Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Nie wierzę politykom

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jeśli nie widać różnicy to, po co przepłacać głosiła pewna reklama. Po małej przeróbce ta maksyma idealnie pasuje to stanu naszej sceny politycznej. W nowej wersji, tej politycznej, powinna brzmieć mniej więcej tak: jeśli wszyscy politycy są tak samo źli to kogo tu wybierać. Wytworzyła się teraz sytuacja, w której nawet rozpisanie nowych wyborów niezbyt wiele zmieni. Jeśli nawet ktoś na te wybory się wybierze i tam zagłosuje, będą to wybory mniejszego zła. Teraz po kompromitacji Platformy Obywatelskiej uwikłanej w tłumaczenia się z jakichś dziwacznych oskarżeń aferalnych na scenie politycznej nie można już znaleźć ani jednej partii, która nie byłaby łączona z siłami ciemności. Każda bez wyjątku licząca się partia polityczna w naszym kraju ma coś, co dla człowieka zdrowo myślącego dyskwalifikuje ją do tego by ją w wyborach popierać. Oczywiście pozostaje tu jeszcze fanatyzm, który każe wierzyć niektórym, że ich wódz partyjny to swoisty pomazaniec boży, który uwikłany jest w afery tylko przez zazdrość i niemoralną grę przeciwników ideologicznych.

 

Faktycznie takich ludzi święcie wierzących w misję zbawienia ojczyzny poprzez własną osobę ewentualnie, poprzez osobę wodza partyjnego stojącego na czele grupy zaufanych działaczy jest wielu. Tacy ludzie nawet jakby im przedstawić niezbite dowody istnienia praktyk nieczystych w szeregach partii, którą popierają i tak by w to nie uwierzyli. Bo fanatyka nic nie przekona. On zawsze będzie wierzył w szczerość intencji i czyste ręce jego ukochanych polityków. On zawsze w każdych wyborach zagłosuje właściwie, zgodnie z wytycznymi partyjnymi, bo on wie, jest przekonany i nikt mu nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne jak mawiał klasyk.

 

Tylko czekam teraz, jak jakiś polityk pochyli się w trosce nad naszą ojczyzną i dla dobra nas wszystkich zażąda natychmiastowych, przyspieszonych wyborów w trosce o ratowanie naszej tonącej w aferach państwowości.  I nie będzie to miało znaczenia, z jakiej strony politycznej będzie to postać. Bo i tak wiadomo, że tak naprawdę chodzi o to, żeby z atmosfery skandalu, jakim są obecne ciąłe ataki służb specjalnych na rząd wygrać dla siebie oraz własnych kolesiów jak najwięcej. Żeby poprzez obietnice wyborcze, dorwać się jak najdłużej do władzy, żeby rządzić, żeby mieć władzę, żeby zarobić jak najwięcej dla siebie i dla kolegów. Byle wygrać, byle stworzyć rząd, aby przetrwać u władzy przynajmniej cztery lata a potem się zobaczy.

 

A Polska? A naród? No tak jest jeszcze naród, ale to przecież taka widownia, dla której na scenie politycznej urządza się przedstawienia. Jak dobrze się wypadnie na premierze sztuki, czyli w wyborach, to publiczność da pograć jeszcze ze cztery lata i do tego całą tę imprezę przymusowo sfinansuje z biletów, czyli z podatków. A jak ktoś będzie niegrzecznie wyrażał o aktorach krzycząc, że to cyrk już, a nie teatr, to go szatniarz z woźnym wywalą z naszego narodowego teatru. I tak staniemy przed wyborczą urną z kartą do głosowania, gdzie będziemy mieć wybór między Platforma Obywatelską skompromitowaną obecnymi aferami, a Prawem i Sprawiedliwością, których rządy nadal odbijają się większości czkawką. Wybrać wodza z jego fanatykami czy mistrza PR? A może tych z Lewicy, co to dali nam się nam we znaki swoimi rządami? A może PSL, ale przecież oni też jakoś tak nie bardzo?   Nie wspomnę już o dawnych PiSowskich przestawkach, czy reszce prawicowych fanatyków.   Też żaden wybór ani na lewicy ani na prawicy. A wybory kosztują i to dużo. Więc może w dobie kryzysu, jeśli naprawdę nie widać różnicy to, po co przepłacać. Ja i tak już nie więrze i to wszystkim politykom.