Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Bezpaństwowiec polski

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Kilka lat temu mój znajomy bardzo zdenerwował się na nasze państwo. To określenie chyba nie bardzo pasuje, bo „zdenerwował”  brzmi zbyt łagodnie.On, ten mój kolega, przypominał raczej tornado nerwów i wściekłości. Tę swoją furię na urzędników państwowych postanowił w jakiś spektakularny sposób zamanifestować, więc  niewiele myśląc (to określenie idealnie tu pasuje) postanowił zrezygnować z usług państwa tak w całości, generalnie.

W swej naiwności sądził, że może tak po prostu zrzec się polskiego obywatelstwa,  i z całymi tego konsekwencjami zostać  Polakiem z narodowości, ale bez polskiego obywatelstwa.  – Mam już dość! – pieklił się  – nie mogę być w jednym państwie z tymi urzędniczymi ignorantami. Tłumaczyłem jak komu dobremu, że on jest do naszego państwa przypisany jak chłop pańszczyźniany do ziemi i żadną siłą nie może dostać statusu bezpaństwowca. – Człowieku, tak czy inaczej, gdzieś musisz płacić podatki, jesteś cenny dla państwowości  – tłumaczyła mu nasza wspólna znajoma.  – Co najwyżej możesz zmienić to państwo na inne – mówiła. Ale on nie chciał zmienić, on chciał być niezależny od państwa. Żyć bez państwowej przynależności. Chciał być bezpaństwowcem.

– Piękna idea, ale niestety nierealna – tłumaczyli mu wszyscy. Ale przecież wszyscy wiemy, że jak Polak się uprze, to mu nie wytłumaczysz. Sam się musi przekonać. –  Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie – cytował konstytucję i właśnie na jej podstawie chciał się tego naszego polskiego obywatelstwa zrzec. No i się już po niedługim czasie okazało, że faktycznie, zgodnie z „najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej” zrzec się to on może, ale  teoretycznie i to pod pewnymi warunkami . Plus oczywiście musi mieć zgodę urzędnika i to najwyższej rangi. Bo zawsze przecież jest ktoś, kto w państwie na coś pozwala i czegoś zabrania. To drugie oczywiście częściej niż to pierwsze. – Prezydent Rzeczypospolitej nadaje obywatelstwo polskie i wyraża zgodę na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego –znów cytując przepisy wskazywał drogę jaką chciał podążyć do celu. Co prawda miał już pewne wątpliwości na tym etapie, bo nie za bardzo wiedział dlaczego to prezydent ma wyrazić zgodę, na to żeby on przestał być obywatelem, skoro ma na to konstytucyjne przyrzeczenie? Ale postanowił mimo to sprawdzić. Od razu powiem, że naprawdę nie wiem, czy on wypełnił jakieś wnioski, i czy wysłał do prezydenta stosik potrzebnych dokumentów.

Spotkałem go kilka tygodniu później i spytałem czy już wyzbył się obywatelstwa i jest bezpaństwowcem. – Potrzebny jest dokument stwierdzający posiadanie obywatelstwa innego państwa lub przyrzeczenie jego nadania, wydany przez właściwy organ państwa, którego jest się obywatelem lub o którego obywatelstwo się występuje –rzekł jakby cytował przepisy. A że on nie chciał, jak wspominałem zamienić siekierki na kijek, to pewnie nie miał stosownych dokumentów. Urzędnicy podobno,nader życzliwie, wyjaśnili mu że przepisy państwowe uzależniają możliwość otrzymania zgody prezydenta na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego od tego,czy ma się przyrzeczone inne obywatelstwo. Czyli można tylko zmienić drużynę,ale zawsze trzeba w jakiejś grać. Nie tyle decyduje nasza wolna wola, chęć, czy potrzeba przestania bycia obywatelem, ale konieczne jest spełnienie określonych przepisami warunków. Takich warunków, które w praktyce uniemożliwiają uzyskania przez polskiego obywatela statusu bezpaństwowca. I było po sprawie. – Jestem niewolnikiem zakutym w dyby państwowości – skonstatował smutno.

Teraz go już nie widuję.Nie wiem gdzie przebywa. Wspólni nasi znajomi twierdzą, że mieszka obecnie w Anglii i pragnie zostać Brytyjczykiem. A niedawno dowiedziałem się z telewizji, że pojawiła się nadzieja pomocy w załatwieniu tego jego dawnego problemu ze zrzekaniem się obywatelstwa.  – Panu Palikotowi możemy tylko, i wyłącznie wtedy pomóc, jak będzie chciał się zrzec obywatelstwa polskiego, wtedy mu pomożemy – rzekł pewien poseł. Gdy tylko usłyszałem te słowa od razu pomyślałem o moim znajomym! Przecież taki poseł mógłby mu pomóc! Jak wrogowi politycznemu chciał przy zrzekaniu się obywatelstwa służyć wszelką pomocą, to może załatwi też temu mojemu znajomemu zrzeczenie się obywatelstwa? Niepotrzebnie rezygnował i wyemigrował, zawsze można znaleźć w Polsce solidarnych, którzy pomogą.