Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

A może się ich pozbyć?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Jest taka telewizyjna reklama kostek rosołowych gdzie pani już na samym jej początku, zadaje bardzo interesujące pytanie: a może się tak ich pozbyć? Oczywiście odnosi się to do chęci zlikwidowania przez ową gospodynię, nadmiaru soli i tłuszczu. Ale to tylko reklama koski bulionowej, czy innego środka mającego poprawić smak zup i sosów, to nie jest aż tak ważne. Mnie najbardziej zaintrygowało to panine reklamowe pytanie: a może się ich pozbyć?

 

W niedalekiej przeszłości pewien polityk, który kandydował do sejmu i nawet został premierem dużo mówił o potrzebie likwidacji senatu. Ale o zaletach likwidacji poszczególnych ośrodków władzy ustawodawczej czy wykonawczej mówi się u nas w Polsce dość często i to zazwyczaj wtedy, gdy zbliżają się wybory. Pamiętam jak kiedyś Sojusz Lewicy miał zachcianki kasacji senatu, a już przy następnych głosowaniach zmienił zdanie. Prawie każda z partii w tym kraju raz domaga się zwinięcia wyższej izby parlamentu, a raz jest temu przeciwna. Jedno jest jednak stałe, wielka walka medialna o aktualnie wyznawane poglądy w tej sprawie.

 

Nie ulega wątpliwości, że każdy lub prawie każdy z nas obywateli najjaśniejszej Rzeczpospolitej, miał kiedyś takie myśli w stylu tej pani z reklamy. A może się pozbyć tych posłów, senatorów i całego z nimi związanego wydawania pieniędzy. No dobrze, nie wszystkich posłów, ale dobrym pomysłem byłoby przynajmniej ograniczenie ich liczby. I zawsze jak tylko słyszę o takich pomysłach, to zwiększa się moje zainteresowanie partią, która proponuje takie rozwiązanie. Jak teraz na ten odgrzewany pomysł wpadła po raz kolejny Platforma, to znów mi się tak jakoś raźniej zrobiło i znów odżyła nadzieja, że może tym razem będzie można się ich pozbyć? Ale z doświadczenia wiem, że to mogą być tylko obietnice, bez pokrycia w działaniu. I w tym względzie, że jest to kolejny wybuch promocyjny Platformy, zgadzałam się, choć niechętnie z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości.

 

Teraz premier zaproponował wprowadzenie systemu politycznego, w którym za państwo odpowiada rząd i premier, pod kontrolą parlamentu, wybieranego według ordynacji większościowej. Prezydent za to miałby być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe, a nie jak dotychczas, w wyborach powszechnych. I w zasadzie nie mam zastrzeżeń, bo istniejący system dwuwładzy poza tym, że jest nieefektywny to dodatkowo kosztowny. I znów jak pani z reklamy powtórzyłbym z nadzieją – a może się ich pozbyć?! Ale poszedłbym dalej. Nie tylko ograniczyłbym władzę prezydenta do funkcje czysto reprezentacyjnych, ale nawet rozważyłbym likwidację takiego państwowego etatu. Bo jakież byłyby tego pozytywne skutki. Oszczędności w pieniądzach i w czasie.

 

Mam nadzieję, że obietnice przestaną być obietnicami i przerodzą się w prawdziwe zmiany. A oprócz ostatnich zmian konstytucyjnych zaproponowanych przez premiera, przez sejm przejdą jeszcze inne pomysły, jak na przykład likwidacji Senatu, wprowadzenie okręgów jednomandatowych, zmniejszenie Sejmu. I choć ja nadal mam pozytywne myśli związane z tym -a może się ich pozbyć- to raczej jakieś takie mam przeczucia, że żaden z posłów, senatorów, ani nikt z urzędu prezydenta, nie bardzo będzie nastawiony pozytywnie do tych zmian. Bo przecież jakoś nie mogę sobie wyobrazić entuzjazmu u posłów i senatorów z powodu likwidacji potencjalnych miejsc pracy. Ale powie ktoś, że przecież oni w tej polityce z poczucia troski o naszą Rzeczpospolitą i, że potrafią się wynieść ponad swoje partykularne interesy. Ale ja w to nie uwierzę z doświadczenia. Choć byłoby miło w końcu się pozbyć ich nadmiaru.