Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Zakaz używania sygnałów dźwiękowych!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Siedzisz sobie w swoim samochodzie, a twój pojazd stoi w gigantycznym korku. Patrzysz sobie jak przesuwają się do przodu ci, co stoją w zatorze drogowym przed tobą. Gdzieś na horyzoncie migoczą zmieniające się w powtarzalnym układzie światła na skrzyżowaniu dróg. Nie żebyś przysypiał, o nie ależ skąd. Tak tylko te powtarzalne czynności z ruszaniem i zatrzymywaniem, te nieskończone podjeżdżanie o kolejny metr do przodu niezmiernie cię nużą. Wprowadzają Cię w stan dziwnego odrętwienia. Reagujesz na światła jak pies Pawłowa. Czerwone stop! Zielone jazda! I tak w nieprzerwanym cyklu już od kilkunastu minut. Ale czy masz czas na zanurzenie się w refleksji na tym, że ty tak od kilku lat w tych codziennych korkach dwa ryzy dziennie? O nie! Jeśli choć przez chwilę, choćby na ułamek sekundy stracisz czujności i nie wystartujesz jak mistrz Robert Kubica spod świateł na zielonym, to masz jak w banku ogólne wytrąbienie Cię przez innych kierowców.

 

Nagle stajesz przed kakofonią klaksonów samochodowych i nerwowo usiłujesz wyrwać jak najszybciej do przodu. Przecież jesteś winny! Jesteś tym kretynem, osłem i wszystkim tym, co tam wymyślili inni kierowcy by Cię obrazić. Jesteś winny boś zasnął na skrzyżowaniu i nie ruszył jak inny dokładnie w pierwszej nanosekundzie po zmianie świateł na zielone. Jaki trzeba mieć refleks żeby dokonać tylu czynności związanych z ruszaniem i nie blokować jezdni? Przecież wszyscy czekają na twój ruch i ta mikrosekunda czasu, jaki spędza za tobą niezmiernie ich irytuje. A przecież nie ma to jak tak z rana, po polsku zatrąbić sobie klaksonem i rzucić jeszcze w kierunku zawalidrogi kilka soczystych celnych uwag na temat stanu psychicznego tego, co to nie potrafi wyrwać swym samochodem z pod świateł w czasie krótszym niż mrugnięcie okiem. Ty też tak masz jak ja? Z tym wytrąbieniem? Zaraz słyszysz mnogie wycie klaksonów samochodowych jak tylko niezbyt szybko wrzucisz jedynkę? Ja mam tak czasami. Ale ja już nauczyłem się naszych swojskich zachować kierowców. I staram się cały czas być skupiony i czujny. Oraz w pierwszej nanosekundzie ruszyć, gdy tylko mój mózg zarejestruje zieleń ulicznych świateł.

 

Przepisy o ruchu drogowym zabraniają używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba, że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem. A ja przecież tym moim ruszaniem w rozsądnym czasie nie naruszam jakiegoś prawa, chyba, że niepisanego kodeksu naszych polskich kierowców, który karze za to, że nie chcesz się ścigać, a jechać ostrożnie. Tu na polskich drogach trzeba być mistrzem refleksu by nie narazić się na koncert na dwadzieścia klaksonów. A w prawie jest napisane, że należy prowadzić pojazd tak żeby nie musieć korzystać z sygnału dźwiękowego. Czyli nie jest tam ani słowem wspomniane, że należy ponaglać sygnałem dźwiękowym kierowcę stojącego przed nami na skrzyżowaniu, jeśli ten choćby o ułamek sekundy spóźni się ze swą reakcją na zmianę świateł. Pomijam już to, że nie każdy z takim spokojem i zrozumieniem ludzkiej głupoty traktuje tych trąbkarzy nerwowych jak ja. Sam widziałem, jaką reakcji paniki u mojej koleżanki wywołał taki koncert na kilka klaksonów. Ona w tej kakofonii dźwięków ponaglających sama już nie wiedziała już, czy ma jechać, czy stać czy może wysiąść i porzucić ten hałas. Więc to trąbienie na innych to bardziej stwarzanie niebezpieczeństwa niż jemu przeciwdziałanie.

 

Mam taki apel do kierowców żeby pamiętali, że nie każdy jest taki szybki w reakcjach jak oni. Że nigdzie w kodeksie ruchu drogowego nie jest powiedziane, że trzeba z szybkością rakiety startować jak tylko zmienią się światła na skrzyżowaniach. Sygnał dźwiękowy to element obowiązkowego wyposażenia pojazdu, służący do ostrzegania innych użytkowników dróg o niebezpieczeństwie a nie bat na tych, co w mniemaniu niektórych są za wolni w swych reakcjach.