Przerwa wakacyjna
jak wrócę to wszystko co widziałem opisze…
zapraszam za tydzień…

jak wrócę to wszystko co widziałem opisze…
zapraszam za tydzień…
Przyjechali do mnie znajomi, którzy już od wielu lat mieszkają za granicą. Ale że nadal są obywatelami polskimi to musza też, co pewien czas bywać w polskich urzędach. Polskie urzędy nie uznają bowiem możliwości załatwienia spraw urzędowych przy pomocy poczty czy przez internet. W dziewięćdziesięciu procentach spraw urzędowych wizyta osobista petenta jest koniecznością. Przy tegorocznej pielgrzymce moich znajomych do urzędu postanowiłem im towarzyszyć. Gdy oni załatwiali swoje sprawy ja z nudów przeczytałem na tablicy informacyjnej przepisy dotyczący zameldowania.
Szanowni czytelnicy, nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, że musicie zameldować na pobyt czasowy waszych znajomych, których wizyta przeciąga się i postanowią oni zostać dłużej niż cztery dni w waszym domu? Jeśli nie uczynicie tego przed upływem czwartej doby, policjant może wam wlepić mandat, bo łamiecie prawo obowiązujące w rzeczpospolitej polskiej.
Tak mnie to zdziwiło, że postanowiłem to sprawdzić u źródła, czyli po prostu zapytać urzędniczki: czy bardzo stare przepisy są nadal obowiązujące? Bo wyciąg z przepisów prawnych wywieszony na tablicy informacyjnej był z 1974 roku. Uchwalony został przecież w mrokach totalitarnego PRLu a teraz mamy od dwudziestu lat wolność, więc myślałem, że już nie trzeba się meldować. I dowiedziałem się ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, że… tak naprawdę nie trzeba przestrzegać tego prawa choć ono nadal obowiązuje!
Pani urzędniczka wyjaśniła mi, że oczywiście takie przepisy nadal obowiązują i jak chce, i się uprę to ona tych moich znajomych przed upływem czwartej doby w moim domu zgodnie z prawem zamelduje. Ale dodała też, że to już mój wybór czy tego chce czy nie. Choć zgodnie z prawem powinienem to uczynić, to jak mi wyjaśniła, nikt już teraz tego nie robi. Całkiem słusznie pomyślałem. W tej historii najciekawsze jest jednak to, że takiej rady udzieliła mi urzędniczka państwowa, czyli ktoś, kto ma stać na straży przepisów i ścisłego przestrzegania prawa.
W urzędzie dowiedziałem się też, że zgodnie z PRLowskim prawem obowiązującym w odrodzonej i wolnej rzeczpospolitej wyjeżdżając za granicę na dłużej niż trzy miesiące powinienem się wymeldować, a po powrocie ponownie się zameldować we własnym domu. Oczywiście czy to zrobię czy nie znów zależy zgodnie ze słowami urzędniczki do mnie. Bo podobno nikt tego nie robi, choć powinni wszyscy. Widocznie, jaki kraj takie prawo i taki sam szacunek dla tego prawa. Jeśli prawo jest złe, przestarzałe i nawet urzędnicy go nie przestrzegają to chyba dwadzieścia lat to wystarczająco dużo czasu na jego zmianę. Chyba, że jest ono komuś potrzebne, bo jak już nie będzie, za co ukarać krnąbrnego obywatela zawsze można mu wlepić mandat za brak meldunku. Który tak naprawdę to powinien mieć, ale jak wyjaśniła mi urzędniczka może nie chcieć mieć, no chyba że przyjdzie pan policjant i się czepi to wtedy jednak musi.