Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Totalna inwigilacja

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Nie, tak dalej być nie będzie!  To jest totalna inwigilacja!- gorączkował się mój przyjaciel, gdy rozmawialiśmy o tym, co dziś najbardziej drażni Polaków, czyli o sprawach ACTA. Co dnia słyszę jak różni politycy i eksperci starają się przekonać społeczeństwo, że ci, którzy protestują na ulicach tak naprawdę nie wiedzą, przeciw czemu protestują. Ze zdziwieniem oglądam w telewizji twarze takich działaczy partyjnych, których nigdy bym nawet w snach nie podejrzewał, że z nich tacy wrażliwi i nieugięci bojownicy o swobody i prawa obywatelskie. A tu proszę, taka niespodzianka i jaka zmiana! Chyba jednak najważniejsze, co przy okazji spraw z ACTA wyszło na jaw, to sposób, w jaki my społeczeństwo, jesteśmy traktowani przez Państwo i tych, którzy w tym państwie spełniają rolę naszych nadzorców. Na początku słyszałem jak najwyżsi urzędnicy zapewniali mnie, że tak naprawdę nic się nie zmieni gdy podpiszemy umowę, bo przecież te same zapisy, co w ACTA obowiązują już w Polsce od dawna. Nie wiem,może ja jestem jakiś osobliwy, ale nie pojmuję jak można podpisać coś, co i tak nic nie zmienia, choć jak nie podpiszemy to się sporo zmieni, a jak podpiszemy to nic a nic się nie zmieni. – Jeśli nie widać różnicy, to, po co podpisywać –że pozwolę sobie sparafrazować hasło reklamowe pewnego proszku do prania. Teraz okazało się, że mimo tego, że podpisaliśmy to możliwe, że i tak nie wprowadzimy tego prawa w życie, bo możemy go nie ratyfikować w naszym parlamencie, choć rząd przekonuje, że wszystko wyjaśni niedoinformowanemu społeczeństwu i jednak prawo zostanie wprowadzone. – Będą konsultacje – przekonują mnie politycy i urzędnicy. A ja kilka dni temu słyszałem, że jak już podpisaliśmy to i tak nic nie możemy na tym etapie zmienić, bo jak podpisaliśmy to zmian żadnych nie będzie. Nic nie rozumiem! Przeczytałem gdzieś wypowiedź urzędnika, który przekonywał,że my umowę ACTA musimy podpisać, bo wszystkie kraje Unii Europejskiej ją podpiszą, a okazało się, że nie wszystkie podpisały. Znów nic z tego nie rozumiem. Jest rząd, czyli nadzorcy z wizją świetlanej przyszłości i my –społeczeństwo, które ma słuchać, płacić podatki i nie marudzić. System taki jest widać, że z państwem nie pogadasz.  I tak sobie rozmawialiśmy z kolegą przy okazji przekładając zasoby internetu, (bo jeszcze można czynić to bezkarnie) i tu nagle natrafiliśmy na informacje o INDECT, czyli INtelligent information systemsupporting observation, searching and DEteCTion for security of citizens inurban environment (w języku okupanta) a po naszemu znaczy to mniej więcej: inteligentnysystem informacyjny wspierający obserwację, wyszukiwanie i detekcję dla celów bezpieczeństwa obywateli w środowisku miejskim. INDECT będzie to – jak wyczytałem w internecie – ujednolicony systemem kontroli audio-wizualnej wzbogacony o możliwość kontrolowania forów dyskusyjnych, połączeń telefonicznych, ulic, chatów, mmsów, maili, smsów itp. a także naszych rozmów w świecie rzeczywistym poprzez szereg kamer i podsłuchów rozmieszczonych praktycznie wszędzie, czyli tam gdzie odbywa się wzmożony ruch publiczny,sklepy, firmy, przystanki, komunikacja miejska, ulice, domy prywatne. A wszystko to za pomocą kamer umieszczonych w naszych urządzeniach elektronicznych. System ma zadanie analizować słowa, ich brzmienie, gesty, ruch gałek ocznych, ust oraz mimikę twarzy. Co ciekawe system może również analizować te funkcje w naszym własnym domu lub za pomocą telefonu czy laptopa wyposażonego w kamerę. System, bowiem potrafi uruchomić każde urządzenie za pomocą zdalnych kodów pozyskiwanych od producentów urządzeń. Wbudowane kamery w telewizory, laptopy tworzą już idealną siatkę kontroli publicznej. Aż mi się zrobiło gorąco i zimno na zmianę. – Muszę poszukać książki 1984 i ponownie poczytać, trzeba się przygotować – wyrwało mi się a mój kolega zawsze skory do żartów tym razem nic nie powiedział śmiesznego. My tu o skromnym ACTA! A tu proszę, przez całkowity przypadek dowiaduję się, że ten projekt badawczy -zapewne ku zapewnienia  nam wszystkim lepszego jutra – finansuje od dawna w całości Unia Europejska. Prace nad nim zaczęły się w roku dwa tysiące dziewiątym, a powinien zostać zakończony w dwa tysiące trzynastym. Taki system totalnej inwigilacji a ja nic o tym nie wiedziałem?  I zapewne nie tylko ja.  Ale, po co ja mam wiedzieć? Pewnie dowiedziałbym się o tym, gdyby nie przypadek, jak już umowa w tej sprawie byłaby podpisana.Pewnie konsultacje w tej sprawie będą takie, jak były przy sprawie ACTA.  Znów będzie tak jak zawsze, według scenariusza, albo, jeśli państwo będzie mieć szczęście, to nikogo to nie zainteresuje i system zacznie działać ku radości rządzących. – Totalna inwigilacja –powtarzał jak mantrę mój kolega. I całkowicie się z nim zgadzam.