Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Precyzyjnie mówiąc wielka ściema

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

Zerwałem się z łóżka dokładnie o siódmej rano, bo starałem się dnia poprzedniego dość precyzyjnie nastawić budzik na tę właśnie godzinę. Spojrzałem na padający śnieg za oknem. Padał tak od rana na moje prowincjonalne miasto, pokrywając precyzyjnie białą kołderką dachy domów, chodniki i ulice. Poczłapałem do łazienki gdzie precyzyjnie i dokładnie dokonałem porannych ablucji. Potem zrobiłem i spożyłem precyzyjnie przygotowaną kanapkę zapijając ją precyzyjnie zaparzoną herbatą. 

 

Dlaczego mam taką jazdę na precyzję? Już tłumaczę. Wszystko to przez nowe hasło, wokół którego, władze mojego miasta chcą zbudować silną markę promującą moją prowincję. A głosi ono, hasło owe, że właśnie „Siła w precyzji”. I że prezycja  jest tą unikalną cechą mojego grodu i jego mieszkańców. I tak się bardzo tym hasłem przejąłem, że chciałbym każde swoje działanie jak najszybciej dopasować do tej precyzji zawartej w nowym sloganie reklamowym. Przecież, jeśli przez blisko sto pięćdziesiąt dni pewna firma z Krakowa na zamówienie magistratury przygotowywała za gigantyczne pieniądze (przepraszam za nieprecyzyjność) strategię marki mojego miasta to ja, jako mieszkaniec chciałbym się jakoś w tą unikalną cechę, z takim trudem odnalezioną wpasować. Choć nie zauważam tej precyzyjności w moim mieście to przecież, czym jest moja obserwacja rzeczywistości, przy wiedzy i doświadczeniu strategów marketingu z miasta Krakowa. Jak powiedzieli, że cechuje mnie precyzja to trzeba się wpasować choćby na siłę. Przecież nawet prezydent mojego miasta stwierdził, że znaleziono to „coś”, co wyśmienicie nas mieszkańców cechuje.

 

A zadanie było ciężkie. Nie szczędzono na nie ani sił, ani środków. Przeprowadzono wiele badań w różnych częściach kraju i zewsząd płynął jeden wniosek. Większość Polaków nic nie wiedziało na temat mojego miasta na prowincji. Jednak to okazało się atutem, na który czekali stratedzy z firmy o nowej strategii marki. Przecież jak nikt nic nie wiem to znaczy ze można uznać, że miasto me, jest jak czysta biała kartka czekająca na zapisanie jej nowymi śmiałymi ideami i sloganami. I tak oto okazało się nagle i niespodziewanie, że jesteśmy w swojej masie wszyscy razem i każdy z osobna precyzyjni jak nikt inny w Polsce, a być może i na świecie. Z dnia na dzień, moje miasto rodzinne stało się światowym centrum techniki precyzyjnej. – Miasto przedsiębiorczych ludzi, w którym panuje zdrowe podejście do życia i pracy, – że zacytuje lokalną gazetę. No jakoś tego nie zauważyłem, ale jak już pisałem, to nie ja tu biorę kasę za ustalenie strategii marki. 

 

I co najciekawsze okazało się, że ja od lat żyłem w nieświadomości wraz z tysiącami współobywateli mojego grodu. I dopiero spece z Krakowa rozjaśnili nam precyzyjnie w głowach. Ponoć nowy pomysł na markę Radomia ma uzasadnienie historyczne. Specjaliści z byłej stolicy sięgnęli w przeszłość, do momentu powstania, gdy moje miasto wykluwało się z mrocznej skorupki dziejowej przed wiekami. Jakieś tam wtedy wytwarzano precyzyjne narzędzia! – Zachwycali się znawcy rzeczy precyzyjnych z Krakowa. Precyzja, jako słowo definiujące moje miasto zawładnęło wyobraźnią twórców strategii marki mojego miasta. I tu już był tylko krok do dopasowywania historii na potrzeby nowej marki z jej unikalną precyzyjną cechą. Precyzyjna fabryka broni z jej precyzyjnymi wyrobami. Precyzyjne telefony i precyzyjne kierunki na miejskiej uczelni. Szkoda tylko, że nie ma w zakładach zbrojeniowych precyzyjności w sprzedaży karabinów. Bo ostatnio robotników precyzyjnie wysłano na przymusowy urlop, bo nie było zamówień. A telefony okazały się tak precyzyjne, że nikt ich nie kupował i firma upadła. Co do nauczania to precyzyjnie dobrane kierunki na uczelni „produkują” przeważnie nowych bezrobotnych.

 

Nie ma, co się pastwić. Najczarniejszym humorem można określić dopasowanie precyzji do pokazów lotniczych odbywających się w moim mieście. Dwukrotnie odwołanych z powodu katastrof samolotów. Naprawdę trzeba odwagi żeby dopasować precyzję tam gdzie jak widać precyzji zabrakło. Mamy, więc Nową Strategię Marki. Połączyła ona w zachwycie wszystkich z władz miasta. Nie dziwię się. W końcu jak ja bym wydał na coś tyle pieniędzy też bym starał się zachwycać. Ale najciekawsze będzie to, co czeka teraz magistrat, czyli wcielenie jej w życie. Jak trzyletni program wdrożeniowy wprowadzić w życie, żeby ta precyzyjność z hasła nie wyszła nam wszystkim bokiem. Ale prezydent miasta i tu ma precyzyjne rozwiązanie. – Sukces tego przedsięwzięcia będzie zależał od wszystkich mieszkańców naszego miasta – przekonuje prezydent. Wygląda to na precyzyjne przeniesienie odpowiedzialności w myśl zasady: założenia strategii były zdecydowanie słuszne tylko społeczeństwo nie podołało. Czyli wszystko było precyzyjnie zaplanowane, ale wyszło jak zawsze.