Prawa jednego człowieka
Dziś rano po zerwaniu kolejnej kartki z kalendarza dowiedziałem się, że dziesiątego grudnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka. Święto to ma upamiętniać uchwalenie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. I tak mi się przypomniał plakat, który widziałem kilka miesięcy temu na ścianie zaniedbanej kamienicy stojącej przy jednej z głównych ulic mojego prowincjonalnego miasta. Afisz sygnowany przez nieznaną mi bliżej organizację anarchistyczną zadawał pytanie skierowane bezpośrednia do czytelnika. Napisano tam wielkimi czarnymi literami: Czy uważasz, że odcinanie wody i prądu jest łamaniem praw człowieka.
Urodziłem się w Polsce i automatycznie stałem się obywatelem państwa polskiego. Nikt nigdy nie zadał mi pytania czy tego chcę. Z góry uznano, że jak już przyszedłem na świat w tym właśnie miejscu i czasie to jestem tego państwa własnością. No, bo ono akurat wtedy sprawuje tu swe rządy. Mam kochać i szanować swój kraj i jeszcze konstytucyjnie narzucono mi ku temu obowiązek. Mam być wierny i oddany państwu nie zważając na to, jaką aktualnie prowadzi politykę. Mam obowiązek ujawnienia ile to teraz zarabiam i od tego mam płacić podatek, którego granica górna nigdy nie została ustalona. Więc teoretycznie mogę płacić podatki powyżej dziewięćdziesięciu procent, jeśli włodarze mojego istnienia wpadną na taki szatański pomysł. Jeśli płacę te obowiązkowe składki to powinienem wiedzieć, na co są one wydawane. Ale oczywiście jest to tak zagmatwane, że nikt nie jest w stanie powiedzieć gdzie te moje podatki konkretnie trafiają. Czy na nową szkołę przy mojej ulicy, czy na nowy czołg wysłany do Afganistanu? A może ja bardziej od finansowania wojny chciałbym finansować ten właśnie prąd i wodę dla biednych, jak już muszę to płacić przymusowo.
I tak ciągle mam wątpliwości czy niełamane są te moje podstawowe prawa człowieka. Pewnie gdzieś na świecie jest zdecydowanie gorzej. Są gdzieś tam tortury, śmierć i zniewolenia, przy których moje problemy są niczym. Ale jak już przyszło mi żyć tu i teraz, to chciałbym żeby te moje podstawowe prawa człowieka były respektowane. A jak jest? No jest jak jest. A usprawiedliwieniem takiego stanu jest to, że przecież u nas jest lepiej niż na przykład w Afganistanie.
