Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Budujemy mosty dla Pana starosty…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Jest u nas w Polsce taka zasada niezmienna od niepamiętnych czasów, że jak coś władza buduje dla społeczeństwa to robi to latami a jak już wybuduje to otwiera to zawsze ze swym udziałem z wielką pompą i jest to niezmiennie ogromny sukces władzy na miarę pierwszego lotu człowieka w kosmos. U nas w Polsce oddanie w użytkowanie czegokolwiek nie może się odbyć bez udziału pań i panów w garniturach, ważnych przedstawicielu urzędów, ministrów, podsekretarzy stanu, posłów, senatorów, sekretarzy, naczelników, dyrektorów wydziałów oraz duchowieństwa oczywiście. I nie jest ważne to czy chodzi tu o otwarcie nowego boiska szkolnego czy nowego odcinka autostrady.

 

W takich razach władza może się pokazać z lepszej ludzkiej strony. Jaka to jest dla społeczeństwa dobra i społeczeństwo może spontanicznie poprzez krakowiankę małoletnią z kwiatami wylewnie podziękować władzy za okazana dobrać i zrozumienie potrzeb i bolączek obywateli.  Zawsze przy okazji otwarć obecność władzy jest jednak obowiązkowa. Ale z oczywistych względów nie zawsze przecinać wstęgę może premier czy minister. Czasem szanse ma pokazanie dobroci urzędu na prezydent miasta czy starosta.

 

Tradycja uroczystego otwarcia z udziałem najwyższych czynników oraz duchowieństwa jest u nas stara jak nasza państwowość. Już przecież od najmłodszych lat każde dziecko wie, że: „budujemy mosty dla Pana Starosty”. I choć rymowanka traktuje w całości, o czym innym to chyba władzy państwowej to jedno zdanie z wierszyka się szczególnie utrwaliło. Że jak się coś wybuduje to przecież za ich sprawą się to stało, przez nich i dla nich. I to władza w osobie Pana Starosty lub ministra może, ale nie musi przekazać w użytkowanie to, co sama przecież zbudowała społeczeństwu. Tak żeby każdy znał swoje miejsce i wiedział, od kogo ta dobroć płynie.

 

Czternastego sierpnia 2009 roku została otwarta autostrada A4 na odcinku Zgorzelec-Krzyżowa. Ruch został puszczony o godzinie dziesiątej zaraz po oficjalnym otwarciu z udziałem władz państwowych, samorządowych i samego wicepremiera. Drogowcy ukończyli drogę znacznie wcześniej, niż było zaplanowane i zażądali za to premii. Ministerstwo się podobno nie zgodziło na dopłatę i w związku z tym na w pełni wykończonej autostradzie “kontynuowano prace wykończeniowe” aż do terminu założonego w umowie. Taka kuriozalna sytuacja trwała od marca. Tak przynajmniej władza informuje oficjalnie, ale mnie się wydaje, że po prostu minister i wicepremier w jednej osobie nie miał terminów wolnych w marcu i trzeba było poczekać do sierpnia z otwarciem. I udało się! Uroczyście otwarto pięćdziesiąt trzy kilometry autostrady! Byli oficjele, flagi, przecięcie wstęgi, gratulacje, przemówienia oraz pozowanie i uśmiechy dla telewizji oraz licznych fotoreporterów.

 

Za PRlu jak coś nowego udało się zbudować do czekano z uroczystością otwarcia nawet kilka miesięcy tak, aby dopasować się do jakiegoś święta państwowego lub odwrotnie przyspieszano termin otwarcia by wypadło we właściwy dzień. Ale to przecież mroczne czasy, więc pozostaje tylko mieć nadzieje, że z otwarciem tego odcinka autostrady nie czekana na wigilie jutrzejszego kościelnego święta i na wolny termin wicepremiera.