Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Bajka o karaniu za chorobę

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

Za górami za lasami, dawno, dawno temu. A może wczoraj? Albo jeszcze dawniej? Żyły sobie pewne malutkie i biedne ludziki, które dla wygody możemy nazwać krasnoludkami. Bo jak wiemy z innej bajki, krasnoludki są na świecie. W tym dalekim kraju występowały tylko dwie pory roku wiosna i jesień. A może lepiej powiedzieć, że zawsze panowała tam klęska żywiołowa. Bo to albo padało w nadmiarze albo słońce piekło okrutnie. Albo śnieg zalegał wielki albo panoszyła się susza.  W tym kraju żył ludek malutki, ale za to pracowity. Co dnia wyruszał on ochoczo, ze śpiewem na ustach do swych krasnoludkowych zajęć. Wtedy, po horyzont słychać było radosne nawoływania: hej ho, hej ho do pracy by się szło. A jak to często bywa w bajkach, gdy lud pracowity, to władca musi być nad wyraz okrutny. I jeśli nie krwawy, to przynajmniej niebezpieczny i zarozumiały być musi. Nie inaczej było w tej krainie między morzem głębokim a wysokimi górami.

 

I choć krasnoludki nie szczędziły trudu by pomnażać wspólny majątek królestwa, okrutny władca tej krainy, który okazał się wielogłowym smokiem, nie szczędził kłopotów w ich trudnym życiu. Każda głowa smoka mieszkała w wielkim zamku zwanym po swojsku urzędem, i tam zastanawiała się, czym tu jeszcze pognębić maluczkich poddanych. A największą torturą było to, że władca przy każdej sposobności wmawiał swoim poddanym, że gnębi ich dla ich własnego dobra. Bo bez jego opieki byliby całkiem bezbronni, zagubieni i nieporadni. Dlatego żądał od nich, co miesiąc daniny od tego, co zarobili, i jeszcze, co roku, dla podkreślenia swoich okrutnych rządów kazał im spisywać na specjalnych dokumentach ileż to mu przekazali w podatkach. Krasnoludki pracowały i pracowały. Dzień po dniu. Tydzień po tygodniu. Miesiąc po miesiącu. Ale że pogoda nigdy nie była przyjacielem krasnoludków, to czasem zapadały one na zdrowiu. Pociągając noskami, powłócząc nóżkami udawały się krasnoludki w taki czas do krasnoludkowych lekarzy. Ale że i oni byli w służbie wielkiego władcy niełatwo się było do nich dostać. Jak już lekarz łaskawie przyjął na audiencję krasnoludka, jak już wypisał mu mikstury, to ten udawał się na zwolnienie lekarskie, by w spokoju powracać do zdrowia. Ale i tu okrutny władca nie pozostawiał krasnoludka samego w jego chorobie. Uznając, że jeśli on nie pracuje w jego kopalniach złota z powodu choroby, to nie należy mu się pełne wynagrodzenie za jego pracę.

 

I choć pracowały krasnoludki w pełni sił dla niego wiele lat, to, gdy rozłożyła ich choroba i musiały więcej talarów wydać na mikstury tajemne, które miały im zapewnić powrót do zdrowia, to mocarz okrutny płacił im tylko osiemdziesiąt procent należnego im wynagrodzenia. Aby ich ukarać za to, że ośmielili się zachorować. Wiele krasnoludków, aby uniknąć niższego wynagrodzenia za swą chorobę, udawali się do miejsca pracy i tam zarażali inne krasnoludki. Straszny był ten władca. Z danych urzędników króla tej krainy wynikało, że co ósma osoba pobierająca w ubiegłym roku zasiłek chorobowy, była zdolna do pracy. Więc razu pewnego, wielki mocarz nakazał swym ogrom skontrolować łącznie ponad dwieście osiemdziesiąt siedem tysięcy zwolnień wydanych krasnoludkom, aby następnie cofnąć świadczenia na blisko sto pięćdziesiąt milionów talarów. Wykazał tym samym, że nie dość, że lekarze to oszuści, bo zdrowym wydawali zwolnienia od pracy, to jeszcze i krasnoludki stanowią wielką bandę oszustów, którzy tylko patrzą jak tu monarchę swego oszustwem do zguby doprowadzić. 

 

I choć to bajka, nie zakończy się dobrze. Bo czasem ten, kto ma władzę wszędzie widzi złodziei. Nawet jak tylko kilku kradnie to często bywa tak, że winni są wszyscy. I choć wszyscy wiemy, że choroba nie wybiera to władca zawsze stawia krasnoludka w roli złodzieja, który tylko patrzy jak od króla wyłudzić talary. Dlatego żeby poprawić zdrowie wśród krasnoludków wprowadził on zwyczaj karania ich utratą zarobków za to, że ośmielili się być chorymi.  Teraz nawet chory krasnoludek nie pójdzie do lekarza, bo przecież nie dość, że dostanie on mniejsze wynagrodzenie za okres choroby to jeszcze dodatkowo żyć będzie w strachu przed wizytami ogrów, którzy mogą go odwiedzić w celu sprawdzenia czy jego choroba jest prawdziwa.