zła, że się z nią nie zgadzamy. Czas na czynny opór. Czas na to żeby nie pozwolić politykom, aby robili to, z czym się nie zgadzamy. Ludzie nie powinni bać się rządzących, to władza powinna się bać ludzi.