Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Kto gdzie stoi i dlaczego to wstyd

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Prezes Prawa i Sprawiedliwości największej partii opozycyjnej zaatakował słownie podczas konferencji prasowej dziennikarza radia ZET. Jarosław Kaczyński nie tylko odmówił odpowiedzi na pytania reportera rozgłośni radiowej, ale pozwolił też sobie na uwagę o tym, że wstydziłby się pracować w takim radiu. To nie koniec a w zasadzie początek. Następnie były premier wypowiedział słowa, w których podzielił polaków na tych lepszych związanych z prezesem i tych wszystkich innych odmieńców, którzy pozwalają sobie na inne zdanie.

 

To nie pierwsza światła myśl prezesa na temat podziału w polskim społeczeństwie, na tych związanych z prezesem PiS, czyli dobrych i tych złych, czyli pozostałych. Raczył on już tę granice wyznaczyć w swojej poprzedniej słynnej wypowiedzi: – My stoimy tu, gdzie stoczniowcy. Oni – tam, gdzie stało ZOMO. Po słowach o stoczniowcach i ZOMO myślałem czasem, że to tylko taki wybryk lub wpadka. Że to może tak czasem się prezesowi wyrwie. Że szybciej powie niż pomyśli. No tak już mam, że czasem tłumacze oczywiste oczywistości na korzyść nawet tych, co na to nie zasługują. Ale wczorajsze słowa na konferencji prasowej skierowane do dziennikarza radia Zet utwierdziły mnie w przekonaniu, że prezes PiSu naprawdę wie, co mówi. On naprawdę tak myśli. To, co powiedział wczoraj Jarosław Kaczyński jest raczej kontynuacją wyznaczania przez tego polityka linii podziału na poprawnie myślących i wszystkich innych. Poprawnie, czyli tak jak myśli prezes. Jest on zapewne przekonany, ze wróg czai się za każdym rogiem ulicy. A on jest tym ostatnim sprawiedliwym w mieście bezprawia. Bo jak można inaczej zinterpretować słowa: – Zawsze w Polsce były dwie grupy. Ta z AK i ta z innych środowisk. To jest wyraźne wskazanie na to, że jest określony wróg w Polsce, że nikt, kto nie myśli o Prawie i Sprawiedliwości, jako o swojej partii nie ma prawa do patriotyzmu. To już krok do tego żeby powiedzieć, że nie ma prawa być polakiem, kto nie myśli jak prezes. Że powinni się wstydzić ci wszyscy, co mają inne poglądy, bo za inne przekonania polityczne mogą stać się nie godni związków z chlubnymi narodowymi tradycjami. W kontekście słów Jarosława Kaczyńskiego zastanawiam się czy to, że moi przodkowie walczyli w AK daje mi prawo do tego żeby czuć się stojącym po stronie przodków, czy zgodnie ze słowami prezesa moje miejsce jest po drugiej stronie barykady, bo jego poglądy i przekonania nie są moimi. To taki monopol na prawdę i patriotyzm.

 

W jakim świecie trzeba żyć żeby cały czas szukać wroga. Jak nie Niemca, do zomowca, jak nie tego ostatniego to wrogiego układu. Zawsze jest jakiś wróg, jak go nie ma to trzeba go na sile stworzyć. Kto nie jest z nami to jest przeciw nam. A ja myślałem naiwny, że z końcem totalitaryzmu nie usłyszę już więcej słów o tym, że ktoś może być inny tylko, dlatego że jego poglądy na świat są inne. Bo słowa o wstydzie i następnie słowa o podziale jasno pokazują, że dla prezesa wstydem jest myśleć inaczej niż on sam myśli. To naprawdę niebezpieczne dopuścić takich ludzi do władzy. Może idę w swoich rozważaniach za daleko, ale mam uzasadnione powody sądzić, że takie słowa mogą być początkiem podziałów tak wielkich, że ktoś zmusi mnie w końcu albo do emigracji albo do noszenia opaski podkreślającej moje nie zgodne z linią partyjną myślenie. Aby jasno było wiadome, kto gdzie stoi i co w związku z tym myśli.