Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Zmienność poglądów na sputniki

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

 

Każdy może zmienić w dowolnym czasie swoje poglądy, to niezaprzeczalny fakt. Bo przecież jak głosi znane i przez wielu powtarzane powiedzonko: tylko krowa nie zmienia poglądów. Choć w przypadku tego sympatycznego zwierzęcia nie bardzo rozumiem skąd ta pewności, co do stałości krowich poglądów zawarta w odnośnym zdaniu. Nie inaczej stało się z poglądami moich znajomych na temat kina rosyjskiego czy radzieckiego. Do niedawna, no może tak z kilka lat wstecz, nie bardzo mogli oni zrozumieć moje zainteresowanie tym wszystkim, co dzieje się w kinie naszych wschodnich sąsiadów. Od razu podczas dyskusji na ten temat usadawiali mnie w fotelu naszego prowincjonalnego kina, z lat osiemdziesiątych, na seansach przeglądu kina radzieckiego. Za nic, ci moi znajomi, nie mogli zrozumieć, że moje zamiłowanie do kina i literatury rosyjskiej nie wynika z jakiegoś przywiązania do dawnej ideologii panującej w imperium na wschodzie Europy. 

 

I choć od czasu wyśmiewania mnie i wmawiania mi wstecznictwa za każdym razem jak tylko wspomniałem w gronie przyjaciół o nowym filmie czy książce rosyjskiej, minęło nie tak znowu dużo czasu, to jednak poglądy na temat kultury Rosjan, u znajomych uległy zasadniczym zmianom. Teraz już nie jest dobrze, czy może bardziej nie jest „cool”, wyrażać się źle o osiągnięciach kina rosyjskiego. Teraz w modzie jest uwielbienie dla wszystkiego, co dokonało się i dokonuje w kinie radzieckim i rosyjskim. A ja z osoby wyśmiewanej i obdarzanej szyderczymi spojrzeniami awansowałem, czy raczej zostałem przeflancowany na grządkę z napisem: osoba ulegająca modzie. Teraz to już prawie nikt nie pamięta, że ja tak z tym kinem ze wschodu miałem od zawsze prawie bliskie spotkania. Teraz jestem jednym z, wielu, którzy przy okazji koleżeńskich spotkań rozprawiają o radzieckich filmach epoki filmu niemego. A nie było tak jeszcze kilka miesięcy temu.

 

Dokonała się w prawdziwa nowa rewolucja. Jak wystrzał z pancernika Aurora podziałał na umysły moich przyjaciół I Festiwal Filmów Rosyjskich noszący nazwę Sputnik nad Warszawą. To kulturalne wydarzenie stało się sygnałem do wielkich zmian w poglądach moich koleżanek i kolegów. I teraz pan redaktor ze znanego prowincjonalnego tygodnika i pani dyrektor ze znanej w moim mieście firmy, i pani nauczycielka i pan policjant… i kudłate i łaciate, pręgowane i skrzydlate, te, co skaczą i fruwają… na nasz festiwal zapraszają. No dobrze, przepraszam… może przesadziłem z tymi odzwierzęcymi porównaniami. Ale przecież już na początku zacząłem z tą krową od zmiennych poglądów, więc mi się tak jakoś samo kontynuowało.  

 

Czyli dokonała się wielka zmiana na lepsza i wielkie zapomnienie tego, co było. Teraz zapanowała wielka i zbiorowa amnezja oraz nowa euforia. Nikt już nie pamięta, jaki to ja byłem „ niemodny”, gdy wspomniałem czasem o filmach Andrieja Tarkowskiego. I to może właściwe i dobre, i do tego słuszne, że dokonała się taka zmiana na lepsze, wśród moich przyjaciół. Teraz tylko patrzeć jak na kolejnym spotkaniu przy piwie w lokalnym pubie zaczniemy rozmawiać nie o futbolu, ale o Biesach Fiodora Dostojewskiego. Już na ostatnim spotkaniu z rozrzewnieniem wspominaliśmy czasy, gdy na budynku nieistniejącego już kina Przyjaźń, pojawiał się rokrocznie w latach minionych z początkiem listopada, wielki transparent informujący o kolejnym przeglądzie dokonań kina radzieckiego. Ach, ile było emocji, gdy jedna z moich koleżanek na nowo odkryła film Pancernik Potiomkin w reżyserii Sergieja Eisensteina i postanowiła się podzielić swoją ekscytacją w gronie znajomych. Według mnie wróciliśmy do normalności, czyli jednak to dobrze, że tylko krowa nie zmienia poglądów.