Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Mężczyźni nigdy nie będą lepszymi kierowcami od kobiet

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 68

Zatrzymuję samochód przed przejściem dla pieszych. Obok mnie na drugim pasie zwalnia przed zebrą opel astra, lecz jak widzę nie ma zamiaru stanąć, aby przepuścić pieszego. Kierująca wygląda przed maskę mojego auta i gdy dochodzi do wniosku, że staruszka nie stanowi dla niej zagrożenia, bo ledwo zdążyła wejść na pasy, astra dodaje gazu i odjeżdża. Następny samochód na szczęście dla pieszej pozwala jej spokojnie pokonać szosę zatrzymując się i czekając. Przypadek – myślę sobie.  Przecież czytałem nie tak dawno, że kobiety są znacznie lepszymi kierowcami niż mężczyźni. A tu proszę, coś takiego. Przypisywanie takiego zachowanie kobietom jest takie szowinistycznie. Niedopuszczalne. Niemodne. Skarciłem się w myślach za brak poprawności politycznej.

 

– Mężczyźni nigdy nie będą lepszymi kierowcami od kobiet, bo są zbyt skupieni na rywalizacji i znacznie szybciej się irytują – taką wypowiedź Krzysztofa Hołowczyca, kierowcy rajdowego, przeczytałem w jednym z tekstów internetowych traktujących o wyższości kobiecych umiejętności nad męskimi, przy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Nie było trudno. Wystarczy wpisać pytanie na temat tej płciowej dominacji do wyszukiwarki, aby zostać wprost zalanym przez różnorakie statystyki. Kobiety statystycznie powodują mniej śmiertelnych wypadków drogowych. Kobiety znacznie rzadziej przyłapywane są na przekraczaniu dopuszczalnej prędkości. Prawie nigdy nie prowadzą swoich pojazdów pod wpływem alkoholu. Kobiety również częściej niż mężczyźni zapinają pasy bezpieczeństwa. Istny statystyczny raj. Wygląda na to, że w zasadzie to tylko kobiety powinny prowadzić samochody, a mężczyźni wygodnie podróżować na tylnym siedzeniu. Statystycznie, więc jest wspaniale.

 

Postanowiłem, że dziś zostawię samochód na rozległym parkingu przed moją firmą. Dojeżdżając na miejsce obserwowałem jak auto jadące z przeciwka, chcąc wjechać na ten sam parking, co ja dokonuje manewru przecinającego oś jezdni w miejscu gdzie umieszczone zostały na nawierzchni ulicy podwójne linie ciągłe. Linia podwójna ciągła rozdziela pasy ruchu o kierunkach przeciwnych i oznacza zakaz przejeżdżania przez tę linię i najeżdżania na nią – tak mi przeleciało przez głowę, ale przecież któż z nas kierowców nie nagina czasami przepisów.  – Ma gość szczęście, że w pobliżu nie ma stróżów prawa – pomyślałem. Nasłuchałby się niechybnie o znaku drogowym P-4, którego nie uszanował. Samochód, który obserwowałem wykonał swój manewr tak, że wymusił na mnie pierwszeństwo przy wjeździe na parking. Zatrzymałem się gwałtownie. Ale znów tak jakoś dziwnie mu wybaczyłem, bo przecież pewnie się spieszył. Bądź, co bądź łamał przepisy ruchu drogowego tym manewrem przez podwójną ciągłą linię. Gdy tak przemknął przede mną, ten samochód, mignęła mi w jego oknie od strony pasażera twarz młodej kobiety. – Z kobitą jedzie to i z gracją musi podjechać – znów okazałem się wyrozumiały sam się dziwiąc, dlaczego taki jestem dziś tolerancyjny.

 

Auto, które wymusiło i złamało przepisy zatrzymało się przede mną tuż za wjazdem na parking. Ja stałem za nim. – Pewnie szuka miejsca – pomyślałem. Tylko, dlaczego przecież parking był prawie pusty. Więc można stanąć wszędzie. Wybór miejsca prze kierowcę z auta mnie poprzedzającego trwał zdecydowanie za długo. Delikatnie, z włączonym kierunkowskazem ominąłem pojazd tarasujący mi wjazd i zaparkowałem, jako ostatni w rzędzie samochodów.  Wyłączyłem silnik, światła i już miałem wyjść z samochodu, gdy nagle odkryłem, że tuż przy mnie zaparkowało auto. Tak to samo. I do tego tak, że między moimi drzwiami a tymi obok została dosłownie szczelina. Spojrzałem na pasażerkę z auta a ona na mnie.  Pokazałem na migi, że będziemy mieć trudności z wyjściem z naszych pojazdów. Żadne tam nerwy. Wszystko spokojnie. Jednak moje machanie a nawet kilka grzecznych słów nie wywołało żadnej reakcji nie licząc wpatrywania się w to, co zrobię. Czekanie na zrozumienie moich kłopotów znudziło mi się. Wygramoliłem się, więc z pojazdu, co w tych warunkach nie było sprawą łatwą. Ale udało się. Miałem coś powiedzieć kierowcy… Ale sobie darowałem. – Jest piękny poranek, siódma czterdzieści, po co mi stres i nerwy.

 

Gdy już odchodziłem usłyszałem jak auto obok mnie odjeżdża i przeparkowuje tak, żeby jego pasażerka spokojnie i dostojnie mogła opuścić pojazd. Przeleciało mi przez głowę kilka myśli złośliwych o stanie umysłu kierującego tym autem, ale nic nie powiedziałem. Chciałem tylko zobaczyć, kim zacz jest ten król szos i parkingów. Okazała się nim panieneczka, która spokojnie i bez najmniejszego słowa przepraszam, bez jakiejkolwiek reakcji malującej się na jej twarzy, wyminęła mnie i spokojnie oddaliła wraz ze swoja pasażerką. Mężczyźni nigdy nie będą lepszymi kierowcami od kobiet – przypomniało mi się – bo są zbyt skupieni na rywalizacji i znacznie szybciej się irytują. Niezirytowany wcale pomyślałem sobie: może faktycznie nigdy nie będę tak dobrym kierowcą jak te spotkane przeze mnie kobiety. Widocznie bardziej skupiam się na rywalizacji.