Tag Archives

6 Articles

pesymistyczny.pl

Po alkohol będzie bliżej

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dość często zdarza się, że odnoszę wrażenie, iż żyję na innym poziomie percepcji rzeczywistości niż inni zamieszkujący to miejsce, ten wymiar i ten czas. To co dla innych jest oczywiste dla mnie jest dziwne, śmieszne, straszne lub kompletnie niezrozumiałe. Wyczytałem w publikatorze, że radni mojego miasta zmienili przepisy tak, że teraz minimalny dystans dzielący punkt sprzedający alkohol od szkół, przedszkoli czy kościołów będzie wynosił nie 150, ale 100 metrów. Czyli „po alkohol będzie bliżej” – jak rezolutnie zauważył dziennikarz opisujący to wiekopomne wydarzenie w dziejach mojego miasta.

pesymistyczny.pl

Komputer mówi nie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Przekonałem się po raz kolejny jak wielkie znaczenie dla życia przeciętnego Polaka mam opinia, jaką o nim wyrazi komputer podpięty to rządowego systemu. Jeśli komputer powie nie, to nie mam siły. Nie załatwisz, nie przetłumaczysz, bo komputer powiedział nie, i już. Teraz trzeba komputerowi, a właściwie tym, którzy są zarządcami jego woli, udowodnić, że nie jest się wielbłądem. A właściwie, że jest się wielbłądem. W moim przypadku musiałem udowodnić, że jest ubezpieczony, bo komputer twierdził, że nie jestem ubezpieczony.

pesymistyczny.pl

Tak trwała nasza bez słów rozmowa

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Kilka dni temu byłem świadkiem prawdziwego cudu. Do dziś jestem pod jego wielkim wrażeniem. Przez dziesięć minut w kompletnej ciszy urzędniczka zajmowała się moją sprawą. I choć milczeliśmy oboje jak zaklęci, to jak się potem okazało, jednak odbyliśmy długą i owocną pogawędkę. Choć nie padło w tym czasie więcej niż dziesięć słów.

dziennik pesymistyczny

Domniemanie smutku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Tak już mam, że co jakiś czas zadaje sobie trochę bezsensowne pytanie: dlaczego ja tu jestem? Właśnie, dlaczego!? Dlaczego nie mogłem się urodzić, no nie wiem, dajmy na to w Norwegii, w Szkocji, w San Eskobar lub w innym przyjemnie ciepłym kraju, ale w takim nie za ciepłym? Dlaczego na Boga ojca zostałem skazany na codzienność obcowania z tym narodem wybranym na tym skrawku ziemi gdzie jak nie urok, to sraczka, jak nie sraczka, to przemarsz wojsk? Jak nie rządy złodziei, to nawiedzonych idiotów z poczuciem misji od Najwyższego i przekonanym o własnej nieomylności.

Dlaczego los (a może stwórca?) tak mnie niewinnego karze za niepopełnione przecież grzechy? Dlatego przedwieczny nie umieścił mnie w miarę spokojnym, bezpiecznym miejscu, wśród przewidywalnych ludzi, lecz umieścił mnie dożywotnio w tym domu wariatów? Czy naprawdę nie mógł wybrać dla mnie na tą ziemską egzystencje bardziej przytulnego miejsca?

dziennik pesymistyczny

Urzędniczy „brak świadomości”

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Kiedyś była „pomroczność jasna”, która wszystko wytłumaczyła. Teraz ogromną karierę w moim mieście robi „brak świadomości”. A wszystko to za sprawą dyrektora kancelarii prezydenta miasta, który w piśmie pokontrolnym Najwyższej Izby Kontroli tłumaczył, że pewne „umowy zawarto bez zastosowania przepisów ustawy prawa zamówień publicznych, w tym przypadku z powodu braku świadomości konieczności stosowania przepisów wynikających z w/w ustawy”.

NIK przeprowadził kontrolę działalność magistratu w zakresie szeroko pojętej promocji miasta w latach 2011-2013. Okazało się, że w tym okresie czasu miasto zawarło dwie umowy o dzieło z osobą fizyczną na łączną kwotę 145 tys. 700 zł. Wspomniana wyżej „osoba fizyczna” miała zbierać i opracowywać materiały tekstowe, fotograficzne oraz przygotowywać do druku gazetę wychwalającą sukcesy miejskiej władzy. Okazało się, że urzędnik podpisał umowę bez respektowania prawa zamówień publicznych. A zrobił to „z powodu braku świadomości konieczności stosowania przepisów”.

Podobno nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności za jego naruszanie. Tak przynajmniej jest w teorii. Jestem bardzo ciekaw, jak to zostanie zastosowane w praktyce. Czy urzędnik, który miał brak świadomości, że ewidentnie łamie przepisy, teraz odpowie za naruszenie prawa?  Mam takie przeczucie graniczące z pewnością, że to już kres afery. Była kontrola, urzędnik odpowiedział na zarzuty, że nie miał świadomości… i po sprawie. Przypominałem sobie, że ten sam dyrektor kancelarii prezydenta miasta, przekonywał mnie kiedyś, że całkowicie niemożliwe jest to, aby w magistracie dochodziło do jakichkolwiek błędów i wypaczeń.  A ja mam skłonności do teorii spiskowych. Pewnie wtedy też nie miał świadomości, że się myli. To bardzo wygodne.

Płynie z opisanego przypadku urzędniczego „braku świadomości” jeszcze jedna nauka dla szaraka obywatela. Jeśli teraz coś przeskrobie Szanowny Czytelniku, złamiesz jakieś przepisy, naruszysz – nie daj Bóg – prawo, jakieś principia czy regulaminy, to już wiesz jak tłumaczyć się przed państwową władzą czy sprawiedliwością.  Po prostu, tak po naszemu, po urzędniczemu, napisze, że nie miałem świadomości, że coś tam naruszasz. Napisz w akcie skruchy, że „z powodu braku świadomości konieczności stosowania przepisów” tak szalenie zawiniłeś. I mam nadzieje, że mi władza Ci wybaczy, bo nie miałem przecież świadomości, że robisz coś złego. Całkiem jak ten dyrektor kancelarii prezydenta mojego miasta. Jemu się udało uniknąć prawa i sprawiedliwości, to Tobie pewnie też się uda.

dziennik pesymistyczny

Można pisać co się chce

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie  – brzmi stare porzekadło.Poczynania naszej urzędniczej braci wielokrotnie potwierdziły trafność tej ludowej mądrości.  Kilka dni temu w moim prowincjonalnym mieście odbyło się arcyważne spotkanie, na którym wielcy – mojego  leżącego na uboczu  świata – ustalili, że za niespełna trzy tygodnie, powinien zakończyć się ostatni etap przebudowy ulic wokół nowopowstającego w  moim mieście centrum handlowego. I co w tym dziwnego? Ano to, że tuż po spotkaniu pewien dyrektor miejskiego zarządu dróg i komunikacji wyznał dziennikarzom z rozbrajającą szczerością, że: – Ten termin jest właściwie nierealny. Czyli spotkali się i uradzili, że zrobią coś w trzy tygodnie choć z góry – przynajmniej niektórzy z nich- zakładali, że w wyznaczonym przez nich samych terminie tego zrobić się nie da.  Zabawne na swój sposób. Spotkać się, debatować nad problemem, w końcu  uradzić, że coś będzie zrobione szybko a jak nie będzie to się zobaczy co dalej. Należy dodać, że to już drugi termin oddania do użytku nowych ulic, bo pierwotnie zakładano, że przebudowa skończy się do końca listopada ubiegłego roku. Teraz podpisano aneks do umowy w którym znów zapisano nierealny termin zakończenia prac. – Czyli, że zasadniczo Pan się musi na tym rozeznać całkowicie żeby wiedzieć ile i gdzie… – mówi Stanisław Paluch bohater komedii Miś. – Dotychczas tak było, ale teraz mamy komputer. Może Pan pisać co tylko Pan chce, to i tak nie ma żadnego znaczenia – odpowiada mu pan Inkasent, inna filmowa postać. Cytat ten może posłużyć za ilustrację mentalności urzędników. Wiem, że się nie uda, ale można pisać co się tylko chce,bo to nie ma najmniejszego znaczenia. Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. I zawsze można napisać nowy aneks. Podobno – jak donosi lokalna prasa – oprócz nierealnej daty oddania do użytku dróg,  w dokumencie zostały zapisane minimalne warunki pogodowe. Czyli jeśli nierealny zgodnie z przewidywaniem urzędnika termin nie zostanie dotrzymany,  to jest też od razu określony winny tego stanu rzeczy. I jest on najlepszym z możliwych winowajców, bo w końcu kogo można winić za pogodę. Ci wierzący to pewnie Boga winić będą, ale chyba też nie do końca, bo z tego co wiem, to trzeba z pokorą przyjmować Jego wyroki. Także te pogodowe. Czyli znów wszyscy chcieli dobrze, nawet podpisali w tej sprawie stosowne porozumienie, ale wyszło jak zawsze i nietrudno znaleźć  winnych takich w cielesnej postaci. W jednej z lokalnych gazet przeczytałem, że planowane jest kolejne spotkanie w sprawie ulic.  Całkowicie uzasadnione jest moje przeczucie,   że znów ustalony zostanie równie atrakcyjny choć nierealny termin zakończenia prac. Bo dlaczego by nie? Nic mnie tak nie upewnia w tym, że państwo z jego urzędnikami działa w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości,  jak logika postępowania tych urzędników właśnie. Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę nowelizacji ustawy medialnej. Jak mówił, – „rzetelnie sprawdzone zostanie, który z jej przepisów jest radosną twórczością urzędników”.  Może czas zacząć sprawdzać urzędniczą twórczość bardziej szeroko. Także na szczeblu prowincjonalnym.  Bo jeśli oni sami nie wierzą w to co ustalają ,to jak ja mam w to uwierzyć.