Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Bezstronne i neutralne

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Władze publiczne w Rzeczpospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. To nie jest cytat z radykalno – lewackiej broszurki. To zdanie pochodzi z najważniejszego aktu prawnego, jakim jest Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej.  Na podstawie tego konstytucyjnego zdania mogę chyba wysnuć wniosek, że w Polsce istnieje rozdział państwa od kościoła. Że to, co publiczne, państwowe jest neutralne światopoglądowo a co jest kościelne, wyznaniowe jest sobie wolne i niezależne, i całkowicie oddzielone od spraw państwa i jego obywateli. Takie mam odczucie, kiedy czytam odpowiednie artykuły naszej konstytucji, ale nie mam już takiego przekonania, co do neutralności światopoglądowej naszego państwa, jeśli obserwuję życie wokół mnie.

 

W ostatnich dniach Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy dotyczące wliczania ocen z religii do średniej na świadectwie są zgodne z ustawą zasadniczą. No i zgodnie z zasadą nie dyskutowania z wyrokami sądów na tym powinienem zakończyć. Jest takie prawo i nie mam zamiaru podważać kompetencji Trybunału. Sędziowie tak zdecydowali i już. Ale chciałbym tylko tak ogólnie zwrócić uwagę, że po prostu nie rozumiem jak to się ma do tego rozdziału państwa od religii. Od religii rzymsko – katolickiej, bo co do innych wyznań państwo nasze, jest jak najbardziej, a nawet z przesadą bezstronne, obojętne i neutralne. Jeśli państwo jest neutralne wyznaniowo to jest i już i nie powinien nikt mieć, co to tego żadnych wątpliwości. A u nas z jest z goła odwrotnie. Każdy zastanawia się jak w zastałej sytuacji na siłę upchnąć państwo prawie wyznaniowe w konstytucyjne ramy światopoglądowej neutralności. Krzyże w sejmie, w urzędach, szkołach, w gminie i w stolicy wiszą sobie w bezstronnych wobec przekonań religijnych instytucjach państwa. I to z poparciem prezydenta, który skwitował wyrok trybunału w Strasburgu słowami, że: „ nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży, nie ma, na co liczyć.

 

A teraz nasz Trybunał konstytucyjny potraktował religię jak każdy inny przedmiot fakultatywny i zgodził się na dalsze obowiązywanie rozporządzenia wydanego w czasach, gdy ministrem edukacji był Roman Giertych, a mówiącego o tym, że religia, jako przedmiot będzie nadal wliczana w średnią z ocen na świadectwie szkolnym. Ciekawe czy oceny z innych zajęć szkolnych, też fakultatywne, takie jak grupa teatralna czy może sportowa też są wliczane w średnią ocen na świadectwie?  I tak oto Trybunał stojący na straży konstytucji uznał, że zgodne z jej zapisami jest to, że w polskiej szkole pod wiszącym na ścianie krzyżem będzie się wystawiać stopnie z religii. Czyli faktycznie jest teraz przyzwolenie na to, że w neutralnej światopoglądowo instytucji państwowej można będzie uczniowi wystawić ocenę za zaangażowanie w życie wspólnoty religijnej. Dostanie szóstkę za uczestniczenie w mszach świętych czy za wyprawę na pielgrzymkę do Częstochowy. Ja jednak zostanę przy swoim twierdząc, że rozporządzenie, o którym teraz wypowiadał się Trybunał jest jednak sprzeczne z konstytucyjną zasadą bezstronności władz publicznych oraz z ustawą o wolności sumienia i wyznania, oraz nijak ma się do zasady bezstronności władz publicznych w sprawach przekonań religijnych.

 

Ale jak to często bywa, spory o młodzież i ich wychowanie swoja drogą, a młodzi ludzie i tak wiedzą swoje i często wybierają drogę na skróty. Kiedyś, gdzieś wyczytałem, że w miastach centralnej i zachodniej części kraju z uczęszczania na lekcje religii rezygnują nawet wierzący i praktykujący uczniowie. Jak to często bywa o rezygnacji z katechezy decyduje przede wszystkim lenistwo lub chęć bycia innym, czyli tym, co to nie chodzi na religię, bo inni tam uczęszczają. Z tego samego tekstu z gazety pamiętam, że prawie połowa młodzieży szkolnej nie uczestniczy w lekcjach religii. Potwierdzają to badania kościelne. Uczniowie pojęli, że teraz będą musieli na ocenę zapracować. To znaczy, że będą musieli opanować przewidziany program, że będą z tego oceniani i będzie coś od nich wymagane. Zgodnie z zasadą nie przysparzania sobie dodatkowego zajęcia, z uczestnictwa w katechezach po prostu zrezygnowali. I w ten sposób życie dopisało swoje do światopoglądowego sporu.