Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Kredytowanie życia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Kilka dni temu wybuchła afera związana z aroganckim zachowaniem pracowników pewnego banku wobec ich własnych klientów, banku, który jeśli za wyznacznik jakości przyjmiemy europejskość to na pewno nie powinien mieć odniesienia do europejskości w nazwie. Już raczej powinien pierwszy człon nazwy tej instytucji finansowej nawiązywać do wulgarności czy grubiaństwa. Chyba wszyscy słyszeli jak pan z windykacji, no może z tym tytułowaniem tej osoby panem to przesada, w niewybredny sposób poniżał i straszył klientów banku zalegających ze spłatą kredytu. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że bank ten reklamował się i chyba nadal reklamuje się sloganem:, co jeszcze możemy dla Ciebie zrobić?

 

Po wysłuchaniu wulgarnych wynurzeń tego pana z windykacji jest możliwa tylko jedna odpowiedź na pytanie z reklamy banku. A najprzyzwoitsza i najmniej grubiańska to ta, że: nic. Już nic nie możecie dla mnie zrobić panowie z europejskiego banku tylko z nazwy. Zastanawiałem się czy nie związać się z wami bardziej, czy może przenieść do was konto, ale po tym, co słyszałem to wypada odpowiedzieć wam tylko na wasze ponawiane po tysiąckroć pytanie reklamowe:, co jeszcze możemy dla Ciebie zrobić? Tylko jednym słowem: NIC!

 

W Polsce istnieje pewna, nawet bardzo dużo grupa społeczeństwa, która nie bierze kredytów tylko dlatego, że chce zaszaleć i kupić nowe auto na przykład. A potem w dogodnych ratach je spłacić. Ludzie ci zmuszeni są do zaciągania kredytów, aby przeżyć kolejny miesiąc. Pieniądze z banku przeznaczają na spłatę zadłużenia w spółdzielniach mieszkaniowych, na rachunki za gaz i za wodę, na jedzenie i na lekarstwa. Oni nie tyle z radości, co z konieczności życiowej stają się dłużnikami. U nas powszechne jest to, że pracownikowi na pełnym etacie płaci się tyle tylko, aby przeżył, albo w zasadzie tyle żeby się urzędnicy nie czepiali. A naprawdę dość trudno jest we współczesnej Polsce przeżyć za pensję minimalną. Więc pozostaje oferta banków. Ich kredyty są łatwo dostępne, więc większość ludzi stając przed wyborem jeść lub nie jeść wybiera jedzenie. Wybiera skredytowane posiadanie własnego domu, oświetlenia w nim, ogrzewania, licząc zapewne błędnie, ale z nadzieją, że ich los się odmieni i spłacą kiedyś to, co teraz pożyczyli.

 

To, że ktoś pożyczył pieniądze z banku i teraz ma kłopot z ich zwrotem nie czyni go jeszcze przestępcą i nie stawia go po za nawiasem społeczeństwa. Chyba najwyższy czas zwrócić uwagę na to, że banki coraz częściej stanowią instytucję pomocy społecznej. Ludzie ratują swoje życie w społeczeństwie poprzez kredytowanie życia w nim. Bo jak wszyscy wiemy bez pieniędzy nie można przeżyć w nowoczesnym społeczeństwie. A nie wszyscy chcą zaraz umierać lub żebrać na ulicy. Zastają banki z ich odczłowieczonym podejściem do klienta. Dla nich to tylko kredyt a nie człowiek. Jeśli jest zaległy – ten kredyt, to trzeba wykonać wszystko, żeby na kredycie zarobić i oczywiście odzyskać to, co się pożyczyło.

 

Dla banku najważniejszy jest zysk i trudno mu się dziwić. Po to jest ta lichwiarska instytucja stworzona i po to istnieje. Ważniejszym tu pytaniem jest to, dlaczego nie można w przypadku, gdy nasze życie w społeczeństwie jest na granicy załamania, zwrócić się z tym problemem do instytucji państwowych? Przecież taki jest sens istnienia państwowości. Po to stanowimy wspólnotę żeby się wzajemnie wspierać i ratować w potrzebie. A u nas? U nas jest tak, że instytucje państwowe wykazują chęć pomocy, gdy już naprawdę jesteś bliski śmierci głodowej. Gdy nie masz już nic i tak naprawdę już znalazłeś się poza granicą życia w społeczeństwie.

 

Czy nie lepiej byłoby pomagać w ten sposób, żeby osoba z przejściowymi trudnościami ekonomicznymi mogła liczyć na kredyt na nie lichwiarskim poziomie? Sam nie wiem. Ale jedno jest pewne. Jeśli jesteśmy skazani na kredyty w bankach, to nie znaczy, że możemy być przez pracujących tam egzekutorów długów, traktowani gorzej niż bydło. To, że mam zaległości w spłatach nie znaczy ze przestaję być człowiekiem i trącę godność.