Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Oby była mądrość przed szkodą…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dlaczego w Polsce tak jest, że na początku wszelkich zmian musi być wielka tragedia. Nic się w naszym kraju nie zmienia tak po prostu, tak ewolucyjnie. U nas sygnałem do zmian zawsze lub prawie zawsze musi być ludzkie nieszczęście. Każdy chyba pamięta, jak wyglądały samochody pogotowia gazowego i na jakim sprzęcie musieli pracować technicy tam zatrudnieni, jeszcze kilka lat temu. Trzeba było wielkiej tragedii, trzeba było wybuchu gazu w wieżowcu, żeby w końcu ktoś coś zauważył i dokonały się zmiany. O wałach przeciwpowodziowych myśli się Polsce przede wszystkim wtedy, gdy zagraża wielka woda. Jak przejdzie fala powodzi od razu urzędnicy dostają zaniku pamięci i znów z niepokojem czekamy na wielkie opady deszczu.

 

O tym, że w Polsce pada śnieg i o tym, że jak mamy płaski dach to trzeba go odśnieżać przekonali się niektórzy z decydentów jak zawaliła się hala w Katowicach. Wtedy od razu znaleźli się ludzie od sprawdzania stanu dachów. Do walki z zalegającym śniegiem wyruszyły zastępy strażników i urzędników od wlepiania mandatów, za niesprzątnięty biały puch. Ogólnie trzeba było wielkiej tragedii, żeby wszyscy zauważyli, że śnieg z dachów trzeba sprzątać, bo jak się tego nie zrobi to zagraża to ludziom. Ale zapał szybko zanikł i już w ostatnim roku wszystko wróciło do stanu pierwotnego. A jak będzie w tym roku? Pewnie jak zawsze, czyli źle. Taki stan oczekiwania na tragedię, która da impuls do zmian, jest w prawie każdej dziedzinie życia w naszej ojczyźnie. Jak jest wypadek na drodze, to zaraz postawią znak z ograniczeniem prędkości. Tak jakby nie można było go postawić przed tym, jak zostali tam ranni ludzie. Oczywiście od tej zasady są wyjątki ale one raczej potwierdzają regułę. 

 

Za naszą wschodnią granicą szaleje grypa. Ale minister zdrowia Ewa Kopacz zachowuje spokój. Jest w stu procentach przekonana, że sytuacja w Polsce nie daje powodów do niepokoju i wszczynania alarmu. Minister w swoich wypowiedziach wielokrotnie podkreślała, że decyzję o zakupie szczepionek przeciwko grypie musi poprzedzić wiedza o wynikach badań klinicznych nad skutkami ich przyjmowania. A takich badań według pani minister nadal nie ma. Na europejskim rynku medykamentów od początku października dostępne są szczepionki przeciw grypie. Ale nie w Polsce, bo nasze służby zdrowia bardziej jak widać wnikliwie dbają o to, żeby zaaplikować Polakom sprawdzone szczepionki. Nie to, co na przykład Anglicy. Ci postąpili bardziej nieodpowiedzialne, bo u nich w aptekach szczepionki na nową odmianę grypy dostępne są już od dawna. Wydawałoby się, że to taki rozsądny i przewidujący naród. A tu proszę takie niedopatrzenie i nieodpowiedzialność. Szczepionkę dostępną w europejskich aptekach zaakceptowała Europejska Agencja ds. Leków. Ale polski rząd nadal jest w trakcie negocjacji z producentami szczepionek.

 

Należy mieć jednak nadzieję, że to nie dlatego czekamy, że u nas tradycyjnie czeka się na najgorsze które da sygnał do zdecydowanych działań. Naprawdę szczerze podziwiam odwagę pani minister od zdrowia, bo ja bym nie wytrzymał takiej presji. W Europie się szczepią na potęgę, a my sobie spokojnie czekamy na wyniki badań. Oby tylko nie było jak zawsze. Czyli tak jak w przypadkach opisanych wyżej.