Tag Archives

6 Articles

pesymistyczny.pl

Komputer mówi nie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Przekonałem się po raz kolejny jak wielkie znaczenie dla życia przeciętnego Polaka mam opinia, jaką o nim wyrazi komputer podpięty to rządowego systemu. Jeśli komputer powie nie, to nie mam siły. Nie załatwisz, nie przetłumaczysz, bo komputer powiedział nie, i już. Teraz trzeba komputerowi, a właściwie tym, którzy są zarządcami jego woli, udowodnić, że nie jest się wielbłądem. A właściwie, że jest się wielbłądem. W moim przypadku musiałem udowodnić, że jest ubezpieczony, bo komputer twierdził, że nie jestem ubezpieczony.

pesymistyczny.pl

Tak trwała nasza bez słów rozmowa

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Kilka dni temu byłem świadkiem prawdziwego cudu. Do dziś jestem pod jego wielkim wrażeniem. Przez dziesięć minut w kompletnej ciszy urzędniczka zajmowała się moją sprawą. I choć milczeliśmy oboje jak zaklęci, to jak się potem okazało, jednak odbyliśmy długą i owocną pogawędkę. Choć nie padło w tym czasie więcej niż dziesięć słów.

pesymistyczny.pl

W siedem minut

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Czy w siedem minut można zdecydować o czyimś losie? Czy można stwierdzić czy ktoś jest chory i to jak poważnie? Czy w kilka minut można zdiagnozować, potwierdzić lub tylko zaprzeczyć diagnozie innych specjalistów? Jak można ustalić w siedem minut czy ktoś niedomaga na duszy i ocenić czy cierpi bardzo czy może tylko troszeczkę? A widzi pan można! Wgląda na to że można! I właśnie mnie to spotkało. Siedem minut zmieniło moje życie.

dziennik pesymistyczny

Emerytury musiały być niższe, no i są niższe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Emerytury muszą być niższe, bo to był jeden z celów reformy – wyznała z rozbrajająca szczerością, dwa lata temu, była prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. I choć podobno nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, tym razem się udało. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Wałbrzychu co miesiąc przelewa na konto emeryta trzydzieści siedem groszy. To może być najniższa emerytura wypłacana w Polsce, ale pewnie niebawem padnie kolejny rekord. Co by nie mówić, reforma przyniosła zamierzony skutek.

Po naprawie systemu emerytalnego okazało się, że wcale nie poprawił się los obywateli, jak wmawiają nam politycy, ale poprawiło się działania systemu, który teraz jest o wiele sprawniejszy. Tu człowiek liczy się najmniej. To system, dla którego został stworzony jest najważniejszy.  System, który ma być wydajny i zapewnić egzystencje państwowym urzędnikom. Państwo postrzega swojego obywatela, jako woła roboczego, który ma pracować, zarabiać i płacić podatki. A gdy już nie nadaje się do pracy to należy mu zapewnić dokładnie tyle, żeby wegetował w biedzie i jak najszybciej pożegnał się ze światem doczesnym.

dziennik pesymistyczny

Celem reformy są niższe emerytury

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Emerytury muszą być niższe, bo to był jeden z celów reformy – wyznała z rozbrajająca szczerością była prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czyli wychodzi na to, że celem reform, które wprowadzają urzędnicy nie jest wcale poprawa losu obywateli jak wmawiają politycy, ale poprawa działania systemu. To nie człowiek się liczy, ale system, który ma być wydajny i zapewnić egzystencje państwowym urzędnikom. Państwo postrzega swojego obywatela, jako woła roboczego, który ma płacić i pracować, zarabiać i płacić podatki, a gdy już nie nadaje się do pracy to należy mu zapewnić dokładnie tyle żeby wegetował w biedzie i jak najszybciej pożegnał się ze światem doczesnym. Państwo potrzebni są przecież tylko sprawni, zdolni do pracy podatnicy. Starsi ludzie się dla państwa mało liczą, bo są niewydajni. Jeśli ktoś będzie miał szczęście i dożyje emerytury to trzeba go tak upodlić, aby odechciało mu się życia na garnuszku państwa. No chyba, że jest na tyle bogaty, że sam zapewnił sobie emeryturę. Szarak obywatel, co całe życie tyrał za pensje niewiele wyższą niż najniższa krajową pensja dostanie od ZUS niską emeryturę.

Emerytury wypłacane z nowego systemu będą niższe niż te sprzed reformy systemu, to było wiadomo od dawna. Jednak niewielu spodziewało się, że różnice będą tak duże. Różnica miedzy tym, co dostaliby emeryci przez reformą a tym, co teoretycznie dostaną jak dożyją to blisko tysiąc dwieście złotych. Obecny prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zauważył w telewizji, że wysokość emerytur będzie zależała od tego, ile zapłacimy składek. Zapomniał za to wspomnieć, że około trzech milionów Polaków dostanie niższe emerytury niż te, które im się należą, gdyż część dokumentów na podstawie, których są obliczane świadczenia zgniło w magazynach zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czyli znów państwo zaoszczędzi.

 – (Kobiety) mają więcej lat do wykorzystania świadczenia, więc jest ono niższe. Dlatego rząd podjął działania – podwyższanie wieku to pierwsza rzecz – wyznał szef ZUS. No pewnie, to bardzo ważne, żeby przyszły emeryt jak już ma już tyle szczęścia, że dożyje wieku emerytalnego korzystał z należnych mu świadczeń jak najkrócej. Mo to znaczna oszczędność przecież. A jak już wszyscy do system jest najważniejszy nie człowiek. – To jest prosta matematyka – trzeba płacić składki i pracować dłużej – dodał prezes ZUS.

– Oczywiście w momencie wprowadzania reformy nikt o tym bardzo głośno nie mówił. Ale przecież po to ta reforma była przeprowadzana, ponieważ nie można było sfinansować tak wysokich w stosunku do wynagrodzeń emerytur, jakie były poprzednio – podkreśliła była prezes ZUS. To miłe, że urzędnik państwowy tak szczerze wyznaje, że celem reformy było obniżenie emerytur.

– Nie znaczy to, że emerytury w złotówkach są wysokie, bo są małe, ale w proporcji do zarobków były jednymi z najwyższych w Europie. Nowy system jest tak skonstruowany, że emerytury są w pełni proporcjonalne do zarobków. Nie ma żadnego faworyzowania np. najbiedniejszych. W związku z tym ten, kto zarabia mało, będzie miał trzydzieści parę procent swojego zarobku i ten, który zarabia dużo też – dodała pani była prezes. Jak to dobrze, ze dołączyliśmy do Europy i już nie faworyzujemy najbiedniejszych. Teraz jak za socjalizmu, który podobno odszedł na zawsze dwadzieścia pięć lat temu wszyscy będą mieć tak samo mało.

Lubię bezczelnych urzędników. Lubię jak nie wiadomo dlaczego nagle zaczynają być prawdomówni, bo to utwierdza mnie w przekonaniu, że to nie jest moje państwo, a urzędniczą i polityczna władza, która jest nade mną to tylko okupacyjna tyrania.

dziennik pesymistyczny

No future?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Gdy słyszę kolejną obietnicę polityków o tym, że po przejściu na emeryturę będę mógł godnie żyć, za to co dostanę od państwa, coraz mniej jestem o tym przekonany. Całe moje dorosłe życie odkładałem w obowiązkowych podatkach na to, żeby tak się stało, ale pewności, że w zamian dostanę emeryturę, na zadowalającym mnie poziomie, dziś już nie mam.

Nie wynika to tylko z mojego nastawienia do świata. Nie jest to tylko wynikiem tego, że mam wielkie skłonności do szukania czarnych scenariuszy. Nie, ja po prostu nie mam podstaw, aby komukolwiek z naszej klasy politycznej zaufać.  – Miało być lepiej a wyszło jak zawsze – tak zdecydowanie za często powtarza przy kolejnych okazjach mój znajomy. To zdanie starcza mu za cały komentarz polityczny. On już dawno przestał mieć złudzenia. On już od dawna żyje w przekonaniu, że liczy się tylko ten dzień, który właśnie jest. On nie dostrzega przyszłości i niczego nie planuje. Bo jak można coś zaplanować, gdy nie znasz reguł gry. Ktoś wmawiał mi i jemu kilka lat temu, że w wyniku reformy emerytalnej spędzimy swe dni ostatnie w dostatku na tropikalnej wyspie i ja zaufałem, że tak będzie.  Bo jakie miałem wyjście. I tak dokonano tego dla mojego dobra pod przymusem. Nie miałem wyjścia. A teraz? Teraz słyszę, że znów konieczne są zmiany. Bo jak ich nie będzie… to nie będzie dla mnie emerytalnej przyszłości. Nie wiem, czym się różnią teoretyczne rozważania jednego czy drugiego polityka na temat księgowania moich składek. Nie chcę tego wiedzieć. Ja chcę tylko jednego. Mieć stuprocentową pewność, że po osiągnięciu wieku emerytalnego nie umrę z głodu i chłodu. A tej pewności dziś nie mam. Bo ja już raz zaufałem i okazało się, że na starość nie czeka mnie tropikalna wyspa, a raczej torba i kij. Mój przyjaciel nie wierzy w przyszłość już o wielu lat. Stara się żyć jak najszybciej i jak najmocniej. Łapać każdy dzień jakby miał być  jego ostatnim. Żyć chwilą. Bo on już zatracił wiarę w możliwości naszego państwa. – Oni tylko  dbają o to, co zapewni im kolejne lata u władzy, a ty i inni naiwni macie za zadanie tę ich władzę sfinansować  – mówił mi dziś rano.  – Te wszystkie reformy, kłótnie, spory, teoretyczne rozważania,  to tylko polityczny teatr dla maluczkich, aby jeszcze raz uwierzyli, że za dziesięć czy piętnaście  lat będzie zdecydowanie lepiej niż jest teraz  – przekonywał mnie z zapałem.  

On to, co zarobi wydaje teraz, zaraz, natychmiast, bo nie ma dla niego jutra. Stara się jak najbardziej unikać konieczności finansowych danin.  Żyje w szarości gospodarki. Bo przestał wierzyć. Stracił wiarę, lub może nigdy jej nie miał? Zastanawiam się czy polityk zaciągając u mnie kredyt zaufania powinien go spłacić w takim samym stopniu, w jakim ja muszę spłacać swój kredyt bankowi? Tak. Powinien.  A ja wciąż słyszę kolejne obietnice, ale nie widzę poprawy sytuacji.  I wzrasta we mnie przekonanie, że tak naprawdę to nikt nie wie jak to będzie za kilka lat. Nie mogę na nikogo liczyć. Narasta we mnie pewność, że obietnice polityków nigdy nie zostaną zrealizowane. Że kolejna reforma emerytalna to obietnica raju… ale po śmierci.  

– Mam poczucie, że żyję w czasach końca wszelkich systemów – usłyszałem od znajomego. On nie wierzy już od dawna w żadne możliwości zmiany panującego u nas systemu. – Pamiętasz, pamiętasz… ja miałem kiedyś na kurtce napis: no future. Nie chcę płacić za ich życie, wolę swoje – dodał. Czy to egoizm? Może. A może we mnie są jeszcze złudzenia. Choć jest ich coraz mniej, bo coraz bardziej nabieram pewności, że państwo raz na zawsze ustaliło najlepszy dla siebie porządek, w którym większość społeczeństwa jest głównym płatnikiem dla trwałości państwa. Że dla mnie są tylko obietnice a dla nich realne pieniądze.