Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Groszowe zaokrąglenie urzędników

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Jest takie powiedzenie, że dwóch rzeczy można być pewnym w życiu człowieczym: śmierci i podatków. Zapewne tak jest. Ale przekonałem się dziś, że nasze państwo stało się tak zamożne, że nie interesują go już grosze z podatków, lecz tylko pełne złotówki.

Stojąc w długiej kolejce do kasy w urzędzie skarbowym, aby uiścić tam kolejny podatek od istnienia, oddychania czy czegoś tam równie ważnego. Z nudów przeczytałem karteczkę na tablicy ogłoszeń informująca, że: zgodnie z ustawą Ordynacja podatkowa oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 143, poz. 1199), wprowadzone zostały w art. 63 Ordynacji podatkowej jednolite zasady dotyczące zaokrąglania. Zaokrąglania groszy do pełnych złotówek. Pomyślałem sobie, że nie jest tak źle z tym naszym państwem. Dotychczas obserwowałem tylko proces zaokrąglania się polityków i urzędników, że tak powiem proces fizycznego zaokrąglania się na naszych podatkach a tu proszę taka nowa inicjatywa. Teraz jest już tak dobrze, że zaokrąglane są też nasze podatki.

Urzędu skarbowego, o którym przez lata myślałem, że jest zdolny do wyrwania z mojej kieszeni nawet ostatniego grosza, teraz właśnie ten grosz już nie specjalnie interesuje. I to od dwóch lat tak go przestały interesować, ten mój grosik. Od 1 stycznia 2006 roku kwoty płaconych podatków zaokrągla się w urzędzie skarbowym do pełnych złotych w ten sposób, że: końcówki wynoszące mniej niż 50 groszy pomija się a końcówki wynoszące 50 i więcej groszy podwyższa się do pełnych złotych. I zasadniczo wychodzi na jedno, bo statystycznie zapewne jest tak ze tych, co zaokrąglają do dołu jest tyle samo, co tych zaokrąglających płatności do góry. Więc niby wszystko poprawnie i sprawiedliwie. Ale mnie dziwi takie państwo, dla którego nie jest ważny każdy grosz, lecz liczą się tylko pełne, okrąglutkie złotówki.

Niby jest tu oszczędność, ale wizerunek oszczędnego państwa jakoś przy takim sposobie liczenia wypada blado. Tylko statystycznie jest dobrze. No i może jakiś komputer czy pani łatwiej te nasze podatki policzy. Tyle jest ostatnimi czasy mówienia polityków i urzędników o każdym groszu, że kryzys, że oszczędność a tu proszę. Grosz mój się jakoś tak nie bardzo urzędowi podoba.

No dobrze, może się i czepiam, ale taki przykład z dzisiejszego dnia. Natchniony wynalazkiem urzędu skarbowego kupując pietruszkę w sklepie przy kasie zaproponował zaokrąglenie na moja korzyść, czyli o czterdzieści dziewięć groszy. Pani sprzedawczyni popatrzyła na mnie dziwnie i oczywiście się nie zgodziła. Nawet wtedy nie wyraziła zainteresowania zaokrąglaniem, gdy zaproponowałem, że jutro wykonamy zaokrąglenie odwrotne w górę do pełnych złotych. Powiedziała, że dla niej liczy się każdy grosz. Dla niej tak i dla wielu też się liczy, ale dla państwowej instytucji już chyba nie tak bardzo.

Jeśli dla państwa polskiego takim problemem są grosze to, po co je mamy w naszym systemie monetarnym. Niech pozostaną tylko złotówki. Wtedy odejdzie problem groszowych zaokrągleń. Choć obawiam się, że wtedy będziemy zaokrąglać do dziesięciu złotych lub stu złotych. A prekursorem w tej dziedzinie znów będzie urząd.