Monthly Archives

5 Articles

dziennik pesymistyczny

Z zamiarem ewentualnym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Barowanie to określenie znane w hipice. Oznaczana mniej więcej tyle, co tresowanie konia poprzez jego cierpienie i strach. Tak się ostatnio coś ze mną stało, że coraz częściej odnoszę takie wrażenie, że przez większość mojego życia poddawany byłem takiemu barowaniu w człowieczym wydaniu.

Zawsze czułem strach. Od pierwszych grup przedszkolnych, dalej poprzez szkołę, studia aż po zajęcia zawodowe. Zawsze odczuwałem psychiczny lęk, który czasem przechodził w ból i to niestety nie tylko duchowy. Zawsze ktoś mnie stresował. A to nauczyciele, potem wykładowcy, szkoła – jako instytucja, praca – jako konieczność, a w niej przełożeni, pryncypałowie. Społecznie tresowali mnie policjanci, urzędnicy, politycy i cała ta państwowa menażeria z ich prawami do sterowania tym jak mam żyć, co czuć i co myśleć. Czułem i nadal czuje strach przed władzą. Każdą władzą. Przed społecznymi i państwowymi treserami. Szczerze, z całego serca ich wszystkich nienawidzę.

dziennik pesymistyczny

Myśli niemal prawdziwe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Próbowałem przez wiele lat przynależeć. Próbowałem się wpasować. Zaistnieć czy może współistnieć w społeczeństwie. I teraz, po wielu latach prób i przeważnie błędów, przestałem już chcieć.  Teraz w zasadzie jest mi to w najwyższym stopniu obojętne. Faktycznie, nie powiem, czasami mnie najdzie i chciałbym ściślejszych relacji z ogółem, ale tak, na co dzień to powraca we mnie stara i jak najbardziej dla mnie dobra obojętność.

Ktoś ostatnio powiedział o mnie, że jestem inny. Tak, przyznaje jestem. Sam to u siebie zdiagnozowałem. Jestem inny. Ale jak tu nie być innym, gdy prawdę powiedziawszy przecież wszyscy się od siebie różnimy. Tak jest z natury rzeczy, choć trzeba zauważyć, ze nad wyraz wielu spośród nas silnie stara się upodobnić do obowiązującego w danej chwili wzorca modowego, politycznego, kulturalnego, społecznego czy religijnego. Tak jakby dożyli do unifikacji.

dziennik pesymistyczny

Co podać?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Wszedł do środka. Ten lokal lubił szczególnie. Właściwie to głównie za to, że był on czynny od trzynastej, co wzbudzało w nim pewien rodzaj rozrzewnienia oraz tęsknoty za starymi wcale przecież nie dobrymi czasami. Przeważnie był pierwszym klientem. Siadał zawsze przy tym samym stoliku w głębi sali skąd miał dobry widok na cały lokal oraz na drzwi wejściowe. Lubił obserwować ludzi. O tej porze dnia był tu jednak sam. Nie licząc bufetowej. A ta przytłoczona codziennym przymusem pracy przechadzała się teraz z wyćwiczoną obojętnością od stolika do stolika udając, że czyści znajdujące się na nich plastikowe obrusy w czerwoną kratę a tak naprawdę rozmazywała tylko znajdujący się tam odwieczny brud.

dziennik pesymistyczny

Domniemanie smutku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Tak już mam, że co jakiś czas zadaje sobie trochę bezsensowne pytanie: dlaczego ja tu jestem? Właśnie, dlaczego!? Dlaczego nie mogłem się urodzić, no nie wiem, dajmy na to w Norwegii, w Szkocji, w San Eskobar lub w innym przyjemnie ciepłym kraju, ale w takim nie za ciepłym? Dlaczego na Boga ojca zostałem skazany na codzienność obcowania z tym narodem wybranym na tym skrawku ziemi gdzie jak nie urok, to sraczka, jak nie sraczka, to przemarsz wojsk? Jak nie rządy złodziei, to nawiedzonych idiotów z poczuciem misji od Najwyższego i przekonanym o własnej nieomylności.

Dlaczego los (a może stwórca?) tak mnie niewinnego karze za niepopełnione przecież grzechy? Dlatego przedwieczny nie umieścił mnie w miarę spokojnym, bezpiecznym miejscu, wśród przewidywalnych ludzi, lecz umieścił mnie dożywotnio w tym domu wariatów? Czy naprawdę nie mógł wybrać dla mnie na tą ziemską egzystencje bardziej przytulnego miejsca?

dziennik pesymistyczny

Zapiski z polowania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trwali tam w oczekiwaniu ponad dwie godziny. Przez ten czas zdążyli całkiem dobrze zjeść i sporo wypić. Dość dokładnie omówili większość spraw bieżących jak i tych zaległych. Jednak przede wszystkim byli już nieźle wstawieni i to było ważne, choć nie najważniejsze tego dnia. W zasadzie nigdzie im się nie spieszyło, to przecież obaj czuli, że już czas najwyższy. Kiedyś trzeba było zacząć polowanie. Zwierzyny łownej było na razie mało, ale jak to wieczorem, coraz więcej zbierało się jej przy tym nad wyraz modnym w tym sezonie wodopoju.  Trzeba było tylko zaczekać.

Przez to, co pływało już w ich organizmach w znacznych ilościach obaj stali się bardziej otwarci na świat. A co za tym idzie nabrali większej ochoty, aby zapolować i co ważne coś w końcu upolować. Jak na razie jednak tylko obserwowali zwierzynę, która parami, czasami pojedynczo, ale najczęściej w grupkach po parę sztuk, przechadzała się po ich terenach łowieckich. Trzeba było tylko cierpliwie wyczekać odpowiedniego momentu i zaatakować.