Kryminalno – polityczne cukierki i kotki.
Jest w Polsce pewna aktorka, która gdzieś tam podobno występuje, ale prawdziwą sławę i rozpoznawalność zdobyła w polityce. Nie, nie została zawodowym politykiem, nie pochłonęła ją tradycyjna działalność polityczna, nie jest bowiem posłanką, nie jest też działaczką – jest nadal aktorką i jej związek z światem polityki to reklamy polityczne. Raz zagrała w spocie Platformy a raz w spocie PiSu. I to wszystko. Czyli dwie dobre role, co dwa lata. To nie taki zły wynik jak dla aktorki. Nikt lub prawie nikt nie pamięta lub po prostu nie zna innych ról tej pani, ale prawie każdy zna ją z reklam partii politycznej. A dziś od rana jestem atakowany nową rolą tej pani, teraz jest oni ofiarą. Ofiara pobicia, piątkowego tuż przed wyborczego pobicia. I już na prawdę nie wiem, czy to, co słyszę z ust aktorki w dramatycznym nagraniu telewizyjnym w TVN24, o jej pobiciu przez nieznanych sprawców to jakąś kolejna odsłona działalności polityczno – aktorskiej, czy naprawdę zdarzyło się jakieś nieszczęście. Czy ją pobito i jest to godny potępienia wybryk chuligański, czy też jest to próba pozostania dłużej na tej reklamowo – politycznej scenie. Ile w słowach tej pani jest prawdy a ile jest tylko promocji własnej osoby.
Wszystko to jest jakieś takie dziwne, a ja nie bardzo mogę sprawdzić, no bo niby jak, tych wszystkich doniesień medialnych. A więc zmuszony jestem oprzeć się na tym, co słyszę i widzę w publikatorach. Nie mogę, bo możliwości mam ograniczone, sprawdzić co tam się naprawdę wydarzyło. Czyli jestem w sytuacji takiej jak miliony innych. Jak na razie wszystko to, co do mnie dociera poprzez media niezmiernie mnie dziwi i jednocześnie zaciekawia. Z jednej strony jak tu nie wierzyć kobiecie, która płacząc opowiada o tym jak to została brutalnie pobita przed swoim domem gdy wybierała się po karmę dla swych kotów. Współczuje jej, tak po ludzku. A jednocześnie nie bardzo mogę zrozumieć sens jej wypowiedzi. Niby wszystko zdarzyło się w piątek i pamięć ją teraz czasami zawodzi. Pani nie bardzo może opowiadać o swych traumatycznych przeżyciach a jednak to robi na antenie telewizji informacyjnej, na żywo. W rozmowie telefonicznej z dziennikarzem, co raz przerywa wypowiedz długimi pauzami i spazmatycznym szlochem. Doskonale pamięta szczegóły, ale nie samego napadu a wydarzeń które nastąpiły po nim. Słyszę z ust aktorki, że nie może przypomnieć sobie ani wieku ani wyglądu napastników a następnie mówi ona o swej doskonalej pamięci wzrokowej. Pamięta doskonale, że policja jej nie pomogła, że lekarze nie chcieli udzielić pomocy, że nikt nie dał jej w szpitali pisemnego zaświadczenia o stanie zdrowia. Pamięta, że napad to wynik jej gry aktorskiej w spotach politycznych. Ale nie pamięta nawet ilu było napastników. Pani opowiada o tym, że chciała wezwać prywatnego lekarza na miejsce pobicia. Ale nikt nie chciał. Dziwne. Przecież chyba dla każdego oczywistym jest w takich chwilach wezwanie po prostu – karetki pogotowia.
Słyszę o groźbach karalnych, obraźliwych sms-ach i e-mailach z pogróżkami. Potem nagle słyszę ze zdziwieniem, że policja na początku nie chciała przyjąć zgłoszenia o pobiciu od aktorki, ale dzięki temu, że skontaktowała się ona z mediami teraz odbędzie się spotkanie policją. Słyszę, że nie dostała ta pani żadnych papierów w szpitalu zaraz po udzieleniu jej pomocy w dniu pobicia, a potem słyszę, że na obdukcje lekarską wybiera się dopiera się dziś. Dlaczego dopiero we wtorek? Przecież wiele mogło się wydarzyć od piątku z jej zdrowiem? Wszystko to jakieś takie zamotane. A już dokumentnie mnie dobiło i jest to medialny cukiereczek, gdy usłyszałem w telewizji, że pani ta udzielała podobno w weekend, czyli już po rzekomym pobiciu wywiadów stacją telewizyjnym. I jak będę się mógł przekonać na zdjęciach wcale nie wyglądała na ofiarę pobicia oraz nic o tym przykrym dla niej zapewne incydencie nie wspomina przed kamerami. Czy na jej pamięć miał wpływ wynik wyborczy? I teraz gdy wyniki już są znane nagle powrócił ból i powróciła pamięć piątkowych zajść? Pamięć jednak nie całkowita, jak już pisałem powyżej.
Za dużo jest tu pytań, za mało odpowiedzi. Jak w amerykańskim serialu o zagadkach kryminalnych. Mam nadzieje, że do wieczora dziennikarze niczym agenci federalni z serialu wszystko wyjaśnią. Nie mogę się już doczekać finału, albo raczej kolejnego odcinka, bo w szybki koniec tej historii nie wierze. Od rana dziennikarze zapowiadają, że wieczorem poznam kolejne prawdy. I tak nabiera tempa ta polityczna opera mydlana, ale tym razem jest tam przynajmniej zawodowa aktorka w roli głównej.
