Gwałtowny pożar przyjaźni

Obublikował pavvel dnia

– O tak! Jestem wkurwiony! A dlaczego miałbym nie być wkurwiony!? Chyba nikt z żywych na tym podłym świecie byłby niewkurwiony dowiadując się, że jego najlepszy przyjaciel oszukuje go od tylu lat wmawiając mu coś, co nie miało miejsca – wykrzyczał Pierwszy stojąc tak blisko Drugiego, że prawie dotykał własnym nosem jego nosa.

Drugi stał spokojnie, ale wydawało się, że za chwile spokój z niego na dobre wyparuje. Miał ręce opuszczone po bokach, a dłonie zaciskał mu się nerwowo w pieści prawie po każdym kolejnym słowie Pierwszego. – Naprawdę myślisz, że tak było? I kim ty jesteś żeby mnie osądzać? – zapytał. – Tak, tak kurwa! Tak myślę! I jestem do kurwy nędzy twoim przyjaciele, a przynajmniej byłem. Nie mam już czasu. Brakuje mi czasu. Nie stać mnie na czas. Muszę się spieszyć, jeśli chce zrobić tych kilka ważnych dla mnie rzeczy, a jedną z pierwszych rzeczy, jakie zamierzam zrobić to powiedzieć ci w końcu prawdę – mówił Pierwszy, trochę spokojniej, ale tylko odrobinę.

– Ile to lat? Ile lat mnie oszukiwałeś tą łagodna interwencją dla mojego dobra? A pieprząc mi swoje prawdy objawione wpędzające mnie tym w poczucie winy. Ile lat ciągnęła się ta wasza konsultacja w sprawie mojego z nią życia? Ile lat wtrącałeś się w nasze życie i nasze sprawy, podobno całkowicie bezinteresownie? Ile dałeś jej rad w stylu: bez niego będzie Ci lepiej? No, ile?! I ty chcesz nadal nazywać się moim przyjacielem?

– Myślisz, że jak czegoś nie widzę, że jak czegoś nie słyszę, że jak o czymś nie mówię, to znaczy, że nie wiem? Otóż nie! Wiedziałem od zawsze. Na początku zwyczajnie nie chciałem w to uwierzyć! Potem nie chciałem zrywać naszej przyjaźni, bo wiedziałem jak się zachowasz, gdy się zorientujesz, że znam całą prawdę. Potem, już po wszystkim, zaczęło mi to być obojętnym. Ale na Boga ojca! Ile można być upokarzanym i słuchać moralizatorskich połajanek kogoś, kto nie miał nigdy odwagi powiedzieć wprost co zrobił, wiedząc jak bardzo Cię tym swoim postępkiem krzywdzi? Kto nigdy nie przyzna się do prawdy!

– I to ciągłe powtarzanie, że to moja wina. Że zasłużyłem na ten los. Że jakbym zmienił swoje postępowanie to zdecydowanie wszystko potoczyłoby się inaczej. I to ciągłe wmawianie mi, że jesteś całkowicie neutralny w swoich osądach, podczas gdy to właściwie ty swoimi radami i czynami, bo nie zapominajmy o czynach, doprowadziłeś do tego co się stało. Myślą, mową i uczynkiem jesteś winny. Choć nie, nie tak, ja już nawet cię nie winie. Jest mi zwyczajnie żal. Tylko tyle i aż tyle. Zwyczajnie żal. Bo przez tyle lat nazywałem cię przyjacielem, a teraz jest mi zdecydowanie trudniej to zrobić.

– To nie jest tak, że jak dla mojego dobra czegoś nie powiesz, że jak dla mojego dobra czegoś nie wyznasz, to znaczy, że robisz to z przyjaźni. W tym przypadku zasada, „czego oczy nie widzą togo sercu nie żal” zdecydowanie się nie sprawdza. Jeśli popełniłeś błąd, nie ważne z jakich pobudek, to powinieneś się do tego błędu przyznać. Nie uznać, że jak będziesz, będziecie, zaprzeczać to tamta rzeczywistość się zmieni na tyle, że to co było być przestanie. Nie możesz nadal mnie oszukiwać i uważać, że możesz to robić dla mojego dobra, czy z jakiś innych wyższych pobudek.

Patrzyłem na tych dwóch zastanawiając się, kiedy Pierwszy w końcu przypierdoli Drugiemu lub czy stanie się odwrotnie, co wydawało się nawet pewniejsze. Mam tak, że jak słyszę dwie kłócące się ze sobą osoby, nawet całkowicie obce mi osoby, to od razu załącza się we mnie odruch natychmiastowej ucieczki.  Nie chce zwyczajnie tego słuchać. Aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie jak ja sobie jakoś radzą w życiu, a jednak tak jest. Bywa, że jestem za bardzo empatyczny.

Za bardzo przejmuje się emocjami innych, nie cierpię słuchać i widzieć jak umierają przyjaźnie. Ale nawet ja musiałem przyznać, że w tej przypadkiem obserwowanej przeze mnie kłótni dwóch, jeszcze a już niedługo zapewne byłych, przyjaciół było coś fascynującego. To tak jakby obserwować gwałtowny pożar. Jakby śledzić jak płomienie pożerają piękny gmach. To było piękno destrukcji. Dodatkowo poczułem, że podświadomie dopasowuje moje przeżycia i swoje emocje do ram tego, co słyszałem i zastanawiam się jak ja bym się zachował w przypadku takiej zdrady przyjaźni.