W wyniku fatalnej pomyłki
Przyznaję, żaden ze mnie bohater, tak jestem strachliwy, no i co z tego, ale przynajmniej mam odwagę się do tego przyznać. Teraz do spraw, ludzi, zdarzeń, rzeczy, zwierząt ,których się obawiam spokojnie mogę dodać antyterrorystów z policji. I choć trudno moją marną osobę nazwać terrorystą to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby nasza dzielna policja nasłała na mnie ciężko zbrojnych policjantów, którzy wjadą do mojego mieszkania wraz z drzwiami… tak, po prostu… w wyniku fatalnej pomyłki – jak mówił rzecznik mundurowych. Zaczynam się bać policjantów choć nic nie mam na sumieniu. Bo przecież mnie może spotkać to samo, co mieszkańców jednego z osiedli w Katowicach, do których mieszkania antyterroryści wpadli z samego rana i brutalnie pobili kobietę i mężczyznę. Potem – jak donoszą media – okazało się, że policja pomyliła piętra. Ja rozumiem, że można się pomylić raz, ale dwa? A policjanci jak doszło do nich że się pomylili, i to fatalnie, to jeszcze raz się pomylili fatalnie ,na innym piętrze, i dopiero za trzecim razem trafili pod właściwy adres. – Do trzech razy sztuka, dobrze że tylko trzy razy, bo przecież pewnie było tam więcej mieszkań – skomentował to znajomy,któremu opowiadałem o tej fatalnej pomyłce. No naprawdę, ja rozumiem że im jest ciężko, że służba w znoju i chłodzie, że praca taka bardzo niewdzięczna, ale to przypomina mi strzelanie na oślep, a potem sprawdzanie, czy ktoś z tych,których trafiliśmy, to nie jest przypadkiem ten którego szukaliśmy. Rzecznik prasowy śląskiej policji tłumaczył, że mundurowi (w tym przypadku zamaskowani)zapukali do drzwi, a że nikt nie otwierał i nie odzywał się, no to nie mieli przecież innego wyjścia jak siłą wejść do mieszkania i przystąpić do akcji. No i w wyniku tych ciężkich walk z zaciekle broniącymi się lokatorami, policjanci nie odnieśli ran za to lokatorzy i owszem. Jak wynika z ich relacji pięciu antyterrorystów rzuciło się na nich, przygnietli ich do podłogi, kopali po twarzy, po nogach, złapali za włosy i przeciągnęli po podłodze. – Strach się bać – jak mawia moja koleżanka. Ja tam się boję, nawet nie wiem czy dobrze robię pisząc to, bo przecież oni też do mnie tak mogą przez pomyłkę. Ciekawe jak ja bym się zachował widząc z wizjerze w drzwiach zamaskowanego faceta drącego się na mnie,że mam otwierać. Pewnie, też całkowicie odruchowo bym się bronił. Ciekawe czy też stwarzałbym zagrożenie leżąc na ziemi przygnieciony kolanem? Boże, strach pomyśleć za co by mnie złapali, bo kobietę ciągnęli za włosy, a ja ich nie mam!- Spytaj milicjanta, on ci prawdę powie! – śpiewa Dezerter, a ja jak słyszę wyjaśnienia policjantów mam wrażenie że niekoniecznie dowiem się prawdy. Już mam wrażenie, że ktoś tu mnie przekonuje, że to tak naprawdę wina tych pobitych w wyniku, że znów się posłużę ulubionym dziś zdaniem „ fatalnej pomyłki”. – To było coś w rodzaju oporu państwa, którzy byli w tym mieszkaniu. Nie było woli współpracy, nie było momentu wpuszczenia, otwarcia drzwi, by policjanci mogli wejść i sprawdzić dokładnie, czy nie przebywa tam ten niebezpieczny poszukiwany przestępca – mówi w telewizji rzecznik śląskiej. Czyli jak do mnie przyjdą w wyniku fatalnej pomyłki, i kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem ( w tym przypadku grupą antyterrorystyczną) i pod drzwiami staną, i nocą (czy rankiem)kolbami w drzwi załomocą – ja, ze snu podnosząc skroń, stanę u drzwi… i według rzecznika spokojnie powinienem uzbrojonym i zamaskowanym panom otworzyć drzwi z nadzieją w sercu, że to tylko policjanci, którzy przyszli do mnie w wyniku fatalnej pomyłki.
