Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Nie pojechał pociąg z daleka

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Miałem dziś odebrać koleżankę z dworca kolejowego. Miałem, ale tego nie zrobiłem, bo jej tam po prostu nie zastałem. Zadzwoniłem do niej żeby spytać, kiedy dojedzie do mojego miasta, bo już od dawna nie wierzę w rozkłady jazdy polskich pociągów. To, co kolejarze tam wypisują na temat godzin odjazdów i przyjazdów pociągów to tylko jak mi się wydaje, taka ich sugestia jedynie. Przejaw ich wiary w siły nadprzyrodzone? Sam nie wiem. Ale zdecydowanie nie jest to realny czas potrzebny na przejazd z miasta A do miasta B. Pamiętacie drodzy czytelnicy takie proste zadanie matematyczne z podstawówki? Z miast A i B wyruszają jednocześnie naprzeciw siebie pociągi jadące ze stałą prędkością. Jeden z nich jedzie z prędkością dwukrotnie większą niż drugi. Spotykają się po godzinie i 20 minutach.  I tak dalej…W dzisiejszych czasach, w dzisiejszych realiach panujących na torach stało się takie zadanie czymś niemożliwym do rozwiązania. Za dużo jest w nim niewiadomych. Korzystając w naszym kraju z usług kolei nigdy nie możesz mieć pewności czy i o której wyjedziesz. Nie wiesz jak długo będziesz podróżować i czy na pewno dotrzesz tam gdzie oczekiwałeś. Bo twoja podroż może się zakończyć w całkiem innym miejscu niż to, które wybrałeś. Nie można przecież przewidzieć, z jaką prędkością pojedzie dziś pociąg. Nie za bardzo wiadomo ile taka podróż będzie w danej chwili kosztować. Czy są jakieś zniżki czy podwyżki? No w zasadzie w polskich kolejach są same niewiadome.

 

Wracając do podróży pociągiem mojej koleżanki z miasta A do miasta B. Ona nigdzie nie wyjechała, o czym mnie telefonicznie poinformowała, gdy usłyszała komunikat z dworcowego megafonu o tym, że jej pociąg nie przyjedzie. Utknęła na dworcu w miejscowości A bo czwartego maja dwa tysiące dziesiątego roku PKP Polskie Linie Kolejowe wstrzymały kursowanie czterdziestu ośmiu pociągów interREGIO.  Dokładna data jest ważna, bo to może jest początek nowej świeckiej tradycji. Wszystkie te problemy spowodowane są długami, jakie ta, należące do Przewozów Regionalnych spółka, ma w stosunku do Polskich Linii Kolejowych. Chodzi tu o opłatę, którą wszyscy przewoźnicy odprowadzają do zarządzającej infrastrukturą spółki PKP Polskie Linie Kolejowe w zamian za możliwość korzystania z torów. Tak, to może być początek nowej tradycji, bo jak dalej nikt im nie będzie płacił za korzystanie z torów, to oni te tory zamkną na dobre i… no właśnie, co z nimi zrobią? Sprzedadzą na złom? Już dziś słyszałem, że oprócz interREGIO długi wobec PKP PLZ ma też spółka Intercity. Więc nie jest wykluczone, że pociągi dalekobieżne po prostu znikną z rozkładów jazdy. Jeśli pociągów nie ma na torach, to wtedy też nie ma pasażerów, którzy kupiliby bilety gdyby jednak te pociągi jeździły. Gdy pociągi interREGIO stoją na bocznicach to nie zarabiają. Więc spółka nie zarabia na to żeby oddać długi. Czy tylko ja widzę tu jakieś sprzeczności? Jak mają oddać pieniądze skoro nie zarabiają?

Ze szkoły pamiętam, że niektóre jednokomórkowe organizmy rozmnażają się przez podział. Prowadzi to do powstania dwóch identycznych komórek takich jak komórka macierzysta. No mniej więcej tak to wygląda. W naszej gospodarce jest podobnie. Kiedyś były tylko Polskie Koleje Państwowe.  Teraz rozmnożyły się tak, że pewnie niewielu wie ile jest tych spółek powstałych z PKP. Przewozy Regionalne Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością to firma transportowa należąca do samorządu województw, powstała dzięki formalnemu wydzieleniu przez prywatyzację z Polskich Kolei Państwowych. Teraz jest tak, że kto inny odpowiada za tory. Ktoś całkiem inny za pociąg, a inny za dworzec kolejowy. Czyli każdy każdemu jest coś winien. I każdy ma w tym działaniu własny interes. I widzi tylko swoje zyski i straty. I w rezultacie takiego rozmnożenia coś, co miało sprawniej działać nie działa wcale, lub przynajmniej niezbyt sprawnie. Czyli klasycznie: miało być lepiej, wyszło jak zawsze. Pewnie dlatego, że przy podziale powstały takie same spółki które jak te jednokomórkowce przeniosły na siebie cechy osobnicze pierwowzoru. Pewnie nie wszystkie złe cechy zostały odziedziczone po przodku PKP. Pewnie są tam jakieś plusy. Ale minusy zdecydowanie zasłaniają te plusy.

Moja znajoma dotarła do miasta B innym pociągiem. Tym, który jeszcze mógł się poruszać po torach. Widocznie ten pociąg należał do spółki, która zapłaciła za możliwość poruszania się po nie swoich torach. Może i z opóźnieniem i wolniej niż zamierzała, ale dotarła do celu, którym było miasto B. InterREGIO nie zapłaciło za tory i dostało po łapach. Słusznie! Tak już jest w kapitalizmie, że za wszystko się płaci. A jak się nie zapłaci to się nie ma. Nawet za tory trzeba płacić. Ale czy ktoś w tej całej sprawie zauważył los pasażera? Tego, co to stał na dworcu i czekał bezowocnie na pociąg, którego nie było? Pewnie nie. Bo i informacja jakoś tak po niewczasie do niego dotarła. Już miał bilet. Już był na dworcu. I tam musiał sobie sam poradzić z szukaniem innego połączenia. Tak ten, kto płaci za możliwość podróżowania, czyli pasażer miał tu najmniej do powiedzenia.  I to podstawowa cecha dziedziczna po przodkach z PKP. Tych z lat PRL-owskich przodkach oczywiście. Bo jak mawia moja babcia: przed wojną to się podróżowało…Nie to, co dziś.