Uduchowienie, czyli ghosting

Obublikował pavvel dnia

Nie wiecie co to ghosting? Ja też nie wiedziałem. Do dziś. Od zawsze uwielbiałem prasę kobiecą. W dzisiejszych smutnych dla papierowych wydawnictw czasach wielką estymą darze też wszelkie portale, strony i fanpejdze tworzone przez kobiety, skierowane do kobiet i czytane przez kobiety. Nigdy nie analizowałem skąd u mnie to dziwaczne zamiłowanie. Bardzo możliwe, że odpowiedzialna jest za to ta sama strona mojej osobowości, która kocha sztukę abstrakcyjną.  Co by to nie było to muszę przyznać, że nikt tak jak wspomniana wyżej „prasa kobieca” nie poszerza mojego słownika o nowości z dziedziny romantyczno – miłosnej. Dziś poznałem nowe słówko: ghosting.

Okazuje się, że ghosting to radykalna forma kończenia relacji miłosnej. Polega to na nagłym zniknięciu z życia partnera. Tak bez słowa. Bez wyjaśnienia. Z dnia na dzień. W zasadzie pod jego nieobecność.  Bez żadnego uprzedzenia. Puf… i już jej/jego niema. Zniknął/zniknęła jak duch. Ghosting przytrafia się zarówno tym, co dopiero zaczynają swój związek, jak i w tych długotrwałych pożyciach. Można zniknąć bez wyjaśnień po dwóch, trzech randkach jak i po szesnastu latach znajomości i wspólnego mieszkania pod jednym dachem.

Podobno nawet nie wiesz, co cię spotkało, jeśli nikt tego nie nazwie. I teraz już wiem, co mnie spotyka regularnie, co kilka, kilkanaście lat. Cyklicznie padam ofiarą ghostingu. Moje byłe niestety mają dziwną i denerwująco regularną zdolność znikania z mojego życia szybko i niepostrzeżenie, ale za to wyjątkowo skutecznie i na zawsze. Dziś są, jutro ich nie ma. I nie ma ich uporczywie przez dni, miesiące i lata. Znikają jak duchy. I potem same traktują mnie jakbym był duchem. Nie we wszystkich przypadkach tęsknię, rozpamiętuje i szlocham za byłą, która stała się duchem i traktuje moja osobę jak ducha. Jednak niektóre sytuacje są wkurzające.

Jak wyczytałem na wspomnianych wyżej stronach internetowych nad ghostingiem prowadzone są badania naukowe. Niezawodni amerykańscy naukowcy zbadali sprawę i doszli do wniosków, że jedenaście procent amerykanów potraktowało kogoś jak ducha. Nie wiem jak to się ma do Polski, ale przepuszczam, że nasze uwielbienie dla amerykańskiego stylu życia i bycia sprawiło, że ten zwyczaj dość dobrze się u nas zaadaptował. I wielu spośród Polaków i Polek zostało uduchowionych, że pozwolę sobie na spolszczenie, bo włączył się we mnie mały narodowiec.

Stawanie się duchem zwane ghostingiem staje się ponoć coraz powszechniejsze w Polsce i na świecie.  Podobno, jak donosi prasa, ghosting to ostatnio bardzo popularna metoda na zakończenie związku. Nie chodzi tu już nawet o to żeby coś tam wyjaśnić na zakończenie tak twarzą w twarz, tu już nawet nie ma mowy nomen omen o rozmowie telefonicznej, esemesowej czy przy użyciu komunikatora.

Dotychczasowy partner znika bez słowa wypowiedzianego czy napisanego i zaczyna cię ignorować. Istnieje nadal wśród twoich znajomych na portalach społecznościowych, ale tak jakby go tam nie było. Dobrze, że od czasu do czasu wrzuci coś, jako relacje z nowego związku, bo tak przynajmniej masz pewność, że po tym jak zniknął to nic mu nie jest. Ale ignorowanie twojego pisania, nie odpowiadanie na telefony to norma. Zniknął i nie chce cię widzieć i nie chce rozmawiać. Nie jest to przyjemne, kiedy ktoś cię ignoruje. Najbardziej boli to wtedy, gdy samemu nadal coś się czuje do znikniętej.

Nie powiem, przynajmniej w jednym przypadku tęsknie i chciałbym zobaczyć, porozmawiać, popisać z byłą. Ale ona jest jak duch. Nie daje znaku życia, choć wiem, że gdzieś tam jest. Choć jest to jak wiara w duchy, to ja nadal czekam irracjonalnie na jakikolwiek kontakt zza światów. Choć w zasadzie to ja bardziej czuje się jak duch. – To zniknięcie spowodowało niemały zamęt – że pozwolę sobie na sparafrazowanie klasyka.


Komentarze

  1. ReplyEwa
    Dziękuję.
    • ReplyAuthorpavvel
      proszę uprzejmie.