Pieniądze nie śmierdzą
Szanowna komisjo do spraw hazardu! Uprzejmie donoszę, że jestem przymuszany do hazardu. Istnieje w Polsce całe mnóstwo dręczycieli, którzy nic innego nie robią jak tylko starają się za wszelka cenę wciągnąć mnie w bagno gry. Już nie muszę wychodzić do najbliższego salonu gier, gdzie czyhają na moje ciężko zarobione pieniądze jednoręcy bandyci. Już nawet nie muszę wypełniać kuponów państwowej loterii czy kupować zdrapek. Nie muszę poszukiwać stron internetowych z wirtualnymi kasynami, a nawet nie muszę bywać w tych realnych kasynach. Teraz wystarczy, że choć raz ulegnę pokusie gry w konkursie esemesowym pewnej wielkiej sieci telefonii komórkowej, i na swoje nieszczęście wyślę jedno zgłoszenie za pięć czterdzieści plus VAT, a już nigdy się nie obronię przed natarczywością wiadomości tekstowych, które w wyrafinowany sposób chcą mnie namówić do wysłania kolejnych i kolejnych, i następnych esemesów obiecując w zamian możliwość wygranej. Oczywiście tylko obiecujących.
Tak mógłby wyglądać donos na moich dręczycieli, którzy co godzinę wysyłają mi wiadomości, nachalnie domagając się ode mnie pieniędzy na hazard. Tak mógłby wyglądać, ale nie wyślę go nigdy do szanownej komisji sejmowej, bo się wstydzę, że znów uległem pokusie i wysłałem tego cholernego pierwszego smsa, gdyż chciałem wygrać piękny czerwony samochód. No wstyd mi bardzo, że się dałem tak zmanipulować i to, że dostaję teraz esemesa za esemesem to jest dla mnie kara za głupotę i naiwność. Ale jednocześnie liczę, że ktoś z ważnych i możnych tego świata przeczyta to, co piszę w tym miejscu i zainteresuje się tym, że ktoś chce ode mnie wyłudzić w podstępny sposób pieniądze. Bo czy esemsy o treści: kwit o przekazanie 300 tys. zł czeka na podpis, proszę wysłać sms KWIT na ( tu numer telefonu) uprawniający do odbioru nagrody – nie są jawną manipulacją? Bo przecież żadnego kwitu na odbiór nagrody zapewne tam nie ma, bo jak by czekał to po prostu by mi tą nagrodę przekazano. Czy nie jest to naciąganie faktów oraz bezczelne graniem na uczuciach?
Dziś jest okrągła rocznica urodzin pewnego cesarza rzymskiego, imieniem Wespazjan, który przyszedł na świat siedemnastego listopada dziewiątego roku. Gdy dorósł, okazał się reformatorem i reorganizatorem państwowości rzymskiej, ale chyba najbardziej znany jest z tego, że jest on też autorem bardzo słynnej maksymy brzmiącej: Pecunia non olet. I tak oto od tej pory wszem i wobec, i każdemu z osobna znana jest zasada, że pieniądze nie śmierdzą. I choć ta wypowiedź dawnego cesarza odnosiła się do syna, Tytusa, który uczynił mu zarzut z opodatkowania latryn publicznych, to jednak teraz jest to pewne zawołanie wszystkich tych, którzy nie brzydzą się pieniędzmi pochodzącymi z nieczystych interesów.
Bo czy właściciele sieci komórkowej wysyłając do mnie esemesy sugerujące, że to właśnie ja stanę się posiadaczem wielkiej ilości gotówki jak tylko zapłacę im poprzez wiadomości tekstowej kilka złotych brzydzą się tymi moimi pieniędzy wyłudzonymi ode mnie? Pewnie nie, bo przecież im moje pieniądze nie śmierdzą. A że to jeszcze takie wirtualne pieniądze, to już zupełnie nie wydają one żadnego zapachu. Więc jak nic można mnie nękać, bo zawsze przecież jest możliwość, że za tym sto pięćdziesiątym dziewiątym razem, jak dostanę kolejnego esemesa, to może się skuszę i wyślę płatną dla nich odpowiedź. Bo przecież tak już jest, że niektórym pieniądze nie śmierdzą, jak już od dawna wiadomo.
