Kto sieje wiatr…
– Eeee tam, pani, co też tam pani opowiada, ja to wszystko wiem, czytałam… no i też jedna pani mi też mówiła, to wszystko przez te żydy i masony – usłyszałem ja, i z pewnością usłyszał te słowa mój kolega. To pewna pani przy stoliku obok przekonywała swoje koleżanki, że odkryła z niewielką pomocą swoich przyjaciół powód, a w zasadzie przyczynę, dla którego ten nasz świat mówiąc łagodnie – nie jest doskonały . – No, ja też słyszałam ostatnio… ksiądz biskup podobno tak napisał w liście… i w kościele czytali. Ja nie słyszałam, ale moja koleżanka była w kościele, to i słyszała –poparła ją druga. Wiem, nieładnie podsłuchiwać, ale to nie nasza wina, że w tym lokalu właściciel tak ustawił stoliki, że wszyscy goście siedzą bardzo blisko siebie. A dodatkowo panie wcale nie szeptały między sobą, wręcz przeciwnie, nie kryły się ze swoimi opiniami. Rozmawiały głośno i z wielkim zaangażowaniem o polityce oraz ogólnie o sytuacji gospodarczej. Jak się szybko zorientowaliśmy z kolegą, z tego co słyszeliśmy, panie interesował okres od zakończenia pierwszej wojny światowej aż do współczesności. I choć nie wszystkie w równym stopniu posiadały dostateczne rozeznanie w tych sprawach, to zdecydowanie w większości kobiety były przekonane, że odkryły zagadkę dlaczego to nasza ukochana ojczyzna targana jest co pewien czas kryzysami. Winnych zbrodni na polskim bogobojnym narodzie panie jasno określiły i nazwały. Wróg czyhający na matkę ojczyznę został rozpoznany, choć jak panie przyznały działał on od wielu lat w wielkim ukryciu i w ścisłej tajemnicy. Przypomniał mi się list pewnego biskupa, który instruował, kto odpowiada za skandaliczne ataki na kościół. On też znalazł i nazwał wroga w różnych środowiskach libertyńskich, ateistycznych i masońskich.Przykład idzie jak widać z góry, choć panie w swej kawiarnianej dyskusji, do wyliczonych przez metropolitę przemyskiego wrogów narodu i kościoła, dodały tych, którzy są w Polsce wrogami tradycyjnymi. – Ja strasznie przepraszam szanowne panie, że tak obcesowo zagaduję, ale czy mogą mi panie powiedzieć kiedy to ostatnio spotkały na swej drodze masona,ja przepraszam, ale bardzo mnie zainteresował ten problem, a widzę, że panie posiadają ogromną wiedzę na ten temat – usłyszałem nagle głos kolegi zwracającego się do pań siedzących przy stoliku obok. Nie powiem, wprawił mnie tym swoim pytaniem w zdumienie, bo nie spodziewałem się, że on tak nagle ze słuchacza – i to tajnego – zapragnie przeistoczyć się w aktywnego dyskutanta. Panie dokumentnie zatkało. Przez dosłownie minutę trwała grobowa cisza. – Ja przepraszam jeszcze raz, że się ośmieliłem tak wtrącić, ale naprawdę, nie jestem młody a żyda spotkałem raz w życiu, masona nigdy ,chciałbym … no wiedzą panie… takie marzenie – ponownie przemówił mój kolega.Panie milczały. – To może chociaż przedstawiciela narodu wybranego, no żyda, po prostu panie znają tu w okolicy, bo przecież jak wynikało z pań wypowiedzi wszystko wkoło należy do nich… a ja już z tym moim izraelitą straciłem kontakt… a sam nijak się nie mogę połapać kto jest kim – kontynuował. Choć panie wpatrywały się w niego w milczeniu,to w ich oczach widać było coraz wyraźniejsze oznaki zniecierpliwienia i oburzenia. – Jak tak można! –wykrzyczała w końcu jedna z pań, ta co to najwięcej wiedziała o masonach i libertynach. – To skandal! Tak się nie podsłuchuje! Co za maniery! – panie najwyraźniej odzyskały wigor po chwilowym osłupieniu wywołanym przez pytania kolegi. – Ależ ja tak tylko pytam, bo chciałem poszerzyć horyzonty, a dziś trudno rozpoznać libertyna czy masona – wyjaśniał kolega, co w paniach wzbudziło jeszcze większą agresję. Musieliśmy salwować się ucieczką i nie dowiedzieliśmy się jak panie za przykładem swego biskupa rozpoznają wrogów kościoła i narodu. – Kto sieje wiatr, ten zbiera burze – rzucił na odchodne w stronę pań kolega, bo mu się widać przypomniało to przysłowie wywodzące się ze Starego Testamentu. – Jak na ateistę to całkiem nieźle – pomyślałem.
