Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Jednym telefonem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dali mu paszport! Tak, ale pamiętaj po czyim telefonie mu dali…. Pamiętasz drogi czytelniku scenę z pewnej polskiej komedii, w której pada ta właśnie odpowiedź na wątpliwości pewnej pani – bohaterki tego filmu – związane z przyznaniem paszportu osobie, która normalnie na ten dokument w mrokach komunizmu nie miał szans. Takie to były czasy, że jeden telefon z wysokiego biura lub właściwego urzędu, otwierał wszelkie drzwi i przyspieszał wiele sprawy. Upłynęło wiele czasu od tych lat, o których opowiada komedia. Wydawałoby się że zdanie, które cytuję na wstępie tego tekstu jest już nie aktualne. No i może tak właśnie jest, jeśli chodzi o paszporty. Taki dokument ma teraz każdy w domu i nie koniecznie trzeba mieć poparcie z właściwego telefonu, aby go otrzymać.

 

Sprawy dotyczące paszportów faktycznie się zmieniły. Ale ponadczasowa i wiecznie żywa jest instytucja telefonu z ważnego miejsca, urzędu lub od wyniesionej ponad szare masy osobistości, który w sposób błyskawiczny załatwia to, co do tej pory nie było możliwe do załatwienia. W Polsce zmienił się nawet ustrój polityczny. U władzy są całkiem inni, nowi ludzie, ale jak widać mentalność się nie zmieniła. Jak u nas jest w gminie źle i nie można na to nic poradzić, bo urząd jakiś taki powolny, to wystarczy zadzwonić do pani redaktor z telewizji, lub do pana redaktora z gazety. Opowiedzieć, z czym mamy problem i jeden telefon z właściwej redakcji załatwi to, co do tej pory było nie do załatwienia w naszej gminie.

 

I mogłoby się wydawać, że problem ważnych telefonów załatwiających sprawy od ręki dotyczy tylko prowincji i maluczkich urzędników paraliżowanych przez głos w słuchawce należący do wielmożnych panów ze stolicy.  Ale jak uprzejmie doniosła mi telewizja, wystarczył jeden telefon do naszego premiera, a już nasi żołnierze szykują się do zwiększenia polskiego kontyngentu w Afganistanie. Wystarczył jeden telefon prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy, aby już następnego dnia wiadomości telewizyjne podały, że istnieje możliwość, iż nasze wojska zamiast wycofać się z wojny raczej się w nią bardziej zaangażują. Tu w kraju, siedemdziesiąt procent społeczeństwa nie chce obecności Polaków na tej wiecznej wojnie. Trwa nieprzerwana dyskusja o tym, że powinniśmy się z tej wojny jak najszybciej wycofać, a tu telefon z Waszyngtonu, jeden telefon wszystko zmienia. Jest nowa strategia sił NATO w Afganistanie! Ale pamiętajmy po czyim telefonie ona powstała… ta strategia.  

 

Zadziwia mnie, że niektórzy ludzie potrafią załatwić wszystko jednym telefonem. To niesamowita umiejętność tak zadzwonić i podczas jednej rozmowy załatwić sprawę tak ważną, że inni potrzebują na to samo kilkunastu spotkań twarzą w twarz. Jeszcze bardziej chciałbym mieć taką moc, że wystarczyłby mój jeden telefon, a już sprawa zaczęłaby być załatwiana, od razu nabierałaby tempa i oczywiście znalazłaby swój szczęśliwy finał. A impulsem do przyspieszenia byłby właśnie ten jeden, ważny telefon z mojej strony. Ale wiem, że ja to nie prezydent USA. Jo to najwyżej mogę tu sobie ponarzekać, że nikt nie pyta mnie o zdanie w sprawie wojny w Afganistanie. Ja to się tylko mogę przyglądać jak wystarczył jeden telefon do naszego premiera i już sprawa, która nie bardzo była do załatwienia w krótkim czasie od razu nabrała tempa. Czyli jak już pisałem, jeśli nasi znów pojadą na wojnę i tam będą ginąć to należy pamiętać po czyim telefonie tam pojechali.