Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Klimat szarości

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Wiem, że narzekanie na coś nie ma sensu wtedy, gdy na tą rzecz, wydarzenie lub zjawisko nie mamy absolutnie żadnego wpływu. Zawsze słyszę wtedy od znajomych czy rodziny słowa -po co marudzisz, przecież i tak tego nie zmienisz. Ale ja lubię sobie ponarzekać, co chyba już wielokrotnie poprzez moje pisanie w tym miejscu udowodniłem. Bo jeśli nie to gderanie to, co by mi pozostało, jeśli i tak, na niektóre zjawiska – jak to wielokrotnie mi udowodniono – nie mam żadnego wpływu.

 

Faktycznie jest jedna dziedzina, na którą nie mam absolutnie żadnego wpływu-lub mam znikomy w wymiarze globalnym – a na którą to dziedzinę wprost uwielbiam zrzędzić.  Nic nie sprawia mi większej uciechy i nic bardziej nie denerwuje moich bliskich jak moje totalne i monotonnie powtarzalne narzekanie na stan pogody oraz na wszystko, co się z pogodą w naszym kraju wiąże. Jest polskie lato za oknem, to oczywiście w Polsce oznacza deszcz. Więc jak tu nie marudzić. Jak już się natura zlituje i zza chmur wychynie słońce to oczywiście pali żarem nieprzerwanym przez tygodnie, tak, że wyjście na zewnątrz z klimatyzowanego pokoju grozi natychmiastowym ugotowaniem się we własnym sosie. Jak jest zima to oczywiście taka, co to nie przynosi z sobą nawet płatka śniegu, a jak już śnieg jednak spadnie to natychmiast zamienia się w błotnistą breję. Oczywiście, żeby mnie dobić, od czasu do czasu mamy atak zimy zamieniający nasz piękny kraj w jedną wielką śnieżną pustynię, ale to zjawisko jest u nas stosunkowo rzadkie.

 

No to teraz mamy jesień. Jak tak patrzę na sytuację za oknem, to mam wrażenie, że czas pięknej złotej polskiej jesieni odszedł i muszę na wybuchy barwnych liści na drzewach czekać znów przez kolejny rok. Tym razem kolorowa jesień ograniczyła się do kilkunastu dni w październiku.  Teraz nastała w Polsce najważniejsza pora roku. Najważniejsza, bo najdłuższa. Pora ciemności i szarości. Najbardziej charakterystyczna dla Polski pora roku, trwająca od listopada aż po początek maja. Na drzewach brak liści, zimno, mokro, mgliście. Na drogach i chodnikach wieczne błoto. A jedyne kolory to dominujący i przygnębiający brązowo – czarny oraz szary. Drogi czytelniku czy ty też ulegasz wrażeniu, że w doniesieniach telewizyjnych z zachodu Europy wszystko wydaje się jakieś takie jaśniejsze? Oglądam doniesienia z Berlina, a tam jasno na tych niemieckich ulicach. Za chwilę doniesienie z Polski, a tu szarość i ciemność rozświetlona tylko światłem znad kamery. Przecież te miejsca nie są oddalone od siebie o setki tysięcy kilometrów? Więc, dlaczego tam jest jaśniej?  Prawdziwa zagadka na długie jesienne wieczory.

 

Po szarych ulicach snują się szarzy ludzie w szarych ubraniach. Mijają ich szare samochody, które, choć nawet mają lakier na przykład w kolorze czerwonym, to i tak jest on ledwo niewidoczny spod warstwy brudu. Więc i tak auto do wiosny pozostanie szarobure. Szare domy, szare kamienice, szare wieżowce i szare bloki. Szare chodniki i trawniki. Smętne i pozbawione liści drzewa i krzewy.  To obraz, który pozostanie z nami przez najbliższe miesiące. I jak tu nie narzekać! Dobrze, ja wiem taki klimat. No nic tu się nie zmieni. Pozostaniemy w tej zawiesinie średnio ciepłej szarości aż do wiosennego lekkiego ocieplenia. Taki klimat i moje narzekanie go nie zmieni. Bo to przecież ani jesień ani zimna ani wiosna. Taka nowa pora roku – szarość. W odróżnieniu od tego, co mamy w następnym półroczu, czyli od tego, co przypomina lato.  Wtedy jest zieleń na drzewach i odrobinę cieplej.

 

A teraz? No przez te kilka godzin, gdy jest jasno na tyle, że widać szarą rzeczywistość można tylko narzekać. Oczywiście można też narzekać, gdy zapadnie mrok. A jest, na co.  Poza tym, że odwiecznie panuje w tych dniach półzmierzch. Nawet jak już jest ta czwarta po południu i znów robi się ciemniej to można by się spodziewać, że rozbłysną latarnie uliczne i zrobi się jaśniej, ale gdzie tam. W ramach oszczędności zamontowano u nas latarnie, które pomarańczowym światłem raczej sygnalizują swoje istnienie niż cos oświetlają. I tak tu nie gderać? Nie dość, że ciemno z założenia klimatycznego to jeszcze w depresje wpędza mnie to oświetlenie uliczne. No tak! I jeszcze do tego zaczęło padać za oknem, jakby na podkreślenie tego wszystkiego, co napisałem.