Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Tajne rządy tajnych służb

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Chyba czas przestać udawać, kto tak naprawdę ma wpływ na nasze życie polityczne i społeczne. Trzeba dać służbą specjalnym prawdziwą usankcjonowaną prawem i nowymi zapisami w konstytucji władze. I tak w demokratycznych tajnych wyborach wybieralibyśmy utajnionych i zamaskowanych tajnych agentów – polityków na tajne stanowiska na podstawie w pewnej części utajnionych programów wyborczych. I już mamy tajny rząd, więc teraz pora na utajnionego prezydenta, gdy już go wybierzemy w tajnym głosowaniu to on desygnuje tajnego premiera oraz pozostałych tajnych członków Rady Ministrów.

 

Zalety takiego rozwiązania są oczywiste. Tajny prezydent spotyka się potajemnie z tajnym prezydentem i tam w sposób tajny dogadują się, co do kwestii zasadniczych. Korzyść? Proszę – już nikt nie będzie się nabijał z tego, że najważniejsze osoby w państwie walczą o krzesła w Brukseli czy o to, komu z nich należy się bardziej przelot rządowym samolotem. Bo przecież nikt się o tym nie dowie, bo będzie to tajne. Rząd rządziłby poprzez tajne ustawy, więc jak nawet ktoś będzie tam lobbował za czymś to i tak się nie dowiemy, bo to przecież będzie tajne. Sejm będzie miał tajne posiedzenia, co oczywiście utrudni lansowanie się politykom, ale przecież jak pisałem programy partyjne oraz wizerunki posłów i tak zostaną utajnione. Więc oczywiste stanie się to, że jak nawet będzie poseł jechał samochodem sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę przy odgraniczeniu do pięćdziesięciu to nikt o tym i tak się nie dowie, bo przecież taka informacja będzie również tajna. Można też pójść dalej w utajnianiu. Tajny lekarz potajemnie zrobi nam tajne badania. Tajny policjant z drogówki wypisze nam tajny mandat. Będziemy płacić tajne podatki, a przez ich tajność nie będzie można o nich dyskutować. Taki raj i ogólna szczęśliwość w niewiedzy przez tą tajność w rządzeniu.

 

Co mnie skłania do takich surrealistycznych wizji? Ano to, że jak sobie przypominam kilka rządów, które mieliśmy po osiemdziesiątym dziewiątym roku, zakończyło swoja działalność przy udziale tajnych służb. Jak tak spojrzeć wstecz na naszą Polską politykę i funkcjonowanie państwa to widać jasno, że najlepiej działającą w tym kraju instytucją są służby specjalne. W nowej Polsce, przez te dwadzieścia lat przeżyliśmy aferę teczkową, czyli ujawnienie przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza niesprawdzonych informacji o powiązaniach ze służbami bezpieczeństwa PRL niektórych posłów, senatorów oraz ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy. Co w następstwie doprowadziło do upadku rządu Jana Olszewskiego.

 

Potem była afera Olina która wybuchła po tym, jak Andrzej Milczanowski oskarżył z trybuny sejmowej urzędującego premiera Józefa Oleksego o współpracę z rezydentami. Po wszczęciu przez prokuraturę wojskową śledztwa w tej sprawie, rząd Józefa Oleksego podał się do dymisji. Za wszystkim stał Urząd Ochrony Państwa, na którego materiały operacyjne powoływał się Milczanowski. Potem była afera gruntowa, która doprowadziła do dymisji wiceprezesa Rady Ministrów i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Afera doprowadziła do rozpadu rządzącej wówczas koalicji PiS, LPR i Samoobrony. I w rezultacie do zmiany rządu. Teraz mamy aferę hazardowa gdzie znaczącą rolę odgrywa Centralne Biuro Antykorupcyjne.

 

I już naprawdę nie wiem ile w tym wszystkim jest inspiracji służb specjalnych, ile prowokacji, ile walki politycznej. Nie wiem, ale wolałbym żeby rządy w Polsce nie były odwoływane przez służby specjalne. Ja wiem, ich rolą jest wykrywanie przestępstw, ale ja mam takie wrażenie, że coś jest nie tak, jeśli co chwilę słyszę o odwołaniu rządu w aferze skandalu ze służbami specjalnymi w tle. Bo jeśli mamy tylko dobre służby specjalne to znaczy, że mamy strasznie korupcyjną i zdeprawowaną klasę polityczną. No coś tu jest naprawdę nie tak. Więc może żeby się nie denerwować społeczeństwa dobrze by było wszystko utajnić i rządzić tylko przez tych, co to są najlepsi z tych najgorszych, czyli poprzez służby specjalne. Oby jednak tak się nie stało.